Ziemkiewicz sięgnął bruku
Dodane 25 lutego 2009 w kategorii Polityka,Przemyślenia.Kiedyś Rafał A. Ziemkiewicz zaliczał się do moich ulubionych publicystów - co było o tyle ciekawe, że z przynajmniej połową jego poglądów absolutnie i fundamentalnie się nie zgadzałem. Nie mogłem mu jednak odmówić świetnego (i wyjątkowo ostrego) pióra, świetnej konstrukcji tekstów, bardzo celnej argumentacji, konsekwentnie przełamującej wszelkie stereotypy i utarte sądy, wreszcie wyjątkowej zręczności w przekonywaniu do swoich twierdzeń. Wszystkich tych cech mógł mu zazdrościć niemal każdy felietonista w kraju. Niestety, nie bez powodu wszystko to piszę w czasie przeszłym. Oto bowiem gdzieś tak pomiędzy rokiem 2004 i 2005 coś się w tej maszynie do produkcji felietonów zaczęło zacinać.
Pierwszym sygnałem spadku formy był porażająco durny tekst o problemach psychicznych dotykających polskich żołnierzy wracających z Iraku. Ziemkiewicz problemy te podsumował stwierdzeniem, że widocznie nasz bohaterski naród strasznie nisko upadł, skoro nasi żołnierze wpadają w depresję tylko dlatego, że ktoś do nich strzela, a tak w ogóle to w Bagdadzie jest bezpieczniej niż w typowym europejskim mieście, więc żołnierz powinien stamtąd wracać jak z wakacji. Trudno mi było uwierzyć, że ten stek bredni jest dziełem autora znanego z profesjonalizmu i bezlitosnego piętnowania ignorancji wśród kolegów po fachu - tym niemniej podpis nie pozostawiał wątpliwości. No ale pojedyncza wpadka może się zdarzyć każdemu.
Samolubny gen (Richard Dawkins)
Dodane 19 lutego 2009 w kategorii Literatura,Nauka.Richard Dawkins jest ostatnio znany głównie jako wojujący ateista i autor "Boga urojonego", przez co jego wcześniejsze dokonania zostały zepchnięte w cień. A szkoda, bo są one może mniej medialne, ale na pewno ważniejsze niż jego obecna publicystyka. Co prawda sam zainteresowany wydaje się uważać inaczej, ja jednak powtórzę tu za Einsteinem, że "polityka jest czymś istotnym tylko dzisiaj, a równania są wieczne" (oczywiście "równania" należy tu rozumieć metaforycznie). Krucjata Dawkinsa, nawet jeśli przyniesie jakieś efekty, prędzej czy później zostanie zapomniana, natomiast koncepcja samolubnego genu będzie "żyć" wiecznie, chyba że nastąpi jakaś niewyobrażalna dziś rewolucja, która by ją unieważniła.
Na czym ta koncepcja polega? Najkrócej rzecz ujmując, na przewartościowaniu roli genów w procesie ewolucji - według Dawkinsa to one są jej podmiotem, a osobniki, populacje czy gatunki jedynie przedmiotem. Innymi słowy, to nie geny są narzędziem służącym istotom żywym w walce o przetrwanie, lecz na odwrót - walka toczy się między genami, a wszelkie istoty (włącznie z nami) są tylko narzędziami wykorzystywanymi przez geny. Dla podkreślenia tego faktu Dawkins konsekwentnie używa terminu "maszyny przetrwania" na określenie wszelkich organizmów, podkreślając przy każdej okazji, że sensem ich istnienia jest rozpowszechnianie genów, które je tworzą.
Moje blogi roku 2008
Dodane 14 lutego 2009 w kategorii Net.Onet ogłosił wyniki konkursu na blog roku 2008 i po raz kolejny poza jednym czy dwoma wyjątkami nagrody przypadły blogom co najwyżej przeciętnym, a w paru przypadkach po prostu słabym - ze szczególnym uwzględnieniem głównej nagrody, którą dostał łzawy blog nastolatki prezentujący poziom szkolnych wypracowań. Znając laureatów trzech poprzednich edycji, nie powinienem się dziwić - na kilkadziesiąt dotychczas nagrodzonych blogów uzbierałoby się może dziesięć, które rzeczywiście na to zasługiwały - ale można było oczekiwać chociaż jakiegoś postępu, a tego wciąż nie widać.
Cóż, przynajmniej sprowokowało mnie to do przemyśleń, kto faktycznie zasłużył w zeszłym roku na wyróżnienie. Oto efekty tych przemyśleń:
W kategorii "humor" moją metaforyczną statuetkę otrzymują Kartonki za absurdalno-geekowsko-złośliwy humor w najlepszym wydaniu i świetne rysunki.
W kategorii "kultura" numer jeden to Cuda świata - blog o klasycznej sztuce i architekturze na najwyższym poziomie.
W kategorii "nauka" wygrywa Cytadela, wbrew tytułowi nie traktująca o architekturze ani strategii wojennej, lecz o fizyce, astronomii i kosmologii. Autor twierdzi, że jest tylko amatorem w tych sprawach, ale trudno w to uwierzyć;-).
