Zamienił stryjek siekierkę na kijek

Dodane 30 października 2008 w kategorii Futbol.

Efekt cieplarniany w polskim sporcie - rok temu Lipiec odszedł w październiku, a teraz Lato przychodzi jesienią. Też zresztą w październiku. Pechowy jakiś ten miesiąc.

Pechowy, bo działacze PZPN po raz kolejny się wykazali, wybierając najgorszego możliwego kandydata. Fakt, że dobrych nie było, ale taki Boniek dawałby przynajmniej nadzieję na jakieś reformy - a Lato daje gwarancję, że żadnych zmian nie będzie. Może oprócz zmiany na stanowisku selekcjonera reprezentacji - Beenhakker bez wątpienia popłynie przy pierwszej okazji, a może nawet bez okazji. Ale to raczej nie będzie zmiana na lepsze. A Listkiewicz już wkrótce pewnie będzie się śmiał, że tak na niego naciskano, żeby odszedł, a teraz wszyscy za nim tęsknią i żałują jego odejścia.

Jedyna nadzieja w Euro 2012 - wprowadzić kuratora do PZPN na trzy miesiące przed mistrzostwami i żadna FIFA ani UEFA nie odważy się zdyskwalifikować gospodarzy tuż przed turniejem. Dzięki temu kurator będzie miał dużo czasu na twórczą destrukcję i może w końcu coś z tego wyniknie. Ale to dopiero (ewentualnie) za cztery lata, a póki co tylko siąść i płakać...

...albo mieć nadzieję, że Lato nas jednak pozytywnie zaskoczy. W końcu Listkiewicz, witany powszechną euforią, totalnie nas rozczarował, a jakaś równowaga w przyrodzie musi być. A w futbolu logika rzadko działa;-).


Nieetyczna religia

Dodane 24 października 2008 w kategorii Absurdy.

Jak donosi Wyborcza, Kościół się nie zgadza, by ta sama osoba uczyła religii i etyki. Samo w sobie to stanowisko jest dość zrozumiałe (w końcu nie po to uczniowie się wypisują z religii, żeby dalej mieć zajęcia z katechetką), ale uzasadnienie zwala z nóg:

Rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej ks. Andrzej Jerie tłumaczy, że choć nie istnieje formalny zakaz, to katecheta nie może uczyć jednocześnie etyki: - Z naszego punktu widzenia to konflikt interesów. Katecheta to więcej niż nauczyciel, to świadek wiary, który ma określony światopogląd. To tak, jakby ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej.

Co prawda nie wiem, kto w tej genialnej metaforze reprezentuje przemysł spirytusowy, a kto kampanię antyalkoholową, ale w obu przypadkach przesłanie jest podobne - albo religia jest kampanią przeciw etyce, albo etyka przeciw religii. Nie powiem, żebym się z tym po części nie zgadzał, ale że tak odważną tezę wygłasza otwartym tekstem nie kto inny jak ksiądz - to już jest cokolwiek zaskakujące...


Targi Książki w Krakowie

Dodane 22 października 2008 w kategorii Literatura.

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział: już jutro startują Targi Książki w Krakowie - impreza, na której można spotkać prawie każdego godnego uwagi pisarza i znaleźć prawie każdą godną uwagi książkę.

Czas trwania - do niedzieli włącznie
Miejsce - ul. Centralna 41a
Wstęp - 7 złotych (dla studentów 5 złotych)
Obecność - dla moli książkowych obowiązkowa;-)


Poczta po sąsiedzku - sukces!

Dodane 17 października 2008 w kategorii Varia.

A jednak nasz monopolista potrafi czasem pozytywnie zaskoczyć. Co prawda deliberowali tam nad moją skargą dość długo, a pierwsza reakcja pozostawiała wiele do życzenia, ale dziś w końcu stanęli na wysokości zadania - przyszedł listonosz z przeprosinami i solenną obietnicą, że to się więcej nie powtórzy. Przyznam, że tego się nie spodziewałem - znając podejście Poczty Polskiej do klientów należało oczekiwać raczej olania sprawy lub/i mnożenia przeszkód - a tymczasem skarga przyniosła efekt i nawet nie musiałem jej składać na papierze.

Może jednak jest jeszcze nadzieja dla tej firmy;-).


Lemowa kolekcja - przewodnik (1-5)

Dodane 14 października 2008 w kategorii Literatura.

Gdyby ktoś nie zauważył albo zapomniał - przypominam, że pierwszy tom Lemowej kolekcji już jutro. A dla tych, którzy mają wątpliwości, czy warto zapoznać się z twórczością Lema, postanowiłem wystrugać subiektywny przewodnik po tej kolekcji - niestety, w natłoku zajęć wszelakich nie zdążyłem jeszcze opisać całości, więc zdecydowałem się podzielić go na trzy części. Co zresztą może mu wyjdzie na dobre, bo komu by się chciało to wszystko czytać w jednym kawałku;-). W dzisiejszym odcinku pierwsze pięć tytułów:

1. Dzienniki gwiazdowe

Zbiór groteskowych opowiadań o kosmicznych (w przenośni i dosłownie) perypetiach Ijona Tichego - międzygwiezdnego podróżnika i najczęstszego bohatera utworów Lema. Nie wiem, które z nich znajdą się w tym wydaniu - jak dotąd bowiem wydań było od groma, a w każdym nieco inny zestaw. Nie sądzę, żeby tym razem był komplet, ale z pewnością nie może tam zabraknąć podróży siódmej, w której Tichy trafia w wir czasowy i za nic nie może dojść do ładu z samym sobą, powielanym coraz więcej razy - do tego stopnia, że w końcu trzeba zorganizować obrady, utworzyć kilka komisji i przeprowadzić wybory, by zdecydować, który z kilkudziesięciu Tichych podejmie się naprawy sterów statku.

