Cichy Fragles

skocz do treści

Przeczytane w 2014 #2

Dodane: 27 stycznia 2015, w kategorii: Literatura

W dzisiejszym odcinku książki o książkach i innej twórczości:

  • Galeria dla dorosłych (Feliks W. Kres)
  • O książkach, ludziach i sztuce (Ryszard Kapuściński)
  • Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki (Marek Raczkowski)
  • Białe pisarstwo (J. M. Coetzee)
  • Jesteś moją matką? (Alison Bechdel)
  • Listy. Lem – Mrożek
  • Młodszy księgowy (Jacek Dehnel)



Spieszmy się kochać księgarnie, tak szybko odchodzą

Dodane: 23 stycznia 2015, w kategorii: Literatura


(zdjęcie via gazeta.pl)

Pamiętam takie czasy (całkiem zresztą niedawne), kiedy przy samym tylko krakowskim rynku mieliśmy pół tuzina księgarni: Empik, Zielona Sowa, Hetmańska, Matras, Pałac Spiski i Kurant. A gdyby komuś jeszcze było mało, to w uliczkach odbiegających od rynku był jeszcze Znak na Sławkowskiej, Centrum Taniej Książki na Brackiej, Fankomiks u wylotu Grodzkiej, Księgarnia Akademicka na Św. Anny, kolejna tania książka na Siennej, dwie księgarnie na Szewskiej…

Dzisiaj z tego wszystkiego pozostał Matras, Kurant i Akademicka. Dwie i pół z tuzina, bo w Kurancie mają więcej muzyki niż książek. W zamian nie pojawiło się praktycznie nic – tania książka na Szewskiej i mini-Empik na Floriańskiej, na tym koniec.

A przecież mieszkam w najbardziej ponoć kulturalnym i oczytanym polskim mieście, gdzie na niedawne Targi Książki trzeba było stać w stumetrowej kolejce. Jeśli nawet u nas księgarnie padają jak muchy i poza Empikami w galeriach zaraz nic nie zostanie (Matras podobno cienko przędzie, a reszta branży to sama drobnica), to jak musi wyglądać reszta Polski?

Pytanie retoryczne, bo chyba nie chciałbym znać odpowiedzi…


Przeczytane w 2014 #1

Dodane: 18 stycznia 2015, w kategorii: Literatura

W dzisiejszym odcinku fantastyka:

  • Teranezja (Greg Egan)
  • Punkt wyjścia (Dawid Kain)
  • Lewa ręka ciemności (Ursula K. Le Guin)
  • Ślepowidzenie (Peter Watts)
  • Bezsenność (Stephen King)
  • Król Bezmiarów (Feliks W. Kres)
  • Gorefikacje 1/2



Powieści przedziwaczne

Dodane: 14 grudnia 2014, w kategorii: Literatura

Zdarzają się powieści, do których stosuje się nie tyle sakramentalne pytanie „co autor miał na myśli?”, ile raczej „co diler autora miał w ofercie?” – poziom ich zakręcenia i dziwności każe bowiem wątpić w poczytalność autora w trakcie pisania. Literatura piękna tym się jednak różni od niepięknej, że logika i zdrowy rozsądek nie jest w niej warunkiem koniecznym do czerpania przyjemności z lektury – ba, czasem ich brak może być nawet wskazany. To rzekłszy, zerknijmy na cztery przykłady daleko posuniętego zakręcenia.


Zamek (Franz Kafka)

okładka (PIW)

Ma wstęp do jednej kancelarii, ale jak się wydaje, nie jest to nawet kancelaria, ale raczej tylko przedsionek kancelarii, a może nawet nie, może po prostu pokój, gdzie przetrzymuje się tych wszystkich, którzy do prawdziwej kancelarii nie mają wstępu. Podobno Barnabas rozmawia z Klammem, ale czy to jest Klamm? Może to tylko ktoś trochę do niego podobny? Może najwyżej sekretarz, który z wyglądu nieco Klamma przypominając usiłuje się do niego jeszcze bardziej upodobnić i udaje ważnego, naśladując ospały, marzycielski sposób bycia Klamma. Ta jego cecha jest najłatwiejsza do naśladowania i dlatego wielu próbuje upodobnić się do niego pod tym względem. Co do innych cech oczywiście przezornie wystrzegają się naśladownictwa. I w ten sposób, tak często upragniony, a tak trudno osiągalny człowiek jak Klamm w wyobraźni ludzkiej przyjmuje nader łatwo różne postacie.


