Cichy Fragles

skocz do treści

Trudne wybory

Dodane: 22 października 2015, w kategorii: Polityka

Tu miało być obszerne podsumowanie dwóch minionych kadencji, ale po przypomnieniu sobie poprzedniego podsumowania stwierdziłem, że pozostało ono w 80% aktualne, więc nie ma sensu się powtarzać.

Wybory za pasem, a ja ciągle nie wiem, na kogo tu zagłosować. Niecodzienna sytuacja, bo do tej pory zawsze to wiedziałem jeszcze przed rozpoczęciem kampanii – może poza rokiem 2005, kiedy prawie do końca się wahałem między SdPl i PO. Koniec końców postawiłem wtedy na tę drugą opcję i pozostałem jej wierny przez dekadę, ale tym razem należy im się żółta kartka – po pierwsze za aferę taśmową, po drugie za ujawnione przy tej okazji negocjacje z prezesem NBP w sprawie „podgrzania” gospodarki przed wyborami, po trzecie za dekaczyzację, a raczej jej brak (niedawne głosowanie w sprawie Trybunału Stanu dla Ziobry, na które nawet Ewa Kopacz się nie pofatygowała, symbolicznie podsumowało totalne olewactwo PO w tej kwestii), po czwarte wreszcie za wciąganie na pokład ludzi pokroju Kamińskiego, Giertycha czy Dorna…

Ale na kogo zamiast? Jak zwykle najłatwiejsza jest eliminacja: psychoprawica w sposób oczywisty nie wchodzi w grę; PSL to potencjalny koalicjant PiS-u, więc odpada; ZL to Miller i Palikot, więc też odpada (skądinąd tęgi łeb z tego Millera – stworzyć koalicję z drobnicą wartą do kupy może 1%, w zamian podnosząc sobie próg o 3%, to pomysł tak oryginalny, że wystawienie Ogórek na prezydenta zaczęło przy tym wyglądać prawie sensownie). Do rozważenia zostaje więc tylko Nowoczesna i Razem.

Nowoczesna jest mocno na prawo ode mnie w kwestiach gospodarczych, ale w granicach tolerancji. Z punktu widzenia doraźnej taktyki wyborczej ten wybór byłby najbardziej opłacalny – poparcie tuż nad progiem, więc każdy głos się liczy, a przekroczenie progu może zadecydować o braku większości dla PiSKukiza. W dłuższej perspektywie to już jednak nie taka dobra opcja – Nowoczesna walczy o ten sam elektorat co Platforma, więc konflikt jest nieunikniony, a im dłużej potrwa, tym więcej obie strony w sumie na nim stracą. No i zresztą po co mi druga Platforma, jak już mam jedną.

Partia Razem dla odmiany jest ode mnie na lewo, ale też w granicach tolerancji. Od jakiegoś czasu przyglądam się im z sympatią, ale i z dystansem, bo wszelki radykalizm budzi we mnie instynktowny opór. Kadry wyglądają sensownie – żadnych ogranych twarzy, zarazem towarzystwo nie z łapanki, tylko działacze z ruchów miejskich, więc na jakieś pojęcie o polityce można liczyć. Niewątpliwie jest to szansa na zmianę jakościową w naszej zatęchłej polityce – ale szansa dalece niepewna, bo partia mimo wszystko pozostaje wielką niewiadomą (Ruch Palikota też początkowo wyglądał sensownie, może oprócz lidera), poza tym perspektywy na wejście do Sejmu mają mizerne, więc głos na nich będzie z dużym prawdopodobieństwem stracony.

A głosu na Platformę też mimo wszystko nie mogę wykluczyć – przy wszystkich ww. wtopach ich rządy nadal oceniam jako jedne z najlepszych po 1989 (jeśli ktoś chce mnie za to objechać, prosiłbym najpierw o wymienienie lepszych, z góry dziękuję) i jest to niewątpliwie opcja najbardziej przewidywalna, a sensowna koalicja rządowa bez ich udziału i tak nie będzie możliwa. Ba, niewykluczone, że dzięki magii JOW-ów utrzymają większość w Senacie – mina Kukiza w takim przypadku byłaby bezcenna…

W ogóle te wybory zanoszą się na najdziwniejsze, odkąd pamiętam – zwycięzca jest wprawdzie pewny, ale mamy aż pięć partii, których wejście do Sejmu pozostaje sprawą otwartą (w przypadku Kukiza niestety już raczej przesądzoną, ale ciągle jest nadzieja, że jednak polegnie), więc wszystko stoi na ostrzu noża i najdrobniejsze wahnięcia mogą się przełożyć na kilkadziesiąt mandatów w te czy wewte. Paradoksalnie może się też okazać, że ten, kto stworzy rząd, wkrótce przypłaci to porażką, bo koalicja prawie na pewno będzie kulawa – koalicja z udziałem PiS-u inna bowiem być nie może, a koalicja z udziałem Platformy musiałaby się składać z trzech albo i czterech partii. Nudzić się tak czy siak nie będziemy.

No, przynajmniej ci z nas, których cała ta polityka rajcuje – ale mnie akurat rajcuje w ostatnich latach coraz mniej. Gdyby nie perspektywa rządów PiS-u, najchętniej machnąłbym na to wszystko ręką – a tak to jednak sumienie nie pozwala.

Cóż począć? Jak żyć?


Komentarze

Podobne wpisy