W kategorii "net" nagroda niestety "pośmiertna", bo blog net to miesiąc temu zakończył działalność (choć zastrzegł, że może kiedyś wróci). Ale zanim ją zakończył, pisał genialnie.
W kategorii "polityka", skoro miniony rok był rokiem wyborów prezydenckich w USA, nie mógł wygrać nikt inny niż Biały Domek, który trzymał rękę na pulsie od pierwszego dnia kampanii prawyborczej do ostatniego zliczonego głosu w listopadzie.
Wreszcie w kategorii "świat" klasą sam dla siebie był blog pt. Konrad jest w Rwandzie. Co prawda działał na pełnych obrotach tylko przez parę miesięcy, ale jakością tych obrotów zwalał z nóg - dość wspomnieć chociażby wybitny tekst o ludobójstwie, bez żadnej przesady godny Kapuścińskiego. Do dziś nie mogę uwierzyć, że autor po powrocie do Polski wylądował na bezrobociu - może rynek pracy dla reporterów nie jest u nas wielki, ale żeby takie pióro pozostało zupełnie niezauważone? Jak dla mnie skandal.
A spośród blogów niemieszczących się w żadnej z ww. kategorii na najwyższy laur zasłużył Wojciech Orliński, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ani rekomendować.
Niestety, nie przewidziałem żadnych skuterów ani innych nagród dla laureatów, ale jeśli któregoś spotkam w realu, to na pewno piwo (albo inny napój) postawię;-).
Zbrodnia i statystyka
Dodane 10 lutego 2009 w kategorii Przemyślenia.Od kilku dni cała Polska żyje wiadomością o tym, że gdzieś na drugim końcu świata (no, może trochę bliżej) jacyś psychole kogoś zamordowali. Rzecz niby niespecjalnie sensacyjna, bo każdego dnia, świątek, piątek czy niedziela, rozmaici psychole na całym świecie mordują w porywach do kilkuset osób i nikogo to specjalnie nie obchodzi - ale w tym akurat przypadku zamordowany był Polakiem, a mordercy pochwalili się swoją zbrodnią wszem i wobec, więc medialność automatycznie wzrosła tysiąckrotnie.
Mógłbym teraz napisać, co sądzę o takiej mentalności plemiennej i takiej hierarchii ważności, w której nic nie znaczący incydent, jakim była śmierć jednego polskiego inżyniera, stoi wyżej niż np. wielki atak terrorystyczny w stolicy Indii, o którym przez dwa i pół miesiąca tyle w polskich mediach nie napisano/powiedziano, co o tym inżynierze przez tydzień. Mógłbym też coś napisać o powszechnej histerii, w ramach jeden kretyn domaga się komisji śledczej, drugi chce wpisać do konstytucji zakaz negocjacji z terrorystami, a trzeci ogłasza naszą porażkę w wojnie z terroryzmem - ale tymi tematami zajmę się może kiedy indziej, a póki co wolę wspomnieć coś o statystyce.
Dwudziesta rocznica cudu nad Wisłą
Dodane 06 lutego 2009 w kategorii Polityka.Nie, to nie pomyłka, proszę nie korygować kalendarzy. Nie chodzi mi tu o bitwę warszawską (którą nazwano cudem całkowicie niesłusznie i z krzywdą dla jej bohaterów), tylko o wydarzenie może mniej efektowne, ale w polskich realiach daleko bardziej zadziwiające i unikalne - oto polityczni wrogowie, którzy od lat toczyli ze sobą świętą wojnę, postanowili się dogadać. Już samo w sobie zakrawało to na cud, a efekt tych rozmów - natychmiastowy, całkowicie bezkrwawy upadek systemu, który w powszechnej opinii miał się trzymać jeszcze przez dekady, a jak upaść, to tylko z wielkim hukiem - ten efekt nikomu się wtedy nawet nie śnił.
Cóż więcej dodawać - na temat Okrągłego Stołu powiedziano już wszystko, a w najbliższych miesiącach będzie się mówić jeszcze więcej, zatem poprzestanę na krótkich podziękowaniach dla autorów tego cudu. Autorów nieświadomych i często mimowolnych, ale jednak.

Dziękuję.
Polska Rzeczpospolita Kościelna
Dodane 02 lutego 2009 w kategorii Absurdy,Polityka.Nie od dziś wiadomo, że rozdział Kościoła od państwa jest w Polsce marzeniem ściętej głowy, ale inwencja naszych polityków w dążeniu do państwa wyznaniowego nadal potrafi mnie zadziwić. Oto Newsweek donosi, że w Sejmie powstał - uwaga - Parlamentarny Zespół na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej, który to zespół ma "zlustrować polskie prawo pod kątem zgodności ze społeczną nauką Kościoła". Lustrowaniem chce się zajmować blisko setka (p)osłów - ponoć głównie z PiS-u, ale idę o zakład, że i z Platformy ktoś się tam zaplątał.
W tym miejscu powinien nastąpić jakiś zgryźliwy komentarz, ale nawet mi się nie chce.



(Prószyński i S-ka)