π * Izrael

Dodane: 13 listopada 2014, w kategorii: Literatura

Co można otrzymać, zbierając na pustynnym obszarze wielkości województwa mazowieckiego parę milionów ludzi z prawie całego świata, z najróżniejszych kultur, połączonych tylko wyznawaną religią i zmuszonych do bezlitosnej walki o ten obszar z wielokrotnie liczniejszymi wrogami, jednocześnie budując zręby nowego państwa? Na zdrowy rozum powinna z tego wyniknąć dyktatura wojskowa, teokracja albo ogólny bajzel…

(co ciekawe, „bajzel” to po hebrajsku nic innego jak dom, z czego trudno nie wyciągnąć złośliwego wniosku na temat żydowskiego podejścia do porządku; za to „bałagan” i „bardak” oznaczają to samo co po polsku, a oba słowa oba języki zapożyczyły z rosyjskiego – z czego również trudno nie wyciągnąć złośliwych wniosków)

…a jednak Żydom udało się dokonać cudu i zbudować w tych warunkach nowoczesną demokrację (może nie laicką, ale daleką od teokracji), praworządną i stabilną, z dynamiczną gospodarką i nauką ze ścisłej światowej czołówki – słowem, państwo, które można by postawić obok Szwecji czy Holandii, a nie Libanu czy Egiptu.



Relacja z Targów Książki w Krakowie

Dodane: 25 października 2014, w kategorii: Literatura

Targi Książki w Krakowie

Krakowskim Targom Książki stuknęła osiemnastka, a z okazji osiągnięcia pełnoletności przeprowadziły się do nowego lokum – została nim hala EXPO Kraków, na oko ze dwa razy większa od poprzedniej, ale – jak się okazało – trochę gorzej położona, bo od przystanku trzeba pokaźny kawałek zasuwać piechotą, podczas gdy wcześniej były to dwa kroki. Krakowian to jednak nie zniechęciło – jak zobaczyłem kolejkę przed halą, to aż nogi się pode mną ugięły, bo miała ona ze sto metrów jak nic. Posuwała się w zauważalnym tempie, ale i tak spędziłem w niej dobre 25 minut. A potem jeszcze kolejne pięć w kolejce do szatni – płatnej! Rozbój w biały dzień – mało, że płacę za wstęp, to jeszcze zdzierają dwa złote za powieszenie kurtki – chamstwo i drobnomieszczaństwo, panie.



Dziesięć książek wpływowych

Dodane: 21 września 2014, w kategorii: Literatura

Zostałem trafiony przez eV łańcuszkiem – na szczęście tylko książkowym, więc nie doznałem obrażeń. Łańcuszek, gdyby ktoś jeszcze nie zdążył o nim usłyszeć, polega na tym, że publikuje się na blogu listę dziesięciu książek, które najbardziej wpłynęły na nasze życie, po czym wskazuje się kolejnych dziesięciu blogerów, którzy powinni zrobić to samo. Zasadniczo łańcuszki mi zwisają i programowo je ucinam, ale ten akurat jest fajny, promuje czytelnictwo i w ogóle, więc przedłużę.

Co prawda zdarzyło mi się jakiś czas temu opublikować listę dziesięciu najlepszych książek, więc mógłbym pójść na łatwiznę i po prostu do niej odesłać, ale „najlepsze” a „najważniejsze” to niezupełnie to samo – sam opad szczęki nie musi w jakikolwiek sposób wpływać na niczyje życie, natomiast może je odmienić książka skądinąd daleka od rewelacji, ale mimo to kierująca nas pod jakimś względem na nowe tory. W rzeczy samej, na mojej liście najbardziej wpływowych książek znalazły się tylko trzy z dziesiątki najlepszych – ale wszystkie pozostałe niżej wymienione również jak najbardziej polecam.

Lista ułożona chronologicznie, według kolejności czytania:



Opowiadania nominowane do Nagrody Zajdla 2013

Dodane: 26 sierpnia 2014, w kategorii: Literatura

Tradycja publikowania opowiadań nominowanych do Zajdla w formie e-booka umacnia się z roku na rok – dwa lata temu mieliśmy półlegalny zlepek PDF-ów, rok temu formatowanie było już uporządkowane, ale część opowiadań tylko we fragmentach, a teraz dostaliśmy w końcu kompletny, elegancko opracowany zbiór, do ściągnięcia z oficjalnej strony. Oby tak dalej!

Tyle o formie, a co z treścią?


( ¥ b 3 r p µ n |{ ! (Michał Cetnarowski)

Czego można się spodziewać po tak pretensjonalnym tytule? Oczywiście jeszcze bardziej pretensjonalnego tekstu – i niestety, taki też dostajemy. Napuszony, pełen nieskrywanej ekscytacji, że już wkrótce całe nasze życie będzie usieciowione, zautomatyzowane i w ogóle. Całość budzi skojarzenia z „CyberJoly Drim”, które nagrodę Zajdla swego czasu dostało – ale to było w 1999, kiedy internet dopiero zaczynał wkraczać w nasze życie, więc i ekscytację można było zrozumieć. Dziś, kiedy mamy netu pod dostatkiem (jeśli nie w nadmiarze), opisy jeszcze głębiej w nim siedzącej bohaterki nie budzą już podniecenia, tylko wzruszenie ramion: OK, pewnie za dwadzieścia lat będzie to tak wyglądać, i co z tego?

No właśnie, żeby chociaż coś z tego wynikało – ale nie, tu nawet nie ma fabuły, to praktycznie nie opowiadanie, tylko rozdęty do kilkudziesięciu stron artykuł z gazety pt. „Dzień z życia AD 2040”. A szczególnie żenujący jest ten cały 1337 5p34k – już dzisiaj niemodny, a autor wydaje się serio wierzyć, że ludzie będą go kiedyś używać w codziennych rozmowach. Śmiech na sali.

