Urzędnicy zwalczają bezrobocie

Dodane 13 sierpnia 2008 w kategorii Polityka.

Nie, ten tytuł to nie ironia - urzędnicy naprawdę zabrali się za walkę z bezrobociem, aczkolwiek tylko w Głogowie. Nie żeby jakoś spektakularnie - po prostu wydzwaniają do bezrobotnych, zapraszając ich na rozmowy kwalifikacyjne. Kto się wymiguje, traci prawo do zasiłku. W efekcie jedni bezrobotni znaleźli pracę, inni zostali zdemaskowani jako oszuści pracujący na czarno i traktujący zasiłek jako dodatek do pensji. A my dzięki jednym i drugim zaoszczędzimy na zasiłkach.

Proste? Dziecinnie proste.

Dużo trudniejsze jest natomiast zrozumienie, czemu takie działanie urzędów nie jest standardem. Mniejsza o dzwonienie z ofertami pracy, ale czemu nie ma przepisu, który uzależniałby otrzymywanie zasiłku od np. codziennego stawiania się w urzędzie w środku dnia? Czemu nasze państwo nie zadaje sobie nawet tak minimalnego trudu, by kontrolować, czy beneficjenci świadczeń socjalnych faktycznie na nie zasługują?

I czemu mam przekonanie graniczące z pewnością, że głogowski urząd pozostanie ciekawostką, której zatroskani o nas politycy nawet nie zauważą między jedną a drugą konferencją prasową?


Komentarze [Atom]

  • 1.
    13 sierpnia 2008, 21:34:22 weronika

    pewnie właśnie dlatego, że to nie jest działanie obowiązkowe, niestandardowe, niemożliwe do wyegzekwowania i takie tam
    a dalej: pewnie by się okazało, że wydzwanianie / zmuszanie bezrobotnych do pojawienia się codziennie w urzędzie jeden z drugim potraktuje jako zamach na jego wolność i pogwałcenie swobód


  • 2.
    14 sierpnia 2008, 03:00:39 sprae

    A na co komu urzędy i zasiłki? Jakby nie było zasiłku to zapewne każdy coś by musiał robić sam z siebie. Niestety, aby robić coś samemu też trzeba mieć pozwolenie i potem sowicie za nie wynagradzać podatami.


  • 3.
    20 września 2008, 13:31:00 gaja

    widać, że nie żyjesz na normalnym świecie..
    a nie pomyślałeś, że jakiś bezrobotny ma dziecko, albo cokolwiek innego do roboty i nie może cały dzień siedzień w urzędzie. Poza tym nie uważam, żeby ludzie tylko dlatego że dostają marne 600 złoty musieli cały dzień siedzień w urzędzie i błagać, o wysłuchanie ich skoro i tak dla nich pracy nie ma.


  • 4.
    20 września 2008, 13:45:16 Cichy

    A kto mówi, że mają siedzieć cały dzień? Niech po prostu przychodzą na chwilę, żeby było wiadomo, że są faktycznie bezrobotni, a nie pracują na czarno i traktują zasiłek jak dodatkowy zarobek.


Dodaj komentarz