Z powrotem na zadupiu

Dodane 15 lipca 2010 w kategorii Futbol.
Rozmawiają dwie koleżanki:
- Czemu jesteś taka smutna?
- A wiesz, poznałam wczoraj czarującego, przystojnego faceta, poszliśmy do niego i przeżyłam parę godzin wspaniałego, dzikiego seksu...
- No to chyba powinnaś się cieszyć, a nie smucić?
- No tak, ale potem wróciłam do domu i mąż mnie po staremu przeleciał.

Co tu dużo mówić - cztery dni po zakończeniu mundialu oglądanie meczu Wisły dostarczyło mi wrażeń zupełnie jak w powyższym dowcipie. Ale przynajmniej wuwuzeli wreszcie nie było - zawsze to jakieś pocieszenie.


Postęp

Dodane 10 lipca 2010 w kategorii Techblog.

1995
Procesor: 75 MHz
RAM: 8 MB
Dysk: 850 MB

1999
Procesor: 300 MHz
RAM: 64 MB
Dysk: 5 GB

2004
Procesor: 2,4 GHz
RAM: 512 MB
Dysk: 40 GB

2010 (netbook)
Procesor: 1,6 GHz
RAM: 1 GB
Dysk: 160 GB

Ciekawe, jaką zabawkę będę mógł sobie kupić za kolejne kilka lat;-).


Dwa mecze do historii

Dodane 06 lipca 2010 w kategorii Futbol.

Fortuna kołem się toczy. Po rundzie grupowej wydawało się, że dla Europy będą to najgorsze mistrzostwa w historii, a dla Ameryki Południowej najlepsze - tymczasem po dwóch kolejnych rundach sytuacja się odwróciła: Europa ma trzy zespoły w półfinale, a Latynosów reprezentuje już tylko Urugwaj, dla którego to już raczej koniec sukcesów. Wszystko zatem wskazuje, że będą to mistrzostwa historyczne, bo pierwsze, które Europejczycy wygrają poza swoim kontynentem.

Historyczne będą na pewno dla zwycięzców - Holandia i Hiszpania nigdy jeszcze tytułu nie zdobyły; triumf Urugwaju byłby bodaj największą sensacją w historii MŚ; a Niemcy, choć do wygrywania przyzwyczajeni, nigdy jeszcze nie mieli po drodze tylu przeciwników z najwyższej półki. Jest o co walczyć.

Kto zatem wygra?

Niemcy - 40%

Grają pięknie i mądrze, bardzo konsekwentni w obronie, überskuteczni w ataku, opromienieni miażdżącymi zwycięstwami nad Anglią i Argentyną - doprawdy trudno znaleźć jakiś argument przeciwko nim. Chyba tylko taki, że nikt nie jest doskonały, każdemu może się zdarzyć zły dzień (im już się zresztą zdarzył z Serbią), a w futbolu nie ma stuprocentowych pewniaków.

Holandia - 30%

Ta drużyna to dla mnie zagadka, bo tak się pechowo złożyło, że prawie wszystkie mecze grali w środku dnia, kiedy byłem w pracy, więc widziałem ich tylko w nudnym meczu z Japonią i w końcówce spotkania z Brazylią. Tak czy siak w półfinale wydają się zdecydowanymi faworytami, a w finale - cóż, wszystko jest możliwe.

Hiszpania - 25%

Przed mundialem uznawani za absolutnych faworytów do złota, ale jak dotąd męczą się potwornie - w pięciu meczach zdobyli raptem sześć bramek (tyle samo co w jednym z Polską...), przez 90% czasu biją głową w mur, a akcje nijak im się nie mogą elegancko ułożyć. Do tego w półfinale trafiają na perfekcyjnych Niemców, a w ewentualnym finale najpewniej na Holandię, która wyspecjalizowała się w defensywie. Nie ma lekko, ale to ciągle drużyna zdolna do wszystkiego.

Urugwaj - 5%

Co tu dużo mówić - już półfinał jest dla nich wielkim sukcesem. Niby wszystko jest możliwe (dość wspomnieć Grecję na Euro 2004), ale jak już wspomniałem, mistrzostwo dla nich byłoby megasensacją.

No to półfinały czas zacząć. Za chwilę Holandia-Urugwaj, a jutro Niemcy-Hiszpania - prawdopodobnie najlepszy mecz tych mistrzostw;-).


Ulga

Dodane 04 lipca 2010 w kategorii Polityka.

W ostatnich dniach kampanii miałem dojmujące uczucie deja vu - nieudana ostatnia debata, Kaczyński rosnący w sondażach i bezczelnie podlizujący się lewicy, przy bierności Platformy - wypisz wymaluj powtórka z 2005. Tym większy kamień spadł mi z serca po ogłoszeniu wyników. Mogło być lepiej, ale grunt, że ekshumacji IV RP nie będzie, a kaczyści mimo sprzyjających im okoliczności ponieśli już czwartą porażkę z rzędu - oby tak dalej:-).


Słowo na niedzielę

Dodane 02 lipca 2010 w kategorii Polityka.

Co do tego, jaki powinien być prezydent, zdania są podzielone. Natomiast wszyscy chyba się zgodzą, że prezydent nie powinien:

Oczywiście nie jestem tak naiwny, żeby na serio myśleć, że wszyscy się z tym zgodzą. Skoro Jarek od dwóch tygodni z rozmachem pluje w twarz swoim wyborcom (do niedawna z definicji antykomunistom), a oni - z rzadkimi wyjątkami - nawet nie mają o to pretensji, to doprawdy brak mi już wyobraźni, co w ogóle mogłoby podważyć ich wiarę w Prezesa.

Ale dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe, więc trzeba walczyć do końca. Przecież Polska jest najważniejsza.