Cichy Fragles

skocz do treści

Read It Never

Dodane: 22 grudnia 2012, w kategorii: Net

Too much internet
(obrazek zapożyczony stąd)

Kilkanaście otwartych kart w przeglądarce, ze czterdzieści stron w ulubionych, kolejne kilkanaście zapisanych w Instapaperze, a to wszystko i tak pestka przy dwóch i pół tysiącach linków w Delicious (z czego prawie dwieście to zbiory dalszych linków). Prawie każde dłuższe posiedzenie przy kompie kończy się ponownym wydłużeniem którejś z tych kolejek, a skrócić którąkolwiek udaje mi się raz na chiński rok – z wyjątkiem kart w przeglądarce, z którymi systematycznie się rozprawiam, jak już się przestają mieścić na ekranie.

Niby dobrze wiem, że internet zawsze mi dostarczy więcej ciekawych treści, niż nadążę przeglądać, ale jakoś uwzględnić tego w swoich działaniach nie potrafię. Mogę się pocieszać tylko tym, że jest wiele gorszych uzależnień;-).


Portalowa hierarchia ważności

Dodane: 23 września 2012, w kategorii: Absurdy, Net

Screen ze strony głównej gazeta.pl, grubo ponad dobę po wydarzeniu roku. Ech, ech i jeszcze raz ech…


RIP Blog Day

Dodane: 31 sierpnia 2012, w kategorii: Net

Blog Day kolejny nam nastał – i podobnie jak rok temu, nie zauważyłem nikogo, kto by popełnił okolicznościową notkę z tej okazji. Mało tego, sam przy próbie napisania takowej stwierdziłem z rezygnacją, że nie potrafię znaleźć żadnego nowego bloga godnego zareklamowania. To jest już koniec, nie ma już nic.

Pytanie tylko, co się stało z tą blogosferą? Wszystko pouciekało na fejsy, tłitery i gieplusy? Własny kawałek netu stał się passé? Ludziom odechciało się pisać teksty dłuższe niż 160 znaków? Kto za tym stoi? Jak żyć, panie premierze?


Wolność, własność, hipokryzja – czyli rzecz o piractwie

Dodane: 7 maja 2012, w kategorii: Net, Przemyślenia

Emocje wokół ACTA zdążyły już nieco opaść i przez jakiś czas powinien być w tej sprawie spokój, choć oczywiście walka będzie trwała jeszcze wiele miesięcy, jeśli nie lat. Niezależnie jednak od wyniku, problem piractwa pozostanie – ani przyjęcie ACTA go nie zlikwiduje, ani odrzucenie nie spowoduje żadnego przełomu. To tylko jedna z wielu bitew w wojnie, która trwa od bardzo dawna i w dającej się przewidzieć przyszłości na pewno się nie skończy. Ba, nie wiadomo, czy w ogóle kiedykolwiek to nastąpi, bo mamy tu klasyczny przypadek sporu o wartości (Wolność vs Własność), a z doświadczenia wiadomo, że takie spory rzadko dają się rozstrzygnąć. Szczególnie gdy za wzniosłymi wartościami stoją przyziemne interesy – producenci chcą zarabiać, a odbiorcy nie chcą płacić i tylko o to tak naprawdę chodzi, reszta to zasłona dymna.

Osobiście zajmuję w tym sporze pozycję mało komfortową, bo na barykadzie, gdzie obrywa się od obu stron. Z jednej strony producenci, którzy próbują zawracać Wisłę kijem i trzymają się kurczowo metod dystrybucji z czasów przedinternetowych, a z piractwem walczą tak kretyńskimi sposobami jak DRM, utrudniający życie wyłącznie uczciwym użytkownikom – no i organizacje typu ZAIKS, które w ramach obrony praw autorskich posuwają się do absurdów typu zakaz puszczania muzyki u fryzjera, bo to niby nielegalne publiczne odtwarzanie. O ich hipokryzji napisano już jednak w necie niezliczone elaboraty, więc nie będę dokładać swojego. Z wrodzonej przekory wolę się przyjrzeć drugiej stronie, czyli piratom, którzy hipokrytami są nie mniejszymi, ale zwracanie na to uwagi jest w necie z oczywistych przyczyn „trochę” mniej popularne.



Dowcip na weekend

Dodane: 27 stycznia 2012, w kategorii: Net

Stirlitz otworzył lodówkę. Światło w środku się nie świeciło.
– Kolejny protest przeciwko ACTA – pomyślał.

I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć temat, bo też już się boję lodówkę otworzyć;-).


Krótki test samodzielnego myślenia

Dodane: 23 stycznia 2012, w kategorii: Absurdy, Net

Drogi internauto protestujący przeciwko ACTA (zakładam, że takowi stanowią znaczny odsetek czytających te słowa, biorąc pod uwagę, że od wczoraj strach lodówkę otworzyć, żeby się nie natknąć na jakiś protest). Czy jesteś w stanie bez żadnych ściągawek wskazać mi choć jeden konkretny zapis z tej umowy, przeciw któremu protestujesz? Nie żadne „bo to wprowadza CENZURĘ INTERNETU”, tylko numer artykułu i paragrafu, ewentualnie stosowny cytat wraz z komentarzem? Czy znasz choćby w zarysach polskie prawo w tej materii i potrafisz wskazać zmiany, jakie ACTA w nim wprowadzi? Czy w ogóle przyszło Ci do głowy zapoznać się z tą umową?

