Oczywista oczywistość
Dodane 26 marca 2010 w kategorii Literatura,Przemyślenia.- Znacie anegdotę o Żydzie, co wybrał się w podróż daleką w sprawach finansowych? Rozmowy na miejscu się przeciągają, więc idzie nadać telegram do żony. Żeby się nie niepokoiła, bo on musi zostać jeszcze parę dni, kwestja większego zysku, wróci, jak tylko będzie mógł, pozdrawia, Iccak. Dają mu blankiet do wypełnienia, urzędnik pocztowy objaśnia, że opłatę liczy się od każdego jednego wyrazu. Iccak spisał wiadomość, porachował słowa, porachował cenę telegramu - i nuże kombinować, co też mógłby tu wykreślić, bo zbędne, niekonieczne. "Iccak" - no przecie żona wie, że Iccak, kto inny? "Pozdrawia" - no jasne, że pozdrawia, miałby nie życzyć zdrowia własnej małżonce? "Wróci, jak tylko będzie mógł" - no to się rozumie samo przez się; jak nie będzie mógł, to nie wróci. I tak dalej, słowo po słowie, w końcu skreślił z blankietu całą wiadomość: same oczywistości.
...Otóż, widzicie, ja mam to samo. Nie ze skąpstwa - sam się zniechęcam. Wystarczy, że moment pomyślę nad tym, co zamiaruję powiedzieć, zanim powiem. Prawie nigdy nie wtrącam się do rozmów, nie oponuję nawet największym głupotom wygłaszanym w mojej przytomności. Im większe, tem mniejszy w opozycji sens, bo tem jaskrawsze oczywistości musiałbym przeciwko nim opowiadać. Zamykam usta, siedzę w kącie, milczę. Nie ma znaczenia, czy inni rozpoznaliby banalność mych słów - ja ją widzę aż nadto wyraźnie. I to, pojmujecie, to się z czasem obraca w rodzaj ogólnego zniechęcenia, lenistwa wobec ludzi. Ja powiem to, więc oni to, więc ja to, więc oni, więc ja, więc oni, i tak dalej, skolka ugodna - na co mi w ogóle rozpoczynać tę mękę? Siedzę w kącie, milczę.
- Właśnie usłyszeliśmy, jak pan milczy.
- Wiem, że inni tak nie postępują, to nie jest normalne. Nie recytuję więc tu żadnych, uff, banałów i oczywistości. Nie miałby pan szans samemu się domyślić.
- Ale tego wyjaśnienia - już tak, nieprawdaż?
Blutfeld zamknął usta, zmilczał.
Jacek Dukaj, "Lód"
Chciałoby się do tego pięknego cytatu dodać jakiś komentarz typu "iluż to wpisów zaniechałem przez takie podejście", ale to chyba też by było recytowanie oczywistości. Zmilczę zatem.
Wykop -> Zakop
Dodane 18 marca 2010 w kategorii Net.Krótka historia Wykopu:
- Pierwszy rok istnienia - 10 linków dziennie na głównej, z tego 7-8 godnych uwagi;
- Drugi rok - kilkanaście linków dziennie, nadal 7-8 godnych uwagi;
- Trzeci rok - 20 linków dziennie, 4-5 godnych uwagi;
- Czwarty rok - 30 linków dziennie, 2-3 godne uwagi;
- Piąty rok - jak dotąd nadal 30 linków dziennie, ale godnych uwagi 1-2, a i to nie zawsze.
I na tym chyba lepiej poprzestanę. Dłuuugo (za długo) trzymałem to w czytniku, bo mimo wszystko ciągle się czasem pojawiały prawdziwe perełki - ale obecnie ich odsetek jest już o wiele za mały, żeby się opłacało tracić czas na grzebanie w coraz większym śmietniku. Szkoda, bo jak wspomnę początki, to łezka się w oku kręci, ale nadziei na poprawę już dawno nie widać.
Smutny paradoks Web 2.0 - na dłuższą metę nic skuteczniej nie niszczy społeczności, niż sukces komercyjny. Większa popularność => więcej hołoty => spadek poziomu => odejście porządnych ludzi => śmietnik. Przykładów - od Basha do Naszej Klasy - nie brakuje. Tylko Wikipedia podąża w przeciwnym kierunku, ale to oczywiście wyjątek potwierdzający regułę. No i Jogger na szczęście się trzyma - aż trudno uwierzyć, jak skutecznym zabezpieczeniem przed hołotą jest konieczność zainstalowania Jabbera. Niby drobiazg, a jednak wystarczy, żeby blogów poniżej pewnego poziomu praktycznie tu nie było.
Wracając do Wykopu - mimo wszystko wciąż mógłby być z niego pożytek, gdyby ktoś przesiewał ten śmietnik i przepuszczał tylko te nieliczne strony prezentujące jakiś poziom. Niestety takiej moderacji tam nie ma i raczej nigdy nie będzie, a nie istnieją jeszcze boty tak inteligentne, żeby odróżniały perełkę od śmiecia. Ba, wśród użytkowników Wykopu większość tego nie potrafi, więc czego wymagać od botów. Ale gdyby znalazł się ktoś rozumny i z odpowiednią ilością wolnego czasu, ręcznie oddzielał ziarno od plew i prezentował na blogu, to wróżę takiemu blogowi sporą popularność. Sam czasu i ochoty na to nie mam, ale może ktoś podchwyci pomysł i go zrealizuje? Jeśli się taki znajdzie, może liczyć u mnie na darmową reklamę;-).