Ale gwoli sprawiedliwości, nie jest to aż takie złe, jak sugeruje powyższa tyrada – autor ma potencjał i może będą z niego ludzie.



Na własny koszt (Chester Brown)

Dodane: 6 sierpnia 2014, w kategorii: Literatura

okładka (Centrala)

– Mam dwa sprzeczne pragnienia: chcę uprawiać seks, ale NIE chcę mieć dziewczyny. Nie wiem, jak je pogodzić. Może kiedyś tak mnie przyszpili, że sięgnę po drastyczne środki i zdobędę kolejną dziewczynę.
– Podoba mi się, że jesteśmy przyjaciółmi. Ktoś inny może zostać chłopakiem.
– Ale to chłopak chodzi do łóżka. Co jest ważniejsze – seks czy brak kłótni?
– Opuściłem kolejkę do darmowego seksu, w której stoisz, i przeszedłem do płatnej. Też możesz tam przejść. Posuwa się dużo szybciej.
– Ale czy to nie wyzysk?
– Zdefiniuj wyzysk.
– No wiesz, nieuczciwe wykorzystywanie kogoś.
– Co jest nieuczciwe w seksie za pieniądze?
– Jest oburzona. Twierdzi, że „w ogóle się nie szanujesz”.
– No nie wiem. Myślę o sobie raczej dobrze. Mam do siebie mnóstwo szacunku.
– Chodzisz na seks, nie na pogawędki.
– Rozmowa… Poznawanie się… Dodają smaczku. Mniej w tym wyrachowania.
– Mam pomysł: jak chcesz seksu bez wyrachowania… znajdź sobie dziewczynę.
– Kiedy matka ma kilkoro dzieci, kocha wszystkie. Tak samo jest z przyjaciółmi. Ale nie możesz kochać więcej niż jednego partnera naraz. To sprzyja pragnieniu, by kogoś posiadać. A stąd już blisko do niewolnictwa.
– Seks za pieniądze nie jest jałowy, jeśli jest z właściwą osobą.


Memy, mózg, moralność

Dodane: 9 lipca 2014, w kategorii: Literatura, Nauka

Maszyna memowa (Susan Blackmore)

okładka (Rebis)

A kto to ten Memow? Wiem, straszny suchar, ale nie mogłem się powstrzymać.

Jak wiemy z „Samolubnego genu”, podmiotem ewolucji nie są osobniki ani gatunki, tylko rywalizujące ze sobą geny, dla których żywe organizmy stanowią tylko narzędzia. Tamże pojawiła się koncepcja memów, które budują idee tak jak geny budują organizmy, i tak jak one również toczą egoistyczną wojnę o przetrwanie, podlegającą prawom doboru naturalnego. Susan Blackmore, gorliwa uczennica Dawkinsa, zebrała jedno i drugie do kupy, dochodząc do wniosku, że nasze umysły są tym dla memów, czym organizmy dla genów – narzędziem i nośnikiem, służącym do walki o ich interesy. A jeśli tak, to ewolucja umysłu powinna dać się opisać z punktu widzenia memetyki równie dobrze jak ewolucja biologiczna z punktu widzenia genetyki.

Problem w tym, że się nie da. A przynajmniej nie całkiem. Po paru dekadach od pojawienia się pojęcia memu widać już wyraźnie, że jest to raczej wygodna metafora, niż pojęcie stricte naukowe – a już na pewno nie jest to prosty odpowiednik genu, choćby z tego względu, że relacja między umysłem a memami jest obustronna (memy wpływają na umysł i vice versa), podczas gdy organizmy nie potrafią wpływać na swoje geny. Tym bardziej więc na pojęcie „maszyny memowej” należy patrzeć z przymrużeniem oka – czego autorka niestety nie robi, swoją ideę traktując całkiem dosłownie, a w końcówce już zupełnie jadąc po bandzie teorią, że nawet świadomość to nic innego jak produkt memów, który zaistniał i się rozwinął tylko dlatego, że ułatwia ich rozprzestrzenianie. Serio?

Ale przymykając oko za autorkę, można się z tej książki sporo dowiedzieć o biologii ewolucyjnej, o tym jaką rolę w rozwoju naszego gatunku odegrała niespotykana w naturze umiejętność i skłonność do naśladowania innych, jak rozwój cywilizacji wpływał (z wzajemnością) na przepływ idei, jak wiele – mimo wszystko – jest analogii między rywalizacją idei a selekcją naturalną i jak za pomocą pojęć z zakresu ewolucjonizmu można tłumaczyć rozliczne zjawiska społeczne (wytłumaczenie memetyczne wydaje się w większości opisanych tu przypadków nadmiarowe, skoro nie wnosi niczego nowego w porównaniu z innymi interpretacjami, ale zawsze to dodatkowy punkt widzenia). Dzieło na miarę „Samolubnego genu” to nie jest, tym niemniej sporo ciekawych rzeczy można tu wyczytać.

Ocena: 4



« Starsze wpisy Nowsze wpisy »