Na pewno musi się pojawić także podróż trzynasta, gdzie poznajemy dwa najbardziej niedorzeczne totalitaryzmy we Wszechświecie - Pintę i Pantę - jak również podróż czternasta, z uwagi na słynne sepulki. Nie może wreszcie zabraknąć podróży dwudziestej pierwszej (mojej ulubionej), w której Tichy studiuje historię Dychtonii - planety, gdzie fantastyczne postępy nauki i techniki doprowadziły do problemów i dylematów, o jakich nie śniło się ziemskim filozofom, wszelkie religie upadły, a jedynymi wierzącymi pozostały roboty, wyznające religię bez dogmatów i z jednym tylko zakazem (którego oczywiście nie zdradzę). Mógłbym długo wymieniać, czego jeszcze nie może zabraknąć, bo podróży Tichego było multum, a jedna lepsza od drugiej. Czegoś zabraknie na pewno, ale i tak grzech nie kupić, bo to jedna z najlepszych książek Lema, przez wielu uważana wręcz za najlepszą. A dziesięć złotych to cena wręcz nieprzyzwoita;-).

Ocena: 6-



Lemowa kolekcja

Dodane 10 października 2008 w kategorii Literatura.

Czy wspominałem już, że uważam Stanisława Lema za najgenialniejszego pisarza wszech czasów? Jeśli nie, to niniejszym wspominam. Okazja po temu jest dobra, bo Wyborcza ogłosiła, że od najbliższej środy startuje kolekcja książek Mistrza. Sam za bardzo nie skorzystam, bo prawie wszystko czytałem (dopiero na samym końcu będą dwa wyjątki - "Wysoki Zamek" i "Sknocony kryminał"), ale gorąco namawiam tych, którzy jeszcze Lema nie znają, do skorzystania z okazji. Na pierwszy ogień idą "Dzienniki gwiazdowe" - ciekawe, które podróże się tym razem pojawią, a które wypadną...


Poczta po sąsiedzku - sprawa w toku

Dodane 08 października 2008 w kategorii Varia.

Moja skarga z zeszłego tygodnia doczekała się jak dotąd dwóch reakcji ("odpowiedź" to w tym wypadku za duże słowo). Pierwsza miała miejsce następnego dnia - była to informacja, że sprawa dostała taki i taki numer, złożony z wielu literek, cyferek i innych znaczków, a Biuro Tego i Owego przesłało ją do Centrali Takiej i Owakiej. Cóż, można to chyba uznać za niezły początek, skoro biurokracja tak szybko nadała mi numerek i nawet sama przesłała skargę w odpowiednie miejsce, zamiast zwalić to na mnie.

Druga reakcja nastąpiła po tygodniu. Tym razem był to mail złożony z podpisu i załącznika - oczywiście w formacie doc, jakże by inaczej. W zestawie logo Poczty Polskiej pięknie wciśnięte w ciasną komórkę tabelki (wiadomo, ściśnięte mniej zajmuje;-)) oraz adresy, telefony i NIPy umieszczone, bardzo inteligentnie, na obrazku. Cały załącznik ważył 200kB, z czego sama treść niecały 1kB, a po odcedzeniu wszystkich podpisów, paragrafów i standardowych formułek - niecałe 400 bajtów. Nie ma to jak dobór optymalnego formatu. Co ciekawe, pismo nosi wczorajszą datę, choć dostałem je dzisiaj - bynajmniej nie minutę po północy. Strasznie wolno im te maile muszą chodzić. Dodatkowo w załączniku podpisała się inna osoba niż w mailu, a moja sprawa dostała już drugi numerek, jeszcze dłuższy od pierwszego. Muszę być wyjątkowo skomplikowanym przypadkiem.



Nike 2008 - do czterech razy sztuka

Dodane 05 października 2008 w kategorii Literatura.

Nie mogło być inaczej - Olga Tokarczuk, wcześniej trzykrotnie nagradzana przez czytelników i niedoceniana przez jurorów, tym razem w końcu zgarnęła wszystko. Gratulacje!


Poczta po sąsiedzku

Dodane 01 października 2008 w kategorii Absurdy,Varia.

Co robi listonosz z paczką, jeśli adresata nie ma w domu? Odpowiedź wydaje się oczywista - zostawia awizo i odnosi paczkę do urzędu pocztowego. Ale nie - listonosz Poczty Polskiej jest zaradny i w takim przypadku może zostawić paczkę... sąsiadowi. Tak po prostu. Zgoda (ani nawet wiedza) adresata nie jest wymagana. Przekonałem się o tym wczoraj, gdy zapukał sąsiad i oznajmił, że ma dla mnie paczkę od listonosza. Paczkę, dodajmy, wartą 450 złotych (zapłacone z góry). Sąsiad, dodajmy, zupełnie mi obcy i nieznany nawet z widzenia. A że w ciągu ostatniego miesiąca słyszałem dwie podobne historie, najwyraźniej nie był to odosobniony przypadek, tylko jakiś nowy standard w działaniu naszego kochanego monopolisty.