Blog Day 2011

Dodane 31 sierpnia 2011 w kategorii Net.

Blog Day się kończy. Nawet nie to, że w sensie dosłownym (choć już po dwudziestej, więc niewiele tego dnia zostało), tylko jako idea. Dość powiedzieć, że ani na Joggerze ani w czytniku nie widzę ani jednego okolicznościowego wpisu. Mało tego, nawet na oficjalnej stronie ciągle straszą bannery z 2010. Tradycja upada z impetem, a przecież zaledwie rok temu wydawało się, że wszystko gra. Widocznie tylko się wydawało.

Cóż, symbolicznie się dołożę do tego upadku, polecając tym razem tylko cztery blogi, bo piątego nie chce mi się już wybierać.

Plankton Polityczny - blog traktujący o działalności partii, o których media rzadko wspominają, bo ich poparcie liczy się w promilach.

Sukcesy i Porażki Watch - blog naśmiewający się z pseudonauki i promujący naukę prawdziwą.

You Are Not So Smart - anglojęzyczny blog z baaardzo długimi tekstami o błędach poznawczych.

Zygzaki władzy - meandry ordynacji wyborczej, arytmetyka, statystyka i co dla kandydatów z tego wynika;-).

Zachęcam do podawania własnych typów - niech tradycja nie upada bez walki...


Najtrudniejsze pytania dla wierzących

Dodane 28 sierpnia 2011 w kategorii Nauka,Przemyślenia.

Jakiś czas po napisaniu wpisu o najtrudniejszych pytaniach dla ateistów zacząłem myśleć o bliźniaczym tekście z najbardziej kłopotliwymi pytaniami dla wierzących. Szło mi to jednak wyjątkowo wolno i opornie, bo - pomijając moje wrodzone lenistwo - problem okazywał się tym trudniejszy do ugryzienia, im dłużej nad nim myślałem.

Owszem, każdy wojujący ateista zna wiele pytań typu "jak Noe mógł zmieścić na swojej łódce zylion gatunków zwierząt i zapasy żywności dla nich na półtora miesiąca", na które żadnej sensownej odpowiedzi udzielić się nie da, bo mit o Arce Noego (jak i wiele innych biblijnych opowieści) zwyczajnie nie trzyma się kupy i obronić jego literalnej prawdziwości nie sposób - ale nie o takie pytania mi chodzi, przecież już od dawna żaden chrześcijanin (poza garstką fundamentalistów, ale z nimi i tak się nie da dyskutować) nie traktuje Biblii dosłownie, nawet Kościół oficjalnie głosi, że to zbiór metafor, a nie źródło historyczne. Nie widzę zatem sensu w wyważaniu drzwi otwartych na oścież.

Zresztą nieprzypadkowo używam w tytule słowa "wierzących", a nie "chrześcijan". Nie chodzi mi tu o szukanie luk w dogmatach jakiejś konkretnej religii, tylko o pytania natury bardziej ogólnej, dotyczące samej filozoficznej istoty teizmu. Pytania, które wprawiłyby w zakłopotanie nawet wyznawców duizmu - wymyślonej przez Lema religii, której cała doktryna zamyka się w zdaniu "Bóg istnieje", niczego więcej na ten temat nie stwierdzając. No, prawie niczego, bo mimo deklaracji jednak zakłada między wierszami, że Bóg jest wszechmogący, wszechwiedzący i ponad wszystkim - ale można chyba uznać, że te cechy po prostu zawierają się w definicji Boga.

Dwa pytania natury zasadniczej nasuwają się same.



Ech...

Dodane 23 sierpnia 2011 w kategorii Futbol.

Nie chce mi się nawet wymyślać tytułu, bo i co tu dużo mówić, mecz od początku wyglądał fatalnie i musiał się też fatalnie skończyć - a to, że mimo wszystko na pięć minut przed końcem mieliśmy awans do LM w rękach, pokazuje tylko, jak niesprawiedliwy bywa futbol.

Naprawdę, bycie polskim kibicem to niekończący się dramat egzystencjalny.