(Żeby nie było wykrętów – umowa jest dostępna w sieci po polsku i liczy sobie 28 stron PDF-a, z czego sporą część stanowią preambuły, definicje i inne ornamenty, a część odnosząca się stricte do internetu zajmuje niecałe dwie strony.)

Niczego nie sugeruję, choć złośliwe komentarze same mi się cisną na usta – po udzieleniu odpowiedzi na powyższe pytania każdy sam powinien wiedzieć, czy zdał ten test i w jak licznym jest towarzystwie.


Google DoodLem

Dodane: 23 listopada 2011, w kategorii: Literatura, Net

Google Doodle na cześć Lema

Wow! Tak spektakularnego Google Doodle jeszcze nie było, i to na czyją cześć – Lema! Z okazji 60-tej rocznicy wydania jego pierwszej książki Google stworzyło całą gierkę logiczno-przygodową – co prawda na jakieś pięć minut grania, ale z efektownym zakończeniem, które zdecydowanie trzeba zobaczyć. W gierce (graficznie nawiązującej do kultowych ilustracji Daniela Mroza) wcielamy się w Trurla zbierającego części do nowego robota, po drodze spotykając m.in. maszynę twierdzącą, że 2+2=7 czy maszynę robiącą wszystko na N, a także Klapaucjusza. Odniesień do „Bajek robotów” czy „Cyberiady” w ogóle jest tu pełno, choć często skrzętnie poukrywanych i wymagających sporej spostrzegawczości (no i oczywiście doskonałej znajomości ww. tytułów).

Co tu dużo mówić – wchodźcie na Google tutaj i grajcie, ot co:-).


Blog Day 2011

Dodane: 31 sierpnia 2011, w kategorii: Net

Blog Day się kończy. Nawet nie to, że w sensie dosłownym (choć już po dwudziestej, więc niewiele tego dnia zostało), tylko jako idea. Dość powiedzieć, że ani na Joggerze ani w czytniku nie widzę ani jednego okolicznościowego wpisu. Mało tego, nawet na oficjalnej stronie ciągle straszą bannery z 2010. Tradycja upada z impetem, a przecież zaledwie rok temu wydawało się, że wszystko gra. Widocznie tylko się wydawało.

Cóż, symbolicznie się dołożę do tego upadku, polecając tym razem tylko cztery blogi, bo piątego nie chce mi się już wybierać.

Plankton Polityczny – blog traktujący o działalności partii, o których media rzadko wspominają, bo ich poparcie liczy się w promilach.

Sukcesy i Porażki Watch – blog naśmiewający się z pseudonauki i promujący naukę prawdziwą.

You Are Not So Smart – anglojęzyczny blog z baaardzo długimi tekstami o błędach poznawczych.

Zygzaki władzy – meandry ordynacji wyborczej, arytmetyka, statystyka i co dla kandydatów z tego wynika;-).

Zachęcam do podawania własnych typów – niech tradycja nie upada bez walki…


Poselnische Wirtschaft #2

Dodane: 6 czerwca 2011, w kategorii: Net, Polityka

Jakiś czas temu pisałem o stronie „Zadanie dla Posła”. Objechałem ją wtedy od góry do dołu za rozliczne błędy i niedoróbki, kończąc jednak stwierdzeniem, że pierwsze śliwki robaczywki, więc może z czasem jakoś to zacznie wyglądać. Od tamtej pory minęły trzy miesiące z okładem, można więc się przyjrzeć po raz drugi i ocenić, czy faktycznie nastąpiły jakieś postępy.

I owszem, jakieś nastąpiły: trochę doczesali layout, można wybrać metodę sortowania zadań (chronologicznie lub według popularności), widać ich status (oczekujące/realizowane/zakończone), można też poznać pełny skład zespołu, który za tym stoi – a okazuje się on całkiem spory, bo liczy aż siedemnaście osób. Niestety, to już wszystkie zmiany na lepsze, jakie przez te trzy miesiące nastąpiły. Pozostałe uwagi z poprzedniego wpisu pozostają aktualne: nadal mamy niepoprawnie i niekonsekwentnie używany AJAX, nie ma komentarzy do zadań, można głosować nawet na te już zakończone, wyszukiwarki brak, ciągle tylko pięć zadań na stronie (a tych stron zrobiło się już 29) i tak dalej.

