JID: cichyfragles@jabber.wroc.pl, mail: cichy kropka fragles małpa gmail kropka com
Tak tak, to już rok odkąd się tu udzielam. Napisałem przez ten czas 97 wpisów (nie licząc niniejszego) i dostałem 626 komentarzy, co uważam za niczego sobie wynik - choć oczywiście mogło być lepiej i mam nadzieję, że jeszcze będzie. Za największy sukces uważam przekonanie co najmniej jednego człowieka do twórczości Lema - dowód rzeczowy wprawdzie gdzieś wyparował, ale myślę, że sam zainteresowany nie będzie się wypierał;-). A oto małe podsumowanie innych dotychczasowych sukcesów:
Najpopularniejsze wpisy:
Najwięcej komentarzy:
Wpisy "Goodbye and fuck off" i "Tak się bawi PZPN" trafiły na Wykop, ale żaden z nich nie załapał się na stronę główną. Z kolei wpis "Kółko i krzyżyk w CSS" znalazł się na StumbleUpon i przez chwilę chyba nawet był na głównej, bo zanotowałem jednodniową eksplozję wejść stamtąd - ale pewności nie mam, bo nie widziałem (w ogóle zresztą znalezienie tam linka do mnie wymagało sporego wysiłku, bo ich wyszukiwarka jest do niczego). Poza tym największą i najtrwalszą popularnością cieszy się wpis o formatowaniu CSS, który do dziś, pomimo upływu dziesięciu miesięcy od publikacji, wciąż regularnie przyciąga odwiedzających.
Wybory za pasem, a kampania jeszcze bardziej niemrawa niż pięć lat temu. O jej poziomie merytorycznym szkoda w ogóle mówić - jedno wielkie dziadostwo. Nic dziwnego, że frekwencja też się zapowiada jeszcze mniejsza, choć już poprzednio była rekordowo niska. Określenie "wybory drugiej kategorii" samo się nasuwa...
W tym miejscu wypadałoby umieścić litanię narzekań na słabość Europarlamentu, krótkowzroczność wyborców i ignorancję polityków, ale nie mam ochoty powtarzać po raz sto pierwszy tego, co już zostało powiedziane sto razy. Tym bardziej, że w tych kwestiach i tak nic się praktycznie nie da zrobić - wzrost znaczenia EP tak czy siak musi postępować małymi krokami i żadna siła tego znacząco nie przyspieszy; podobnie wyborcy i politycy są jacy są i nie zmienią się z dnia na dzień. A poza tym jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą mało kto porusza - i to na nią chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę.
Mianowicie: O co tak naprawdę chodzi w tych wyborach? Jakie ma znaczenie, na kogo zagłosujemy? Czy istnieje jakakolwiek różnica np. między głosem na PO i głosem na PSL, skoro jedni i drudzy należą do tej samej frakcji w Europarlamencie? Czy ma jakiekolwiek znaczenie (poza psychologicznym), która partia te wybory wygra?
Tu właśnie leży pies pogrzebany - w krajowych wyborach stawka jest jasna (kto wygrywa, ten rządzi), natomiast w eurowyborach tej stawki nie widać - wygrana partii XYZ praktycznie nic jej nie daje i w żaden zauważalny sposób nie wpływa na cokolwiek, a w dodatku podziały partyjne w wyborach nie pokrywają się z podziałami w parlamencie. Wobec tego przeciętny wyborca nie ma tak naprawdę żadnego powodu (poza osobistymi sympatiami), by głosować na tych czy tamtych - i tak nie zrobi to żadnej widocznej różnicy.
1999 - utworzenie Pucharu Ligi, wprowadzenie dwumeczu w finale Pucharu Polski
2000 - wprowadzenie baraży o utrzymanie w ekstraklasie
2001 - wprowadzenie podziału ekstraklasy na grupy
2002 - rezygnacja z podziału ekstraklasy na grupy, likwidacja Pucharu Ligi
2003 - zmniejszenie ekstraklasy z 16 do 14 drużyn
2004 - wprowadzenie rundy grupowej w Pucharze Polski
2005 - powiększenie ekstraklasy z 14 do 16 drużyn, rezygnacja z rundy grupowej w Pucharze Polski
2006 - rezygnacja z dwumeczu w finale Pucharu Polski
2007 - utworzenie Pucharu Ekstraklasy (ups, to akurat nie dzieło PZPN)
2008 - zmiana nazewnictwa (I Liga -> Ekstraklasa, II Liga -> I Liga, III Liga -> II Liga itd.)
2009 - rezygnacja z baraży o utrzymanie w ekstraklasie
I niech mi ktoś powie, że działacze PZPN nic nie robią dla polskiej piłki.
W meczu o (prawie) mistrzostwo Wisła wygrała z Legią 1:0 po golu Marcelo i po raz pierwszy od nie wiem ilu miesięcy samodzielnie prowadzi w tabeli! Jeśli tylko nie będzie potknięcia w trzech ostatnich kolejkach, obrona tytułu stanie się faktem:-D.
Ale fakt, że mecz mógł być mniej dramatyczny. Kibice wokół mnie wypalili w nerwach tyle papierosów, że do tej pory nimi "pachnę". Fuj;-P.
Podobnie jak reszta świata, też wpadłem w kryzys (tyle że twórczy, nie gospodarczy), ale nie chcę, żeby blog leżał odłogiem, więc dzisiaj pójdę na łatwiznę i wzorem Przekroju napiszę o tym, o czym w tym tygodniu nie będę pisać.
A zatem nie będę pisać:
A o czym będę pisać? Szczerze mówiąc, chwilowo nie wiem. Niemoc mnie ogarnęła i nie popuszcza. Na szczęście weekend już niedaleko, więc może uda się odzyskać trochę energii życiowej.
Choć fakt, że tydzień temu też tak myślałem.