Prawie jak opozycja

Dodane 21 sierpnia 2011 w kategorii Absurdy,Polityka.

Gdyby w jakimś normalnym kraju premier zaproponował głównej partii opozycyjnej cykl debat z poszczególnymi ministrami podczas kampanii wyborczej, partia ta skakałaby ze szczęścia - debaty dzień po dniu, gwarancja maksymalnego zainteresowania mediów i cała seria okazji do wytknięcia rządowi jego porażek - no naprawdę, lepszego prezentu długo by szukać.

Ale Polska - jak się po raz kolejny okazuje - normalnym krajem nie jest. U nas PiS na wyzwanie Tuska reaguje ledwo skrywaną konsternacją, wykrętami typu "to wy przyjedźcie do nas", narzekaniami na spychanie w cień ich konwencji wyborczej i złotą myślą nieocenionego Hofmana: "Tusk zmarnował cztery lata i traktuje tę debatę jako koło ratunkowe". Hmm, zaraz - skoro Tusk zmarnował cztery lata, to czemu debaty na ten temat mają go ratować?

SLD też daje ciała: stękają, że Tusk ich wyklucza, no i mają pełną rację - ale coś nie widzę determinacji, żeby się do tych debat wcisnąć choćby siłą - raczej bezsilną frustrację, że znowu zostali wydymani. Jejku, niech ta partia wreszcie upadnie i zrobi miejsce dla jakiejś porządnej lewicy, bo już po prostu nie mogę patrzeć na te sieroty.

"Co się najbardziej udało rządowi Tuska? Opozycja." Kiedyś myślałem, że to dowcip - dziś widzę, że to całkowita prawda.


Gone to Erathia

Dodane 15 sierpnia 2011 w kategorii Varia.

Piątek: yes yes yes, długi weekend! Od czego by tu zacząć? Hmm, mam parę wpisów do wykończenia, trzeba się za nie wreszcie wziąć. Ale to lepiej jutro, a na razie... może by tak w Heroes-ów?

Poniedziałek: dobra, ile można grać w Heroes-ów, weźmy się za coś bardziej konstruktywnego w końcu... Zaraz, gdzie się podział mój długi weekend?

No nic, może następnym razem pójdzie bardziej konstruktywnie;-).


Lepperum polelum

Dodane 07 sierpnia 2011 w kategorii Polityka.

Nasza debata publiczna schodzi na psy od dawna, ale śmierć Leppera pokazała, że poziom żenady ciągle jeszcze potrafimy śrubować. Po katastrofie pod Smoleńskiem przynajmniej były dwa dni autentycznej żałoby, zanim tego nie przerwał pomysł pochówku na Wawelu; tym razem nie było nawet chwili powagi, zwłoki jeszcze nie zdążyły ostygnąć, a już niektórzy publicyści zaczęli rzucać oskarżenia, że Leppera zaszczuł Tusk/Kaczyński/media/cykliści, a może i wszyscy naraz - to nic, że o jego motywach na razie guzik wiemy (ale wiemy, że miał ciężko chorego syna, podupadające gospodarstwo i problemy finansowe, więc jego czyn mógł nie mieć nic wspólnego z polityką), badanie faktów jest dla leszczy.

Blogerzy z kolei zabrali się za wymyślanie teorii spiskowej na ten temat. Na razie idzie im to średnio, bo media nie podały żadnych szczegółów, do których można by się przyczepić, a "cui bono" jak na złość wskazuje na Kaczyńskiego, z którym tropiciele spisków zwykle sympatyzują, więc iść tym tropem oczywiście nie będą. Ale w kwestii zasadniczej już są pewni - samobójstwo to być nie mogło. Jedni wyrokują, że Lepper nie miał osobowości samobójcy (a wiedzą to pewnie dlatego, że skończyli psychologię i znali Leppera osobiście, prawda?), inni już wyśledzili zylion teoretycznych powiązań ze wszystkimi tragicznymi zgonami, jakie miały miejsce w Polsce przez ostatnie kilka lat, jeszcze inni żadnych przesłanek nie mają, ale "to przecież nie mógł być przypadek" - i tyle. Uzasadnienie prędzej czy później przecież się znajdzie.