Postępów zatem praktycznie nie ma, natomiast w paru kwestiach nastąpił nawet regres. Na liście zadań opisy zostały skrócone do jakichś dwustu znaków, przez co mało który widać od razu w całości. Przycisk „więcej”, poprzednio słusznie wyświetlany tylko przy opisach przekraczających limit znaków, teraz pokazuje się przy wszystkich, przez co często nie wiadomo, czy klikanie ma sens. Nagłówek strony tak się rozrósł w pionie (zupełnie niepotrzebnie zresztą), że na netbooku zajmuje prawie całą wysokość ekranu. W nagłówku tym widzimy link do bloga – a blog, mało że na Onecie, to jeszcze zupełnie pusty, nie ma nawet powitalnego wpisu czy choćby nieśmiertelnego „strona w budowie”.

Co by tu jeszcze zmieszać z błotem? Ach prawda, działalność – przecież po coś ta strona powstała. Użytkownicy wrzucili prawie 150 zadań – czasem debilnych („płaćmy uczniom za chodzenie do szkoły”), czasem nierealnych, czasem nazbyt ogólnikowych, po części też się dublujących (JOW czy obniżka podatków pojawiają się kilkanaście razy), więc powiedzmy, że połowa tej liczby byłaby do rozważenia. Przy wspomnianych siedemnastu osobach w zespole dawałoby to raptem 4-5 zadań na osobę, przez ponad trzy miesiące. A jak jest w praktyce? Otóż zadań oznaczonych jako zakończone, mamy… trzy. Zadań w realizacji – dwa. Obie liczby nie zmieniają się już od dobrych kilku tygodni. Czy oni tam w ogóle coś jeszcze robią?

Chyba nie. Na Facebooku ich ostatni wpis pochodzi sprzed – bagatela – dwóch miesięcy. Boks z profilem na Twitterze w ogóle pusty – najpewniej dlatego, że profil przestał istnieć. Wysłałem maila z uwagami – kilka tygodni minęło, a odpowiedzi ani widu, ani słychu. Dodałem zadanie – nie pokazało się na stronie. Krótko mówiąc – wszystko wskazuje na to, że posłom minął słomiany zapał i ich wielki projekt będzie już tylko dogorywać w zapomnieniu.

Chcemy pokazać, że politycy nie zawsze muszą się kłócić i chcemy skupić się na tym co nas łączy, a nie na tym co nas dzieli – głosi slogan witający nas na stronie. Faktycznie, pokazali – że tym, co ich łączy, jest partactwo.


Poselnische Wirtschaft

Dodane: 22 lutego 2011, w kategorii: Net, Polityka

Kilka dni temu media doniosły (co prawda półgębkiem) o powstaniu strony „Zadanie dla posła”, gdzie użytkownicy mogą zgłaszać posłom różne pomniejsze problemy do rozwiązania, a posłowie obiecują się zająć tymi, z którymi będą w stanie coś zrobić. Idea niewątpliwie słuszna, bo po coś w końcu mamy ten internet – ale zobaczmy, jak wygląda realizacja.

Wchodzę na stronę i pierwsze, co mi się rzuca w oczy, to przycisk „dowiedz się więcej” tuż pod tytułem strony. Słusznie, wypadałoby się na początek dowiedzieć, kto to w ogóle firmuje. Niestety, przycisk nie przenosi mnie do strony z nazwiskami posłów, którzy za tym stoją, tylko rozwija jakiś tekst propagandowy. Przelatuję resztę strony – nic, żadnego przycisku „o nas” czy czegoś podobnego. Trudno, trzeba będzie poświęcić parę minut na obejrzenie tego filmiku na środku.

Słowo „poświęcić” okazuje się być jak najbardziej na miejscu, bo filmik nudny i niewiele mówiący – posłowie coś tam nieskładnie opowiadają o swoich dobrych chęciach na tle ruchliwego sejmowego korytarza i jego odgłosów, znaleźć jakiegoś spokojniejszego miejsca najwyraźniej się nie dało – ale przynajmniej już wiem, że za całe przedsięwzięcie odpowiadają: Cezary Tomczyk (PO), Agnieszka Pomaska (PO), Paweł Poncyliusz (PJN) i Tomasz Kamiński (SLD). Zespół faktycznie ponadpartyjny, ale jakby nie za duży. W profilu na Facebooku widzę, że w ulubionych mają Hofmana i Tyszkiewicza, ale czy oni też należą do tego zespołu, już nie wiadomo.

No nic, przejdźmy do rzeczy – np. dodajmy jakieś zadanie i zobaczmy, co z tego wyniknie. Wpisujemy imię, adres maila… zaraz, gdzie tu jest jakaś polityka prywatności? Nigdzie. Nie ma jej. Ani choćby symbolicznego „mail nie zostanie opublikowany ani przekazany osobom trzecim”. Podaj maila, wyborco, a co my z nim zrobimy, to się dopiero okaże. No nic, podaję, może mnie spamem nie zaleją. Wysyłam i wyskakuje mi JS-owy alert z podziękowaniem. Tandeta, ale nie czepiajmy się szczegółów, można z tym żyć. Gorzej, że mojego zadania coś na stronie nie widzę. Może wysłali mi jakiegoś maila potwierdzającego? Nie, wysłali tylko podziękowania. To co z tym zadaniem, poszło do moderacji? Nie dowiem się, bo żadnego FAQ też nie ma.



« Starsze wpisy Nowsze wpisy »