Piekło pocztowe
Dodane 12 marca 2010 w kategorii Absurdy.17:00 - Fajrant! Jeszcze tylko po drodze do domu nadać list i będę mógł rozpocząć zasłużony weekendowy odpoczynek.
17:07 - Wchodzę na pocztę i co widzę - raz, dwa... jedenaście osób w kolejce. I oczywiście z trzech okienek czynne tylko jedno. Cholera by wzięła. Ale cóż, gdzie indziej będzie pewnie tak samo albo i gorzej, więc zostaję. Może szybko pójdzie.
17:15 - Szybko jak diabli - jak było jedenaście osób, tak dalej jest. Babka na początku kolejki chyba płaci rachunki za całą rodzinę i wszystkich sąsiadów z bloku, niech ją szlag. A urzędniczka wklepuje dane do komputera jednym palcem, też niech ją szlag.
17:18 - Babka z początku kolejki dalej tam stoi, a ja jestem już mniej więcej pośrodku, bo parę osób się zniechęciło, a kilka kolejnych doszło. A urzędniczka nie dość, że klepie jednym palcem, to jeszcze ma problemy z obsługą komputera i już drugi czy trzeci raz woła koleżankę, żeby jej w czymś tam pomogła.
17:20 - Kolejka od dłuższej chwili szemrała i w końcu dochodzi do pierwszego spięcia - dwie starsze panie najeżdżają na urzędniczkę, domagając się otwarcia drugiego okienka, a w jej obronie staje jakiś młodszy facet, który im zarzuca "niepotrzebne stresowanie tej biednej pani". Drugie okienko się oczywiście nie otwiera, bo "trwa odprawa". Na pytania, czemu trwa akurat teraz i czemu to jest ważniejsze od klientów, odpowiedzi brak. Nic dziwnego - odprawa w godzinach szczytu to przecież jedna z najświętszych pocztowych tradycji, a o świętościach się nie dyskutuje.
17:23 - Babka z początku kolejki wreszcie sobie poszła, nie wiedzieć czemu z szerokim uśmiechem na twarzy. Aż dziw, że nikt jej w ten uśmiech nie dał.
17:27 - Obsługa nadal idzie w żółwim tempie, pani z okienka po raz któryś woła koleżankę do pomocy, a pół kolejki głośno się domaga, żeby panie się zamieniły i ta bardziej obeznana z komputerem wzięła się za obsługę klientów. Bez efektu.
Cytat tygodnia
Dodane 08 marca 2010 w kategorii Polityka.Poprzedniego wprawdzie, ale jednak:
Chcecie wiedzieć, co ja myślę? Spytajcie Jarosława Kaczyńskiego.
członek PiS-u na kongresie
Piękne słowa, które powinny chyba stanowić życiowe motto każdego prawdziwego kaczysty. Wielka szkoda, że źródło nie podaje nazwiska geniusza, który tę wiekopomną sentencję wygłosił...
Spam w realu - też powinni tego zabronić
Dodane 03 marca 2010 w kategorii Absurdy.Kiedy wracam z pracy, prawie codziennie widzę jakąś ulotkę w skrzynce pocztowej, przynajmniej raz na tydzień coś na wycieraczce, a czasem nawet zawieszone na klamce, co już uważam za jawny bandytyzm. Jeśli nie ma mnie przez kilka dni, ulotek zwykle uzbiera się mała sterta.
Co parę weekendów dzwoni do mnie domofonem jakiś roznosiciel ulotek, pragnący wejść na klatkę celem jej zaśmiecenia. Staram się możliwie uprzejmie dać mu do zrozumienia, że 20 centymetrów od domofonu wisi pojemnik na ulotki, a nad nim wielkimi wołami napisano, do czego służy - ale nie, żaden ulotkarz się nie zastosuje, tylko dzwoni po kolejnych mieszkaniach i prędzej czy później zawsze ktoś go wpuszcza.
Raz na tydzień czy dwa mam telefon od telemarketera, który to telemarketer nigdy nie powie, skąd ma mój numer, ale zawsze obieca jego usunięcie z bazy - czego chyba jednak nie robi, bo inaczej wszystkie firmy w Krakowie i okolicach dawno by mnie miały na czarnej liście, a najwyraźniej nie mają, skoro dalej dzwonią. A dzwonić potrafią nawet o ósmej rano w weekend, za co przy całej mojej wrodzonej łagodności chętnie bym kastrował bez znieczulenia.
Na komórkę oczywiście parę razy tygodniowo dostaję SMS-y od operatora, który przez kilka lat naszego związku jakoś nie zdążył załapać, że niczego ponad konieczne minimum (czyli doładowywanie karty na dzień przed terminem) ze mnie nie wyciśnie (nawiasem mówiąc, podziwiam inteligencję ludzi/algorytmów wysyłających obietnice niższego abonamentu posiadaczom komórek na kartę). A oprócz tego co jakiś czas przychodzą informacje o konkursach, w których nie brałem udziału, ale jakimś cudem coś wygrałem.
Tylko na maila prawie żadnego spamu nie dostaję, a jak już nawet coś przez filtry przejdzie, to ani mnie to nie odrywa od innych zajęć, jak telefon, ani mi świata nie zaśmieca, bo anihilacja zajmuje ułamek sekundy.
I tylko ta ostatnia, najmniej upierdliwa forma spamu, jest nielegalna. Cóż za ironia.



