Cichy Fragles

skocz do treści

Proszę państwa, oto miś

Dodane: 25 listopada 2012, w kategorii: Prywata

Miś jest bardzo grzeczny dziś. Zresztą zawsze był grzeczny, a „zawsze” oznacza w tym przypadku spory kawał czasu – dość powiedzieć, że kiedy go dostałem, był większy ode mnie;-). A że dzisiaj mamy Światowy Dzień Pluszowego Misia, grzechem byłoby się nim nie pochwalić.

Ale jednocześnie mamy dzisiaj Dzień bez Futra – i co z tym misiem począć w takiej sytuacji?


Cztery lata bloga

Dodane: 29 maja 2012, w kategorii: Prywata

No i znowu roczek blogowania stuknął, a stało się to już po raz czwarty. Hmm, cztery lata to tak jakby cała kadencja, może powinienem z tej okazji rozpisać wybory i poddać się demokratycznej weryfikacji;-). W porównaniu ze słabym poprzednim rokiem, ten wypadł znacznie lepiej – 74 wpisy i 611 komentarzy (plus kilkadziesiąt spamerskich, uwzięło się na mnie robactwo ostatnio) to bez wątpienia znaczny postęp, a średnia 8.26 komentarza na wpis przebija wszystkie poprzednie lata – co oznacza, że blog rośnie w siłę, a niechybny podbój świata (no co, trzeba mieć skromne oczekiwania) zbliża się wielkimi krokami.

Najpopularniejsze wpisy:

  1. Tablet Lark FreeMe 70.2S – pierwsze wrażenia
  2. Top 10: najlepsze książki, jakie czytałem
  3. Najtrudniejsze pytania dla wierzących
  4. Zagadka na niedzielę
  5. Tuska plusy i minusy
  6. Krótki test samodzielnego myślenia
  7. Amazon Kindle – pierwsze wrażenia
  8. Obietnice Tuska i ich realizacja – podsumowanie
  9. Kaczyń
  10. Top 10: najlepsze gierki XX wieku

Najwięcej komentarzy:

  1. Zagadka na niedzielę (56)
  2. Najtrudniejsze pytania dla wierzących (51)
  3. Lepperum polelum (47)
  4. Krótki test samodzielnego myślenia (34)
  5. Tuska plusy i minusy (30)
  6. Wolność, własność, hipokryzja – czyli rzecz o piractwie (23)
  7. Duke Nukum forever (20)
  8. Prawie jak opozycja (19)
  9. Amazon Kindle – pierwsze wrażenia (15)
  10. Historyczny sukces działaczy (14)

Popularności wpisu o tablecie oczywiście się spodziewałem, ale tego, że w ciągu trzech tygodni od publikacji stanie się numerem jeden ostatniego roku, na pewno bym nie przewidział – tym bardziej, że ani zabawka jakimś iPadem nie jest, ani niczego niezwykłego o niej nie napisałem. Cóż, niezbadane są wyroki Google.



Blog Roku 2011

Dodane: 12 stycznia 2012, w kategorii: Prywata

(Wiem, znowu prywata, ale w następnym wpisie już się poprawię)

Jak może niektórzy zdążyli zauważyć, po raz drugi próbuję swoich sił w konkursie na Blog Roku. Poprzednio start mi poszedł niespecjalnie, miejsce w szóstej dziesiątce (na 160 blogów w kategorii) trudno uznać za powód do chwały. Ale pierwsze koty za płoty, wtedy startowałem z pewną taką nieśmiałością i w ogóle od niechcenia, a teraz jestem silny, zwarty i gotowy, więc na pewno będzie lepiej;-). Wygrać skutera, czy co tam dają za pierwsze miejsce, oczywiście się nie spodziewam, ale odrobina lansu raz na rok z pewnością nie zaszkodzi.

Przechodząc do konkretów: moją konkursową wizytówkę można znaleźć tutaj, a głosuje się SMS-em o treści E00002 (cztery zera) na numer 7122. SMS kosztuje złotówkę plus VAT, a dochód idzie na cele dobroczynne, więc można się przy okazji wykazać dobrym sercem, za co z góry dziękuję:-).