Nie muszę chyba dodawać, że ww. oskarżenia mocno mnie zniesmaczają, a kiełkujące teorie spiskowe równie mocno śmieszą - autorom jednych i drugich chciałbym więc dać jedną dobrą radę: warto, naprawdę warto szczegółowo poznać daną sprawę, zanim zaczniesz się o niej publicznie wypowiadać. Niby banał, a mam ostatnio wrażenie, że już nikt takiego podejścia nie uznaje.

A wyznawcom teorii spiskowych, którzy cierpią z braku punktów zaczepienia, mogę podrzucić trop: to nie mogło być samobójstwo, bo kto normalny zabijałby się w piątek o siedemnastej, tuż przed weekendem? Bawcie się dobrze, drogie dzieci - wierzę, że zbudujecie na tym spostrzeżeniu piękną dziesięciopiętrową teorię.


Top 10: Najlepsze książki, jakie czytałem

Dodane 02 sierpnia 2011 w kategorii Literatura.

Żyjemy w czasach mierzenia wszystkiego i układania w rankingi, więc stwierdziłem ostatnio, że nie zaszkodziłoby się do tego trendu przyłączyć i z braku lepszych tematów walnąć czasem jakiś Ranking Od Czapy (© by Wojciech Orliński). A co mogłoby być lepszego na początek, niż lista ulubionych książek? No to jedziemy - aczkolwiek "ranking" to w tym przypadku nie do końca trafne określenie, bo nie zamierzam numerować tej dziesiątki - o ile wybranie najlepszych tytułów nie było wielkim problemem, o tyle ustalenie wśród nich jakiejś hierarchii uznałem za niewykonalne - każda byłaby wadliwa i sam bym w nią nie wierzył. Alfabetycznie zatem:

Cyberiada (Stanisław Lem)

Co tu dużo mówić - najlepsza książka Lema, lepszej rekomendacji chyba nie trzeba. A jak trzeba, to w podlinkowanej recenzji chyba się wystarczająco naprodukowałem;-).

Gniazdo światów (Marek S. Huberath)

Co tu dużo mówić - najlepsza książka Huberatha... Nie no, nie idźmy na taką łatwiznę. Chociaż chciałoby się, bo napisać tu coś sensownego ciężko - książka jest tak oryginalna, że nie bardzo można ją zrecenzować bez zdradzania od razu całego przesłania i zamysłu autora. Tym bardziej, że fabuła zaczyna się dość banalnie, a rozkręca się powolutku i wręcz zniechęcająco - dopiero jak już się rozkręci i w końcu zaczynamy się dowiadywać, czym jest tytułowe Gniazdo Światów, robi się naprawdę ciekawie. Ale dlaczego, nie będę zdradzać - uchylić rąbka tajemnicy to za mało, wyjaśnić jej sedno to o wiele za dużo. No niestety, zostaje mi tylko gołosłowne zapewnienie, że książka jest genialna, a przeczytać ją po prostu trzeba i koniec;-).

Imię róży (Umberto Eco)

Powieść ocierająca się o ideał pod chyba każdym względem - świetnie oddany klimat średniowiecznego klasztoru i ówczesnych dysput filozoficzno-teologicznych, perfekcyjnie skonstruowana fabuła, niewiarygodna dbałość autora o szczegóły (podobno nawet rozmowy bohaterów podczas przechadzek po klasztorze trwają tyle, ile faktycznie powinny trwać, biorąc pod uwagę odległości do przejścia - nie sprawdzałem, ale wierzę na słowo), liczne smaczki dla erudytów, przewrotne przesłanie - długo by można zachwalać. Za główną wadę można uznać ciężki początek - pierwsze kilkadziesiąt stron może trochę zmęczyć - ale i to było ponoć zamierzone przez autora, żeby czytelnik poczuł się tak jak młody kandydat na zakonnika, którego na początku pobytu w klasztorze usilnie się zniechęca do wyboru tej drogi. Cóż dodać - mistrzostwo absolutne.