Google analizuje fora

Dodane 31 października 2009 w kategorii Net.

Ostatnio przy guglaniu rzuciło mi się w oczy takie coś:

Informacje o postach w wynikach wyszukiwania

Funkcjonalność bardzo ciekawa i niewątpliwie przydatna. Pytanie tylko - jak oni to robią? Przez chwilę myślałem, że po prostu dostosowali się do skryptu phpBB, na którym stoi miażdżąca większość forów w sieci, ale nie - dane o postach widać też dla forum Racjonalista.pl czy forum Frondy, ale dla forum.gazeta.pl już nie, czyli najwyraźniej działa tu jakaś automagiczna analiza.

Tak czy siak pomysłowość ludzi z Google ciągle nie przestaje mnie zadziwiać. Ani chybi wkrótce będą rządzić światem - o ile już teraz tego po cichu nie robią;-).

Przygarnij skina

Dodane 26 października 2009 w kategorii Absurdy.

genialne tłumaczenie z Bebo

Zauważone tutaj. Komentować chyba nie muszę.

Przeczytane w wakacje

Dodane 22 października 2009 w kategorii Literatura.

Heh, wakacje. Udał mi się dowcip.

Fun Home (Alison Bechdel)

Fun Home | Alison Bechdel (Timof i cisi wspólnicy)

Dawno już nie było komiksu w takim stopniu dostrzeżonego przez media spoza getta. Przyczyna - jak to zwykle bywa, modny temat, czyli w tym przypadku homoseksualizm. Autobiografia lesbijki, której ojciec miał gejowskie skłonności - czy trzeba tu coś dodawać?

No cóż, dla porządku jednak dodajmy, że treść jest dużo mniej sensacyjna, niż by mogło sugerować poprzednie zdanie. Komiks traktuje głównie o relacjach autorki z jej ojcem - relacjach, jak nietrudno zgadnąć, dość skomplikowanych. Ojciec to antypatyczny dziwak, "traktujący meble jak dzieci, a dzieci jak meble", zainteresowany głównie literaturą i upiększaniem domu w nieskończoność, a do tego tyran zadręczający rodzinę swoimi obsesjami. Gdy zatem ginie w wypadku, nikt specjalnie po nim nie płacze. Potem jednak autorka dowiaduje się od matki o jego sekretnym życiu i zaczyna patrzeć na niego z innej perspektywy, widząc w nim bratnią duszę, porównując i niemalże utożsamiając się z nim. Przypomina sobie wszystkie dobre chwile, próbuje patrzeć na minione zdarzenia jego oczami i generalnie buduje sobie jego wizerunek od nowa, by na koniec stwierdzić, że ten patologiczny ojciec był jednak dla niej największym wzorem i podporą życiową.

Streszczam to oczywiście dość stronniczo i trochę przejaskrawiam, ale tylko trochę. Podejście autorki do ojca zmienia się na przestrzeni tych dwustu stron aż nazbyt radykalnie - można odnieść wrażenie, że skoro już poczuła z nim jakąś więź, to postanowiła go wybielić i wyidealizować choćby siłą. Ale to może tylko moje wrażenie. Z innych wrażeń - plus za formę (zgrabne czarno-biało-zielone rysunki pełne szczegółów, charakterystyczny styl), minus za dłużyzny i lekki bałagan w treści (pewnie zamierzony, ale jednak bałagan). Całość niewątpliwie godna uwagi, jakoś jednak nie podzielam powszechnego zachwytu nad tym tytułem. Jest nieźle, ale do rewelacji daleko.

Ocena: 4+


Nadmiar

Dodane 17 października 2009 w kategorii Prywata.

Książek do przeczytania: 6
Czasopism itp. do przeczytania: 7
Filmów do obejrzenia: 1
Gierek do zagrania: 2
Stron do zrobienia/przerobienia/wykończenia: 3
Zaplanowanych wpisów na blog do napisania: 4
Czasu na to wszystko: wiecznie za mało

Podobno od przybytku głowa nie boli. Jak kogo.

Wywiad roku

Dodane 12 października 2009 w kategorii Absurdy,Futbol.

Jeśli po kolejnej porażce naszej reprezentacji ktoś myślał, że polski futbol osiągnął już dno, to się grubo mylił. Owszem, piłkarzom już niewiele pozostało pola do popisu, ale są jeszcze działacze PZPN - a na nich to w tej kwestii zawsze można liczyć i nigdy chyba się nie przeliczymy. Dzisiejszy wywiad z Piechniczkiem nie pozostawia co do tego żadnych złudzeń - nawet na tle dotychczasowych rozbłysków Polskiej Myśli Działaczowskiej wybija się on szczególnie. Całości tych genialnych wywodów nie śmiem nawet komentować, dość przytoczyć jeden krótki fragment:

J..ć, j..ć PZPN, co tak pięknie krzyczą kibice, a was raduje, oznacza także j..ć reprezentację. U Majewskiego piłkarze zrozumieli, że nie są to słowa skierowane tylko do prezesa Grzegorza Laty i ich pracowników, ale także do nich. Zaczęli rozumieć, gdzie jest ich macierzysta federacja.
Czyli piłkarze przede wszystkim powinni się utożsamiać z PZPN?
- Oczywiście. Wspólnie odpowiadamy za wizerunek związku.

Doprawdy, jedyne co zwala z nóg bardziej niż intelekt działaczy PZPN, to ich bezczelność.

Kto po PO?

Dodane 07 października 2009 w kategorii Polityka.

Afera hazardowa pobudziła przysypiających już z lekka przeciwników Platformy, którym wróciła nadzieja, że doczekają upadku tej partii. Nadzieja moim zdaniem złudna, bo pozycja PO jest o wiele za silna, żeby jedna afera ją zniszczyła - tym bardziej, że Tusk już zdążył wymienić zderzaki i na każde wspomnienie o aferze może z czystym sumieniem odpowiedzieć, że przecież wszystkich w nią zamieszanych wywalił z rządu, więc jest czysty jak łza. A na dłuższą metę i tak żadna partia nie ma tak dobrych perspektyw jak PO - cała konkurencja to ugrupowania schyłkowe, niezdolne do zdobywania nowych zwolenników i żyjące głównie nadzieją na jakiś uśmiech losu, bo o własnych siłach już się nie potrafią podnieść. Oczywiście w naszej polityce różne cuda już się działy, ale nigdy chyba nie wydawały się one tak mało prawdopodobne.

Wracając do afery - w związku z nią jedni ogłosili powrót Układu i Rywinlandu, inni wezwali rząd do złożenia dymisji, jeszcze inni zapowiedzieli, że teraz to już naród na pewno się przebudzi i... No właśnie, i co? Na kogo ma ten biedny naród głosować, jak nie na PO? Niektórzy żyją w przekonaniu, że na PiS - oczywiście szanujemy ich. Inni jeszcze wierzą w odrodzenie SLD - ich też szanujemy. Na PSL raczej nikt nie liczy, a o planktonie nawet nie ma co mówić. Chyba że ktoś wierzy w Piskorskiego, ale takich niezwykłych przypadków jak dotąd nie zauważyłem. Oczywiście zawsze może się pojawić jakaś nowa partia, ale jakoś nie widzę nikogo zdolnego (i skłonnego) ją stworzyć i się przebić. Pytanie zatem - jaką alternatywę ma taki centrowy wyborca jak ja? Na kogo mam zagłosować, jak już się przebudzę?

Pytanie jest oczywiście po części prowokacyjne, ale też po części serio - nie da się ukryć, Platforma jest byle jaka (jak już Tusk zostanie tym prezydentem, to może w końcu coś się ruszy, ale z naciskiem na "może"), więc chciałbym mieć do wyboru coś lepszego. Tylko co? Widzi ktoś - choćby w dalszej perspektywie - kogokolwiek, kto mógłby zająć miejsce po PO i sprawić się lepiej od niej? Ja, szczerze mówiąc, ni cholery. Choć fakt, że jestem krótkowidzem.

« starsze wpisy nowsze wpisy »
© 2006, Powered by Jogger, layout by Cichy