Postanowienia na rok 2012

Dodane: 6 stycznia 2012, w kategorii: Prywata

Początek roku tradycyjnie idzie mi jak po grudzie – no, może nie do końca, bo w robocie dostałem podwyżkę na dzień dobry:-). Ale ogólnie tradycyjna noworoczna niemoc mnie złapała, a przecież do końca świata zostało już tylko jedenaście i pół miesiąca, więc najwyższy czas się zmusić do jakiegoś działania. A żeby się zmusić nie tylko doraźnie, ale i bardziej długofalowo, postanowiłem pierwszy raz w życiu poczynić jakieś noworoczne postanowienia i je opublikować, żeby podnieść ich rangę – kiedy świat wie, co sobie postanowiłem, a w dodatku ma na to twardy dowód, trochę trudniej się wykręcić od realizacji.

Zatem w tym roku zamierzam:

  • nadal systematycznie zmniejszać oponę wokół brzucha (nie żebym się przechwalał, ale „nadal” jest tu jak najbardziej na miejscu)
  • ograniczyć bezproduktywne siedzenie w necie
  • przeczytać przynajmniej 30 książek (nie osiągam tej liczby już od bodaj trzech lat, tak dalej być nie może)
  • obejrzeć przynajmniej tyleż filmów plus 2-3 seriale
  • przejść choć jedną „dużą” grę, najlepiej jakiegoś erpega
  • nauczyć się HTML5 i w miarę możliwości napisać w nim jakąś fajną gierkę
  • pisać na blogu więcej o nauce, a mniej o polityce (przynajmniej krajowej)
  • popełnić wpis, który załapie się na stronę główną Wykopu;-)

Co z tego faktycznie wyjdzie – pożyjemy, zobaczymy, o ile koniec świata nie przeszkodzi.


Nowy, lepszy layout

Dodane: 24 lipca 2011, w kategorii: Prywata

Każdy chyba przyzna, że mój dotychczasowy layout wyglądał jak w Paincie robiony – i nic dziwnego, bo on faktycznie był w Paincie robiony;-). Ale dość amatorszczyzny – nowym layoutem zajął się profesjonalny grafik i efekt chyba nie pozostawia wątpliwości, że warto było.

Liczę, że odzew czytelników również będzie pozytywny, ale oczywiście jestem otwarty na krytykę – szczególnie konstruktywną, ale nie jest to warunek bezwzględnie konieczny;-).

Edit: Już po dodaniu wpisu zauważyłem, że zebrało mi się ich już okrągłe 250. Ćwierć tysiąca wpisów – kto by pomyślał, jak ten czas leci…


No i cóż, trzy lata już

Dodane: 29 maja 2011, w kategorii: Prywata

Kto by pomyślał – trzeci roczek, ponad tysiąc dni, a blog ciągle działa i żaden kryzys mnie nie zmógł:-). Postępów też jednak za bardzo nie ma: 70 wpisów to tylko jeden mniej niż przed rokiem, ale 458 komentarzy to już znaczny spadek – co prawda wynikający głównie z tego, że jakoś niewiele się tym razem zdarzało burzliwych dyskusji na kilkadziesiąt komciów, z czego wniosek, że trzeba pisać bardziej prowokacyjnie;-). Z drugiej strony niewiele się też zdarzało wpisów bez choćby jednego komentarza, co można uznać za dobry prognostyk na przyszłość.

Najpopularniejsze wpisy:

  1. Nomen omen
  2. Marzenie programisty
  3. Po trupach do celu
  4. Życie we wszechświecie
  5. Fantastyka i futurologia (Stanisław Lem)
  6. Facebook Animation
  7. Teoria względności
  8. Postęp
  9. Pamiętajmy
  10. Komisja Majątkowa

Najwięcej komentarzy:

  1. Po trupach do celu (51)
  2. Cenzura to bzdura (30)
  3. Temat zastępczy (23)
  4. Porozmawiajmy o czymś ważnym (22)
  5. Teoria względności (21)
  6. Podgrzewanie żaby (20)
  7. Komisja Majątkowa (16)
  8. Ulga (15)
  9. Marzenie programisty (14)
  10. Komputerowy kryzys tożsamości (13)

Popularność wpisu „Nomen omen” to oczywiście zasługa łaskawości Google – popularna fraza w tytule sprawiła, że wpis od miesięcy ma więcej odsłon nawet niż strona główna. Generalnie Gugiel mnie ostatnio w końcu polubił – przez ostatni rok dostałem od niego znacznie więcej wejść niż przez pierwsze dwa lata razem wzięte, a prawie każdy miesiąc przynosi kolejny rekord. Oby tak dalej:-).



Enter the Facebook

Dodane: 21 marca 2011, w kategorii: Prywata

Tak, wiem, że Facebook to serwis totalitarny i wróg prywatności, masowo łamiący prawa człowieka i internauty. Wiem, że posiadanie tam konta to dla prawdziwego geeka lekki obciach. Nie wiem natomiast, co w nim jest takiego fajnego, że spory kawałek ludzkości żyć bez niego nie może – jako agregator newsów powiedzmy że się sprawdza, ale poza tym wielkiego pożytku nie widzę. Może za bardzo aspołeczny jestem.

Niezależnie jednak od przyczyny, prawie wszyscy już tam są, a że Jogger mocno niedomaga, trzeba zadbać o dywersyfikację. Niniejszym zatem ogłaszam oficjalny start mojego fanpage’a i zapraszam do klikania „lubię to”;-).


Po niewłaściwej stronie trzydziestki

Dodane: 12 stycznia 2011, w kategorii: Prywata

Tytuł © by Rafał Stec, zdjęcie znalezione dawno temu gdzieś w necie.

Smutne (a nawet traumatyczne), ale prawdziwe – znowu zestarzałem się o rok, i to już po raz trzydziesty. Bardzo niemiłe doświadczenie. Tym bardziej, że bilans tego trzydziestolecia nie wygląda zbyt okazale – jak by nie patrzeć, żadnych godnych uwagi sukcesów życiowych jeszcze nie osiągnąłem, jeśli nie liczyć skończenia studiów (co prawda w takich bólach, że ojejku) i w miarę dobrze się rozwijającej kariery (parę wybojów było, ale szczęśliwie mam je już dawno za sobą). Podobno jednak życie zaczyna się po czterdziestce, więc jeszcze trochę czasu w fazie prenatalnej mi zostało…

A na dobry początek dekady przydałby się jakiś chociaż symboliczny sukces, więc w ramach bezczelnej autoreklamy namawiam do głosowania na moje wypociny w konkursie na Blog Roku 2010. Za wszelkie poparcie będę wdzięczny, szczególnie jeśli wystarczy ono do załapania się do drugiej rundy (mało prawdopodobne, ale łudzić się zawsze można). Sam przecież tylu głosów nie nastukam;-).


Blog Roku 2010

Dodane: 8 stycznia 2011, w kategorii: Prywata

Wspominałem już, że nie cierpię początku roku? Chyba wspominałem. Tradycyjnie samopoczucie mam pod kreską i nic mi się nie chce (z blogowaniem włącznie), więc dla poprawienia sobie humoru postanowiłem zacząć ten rok od czegoś nowego – na przykład startu w jakimś konkursie, bo jeszcze nigdy żadnego nie wygrałem.

(OK, kiedyś wygrałem dwa konkursy literackie, ale to było dawno i nieprawda.)

Tak więc zgłosiłem swojego blogaska tutaj:

Wiem, że brać w tym udział to trochę obciach, a szanse na sukces mam przyzerowe, ale co mi tam – czego się nie robi dla lansu;-).


Monday, bloody monday

Dodane: 29 listopada 2010, w kategorii: Prywata

Wstaję rano – znowu to padające z nieba, zimne, mokre, białe gówno. A napadało go miejscami po kolana.

Wychodzę z domu – jakiś zmotoryzowany baran zachlapuje mi błotem całe spodnie, bo nie przyszło mu do łba jechać dalej niż 10cm od krawężnika i wolniej niż 50km/h przez osiedle.

Wsiadam do tramwaju – dwa razy więcej ludzi niż normalnie, ani chybi na widok śniegu pół miasta przypomniało sobie o istnieniu komunikacji publicznej. W efekcie na każdym przystanku odchodzi komedia pt. „no proszę się posunąć, tam pół tramwaju wolne!” – tak, chyba pod sufitem.

Do pracy docieram z półgodzinnym opóźnieniem.

Zaglądam na Onet – porucznik Frank Drebin Leslie Nielsen nie żyje.

Zaglądam jakiś czas później – mBank zaliczył wielką awarię. Dobrze, że w ostatnich paru dniach nie robiłem żadnych przelewów, ale i tak trochę strach się teraz logować.

Wracam do domu – zaraz na początku drogi siada mi bateria w empetrójce.

Wieczór – dzwoni klient (nie, nie mBank), że jest poważny błąd do pilnego naprawienia, najlepiej od razu. Po półgodzinnym dłubaniu stwierdzam, że błąd bez wątpienia tkwi akurat w najdłuższej i najbardziej skomplikowanej funkcji w projekcie. Sama myśl o jej analizie sprawia, że wszystkiego mi się odechciewa.

Ale przynajmniej Barcelona, odpukać, na razie wygrywa w Gran Derbi. Może chociaż jeden optymistyczny akcent będzie na koniec.


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »