Czego tak naprawdę chcemy?

Dodane 22 grudnia 2011 w kategorii Varia.
Wydaje się, że człowiek współczesny pragnie aż nazbyt wielu rzeczy i jedyny jego problem zdaje się polegać na tym, że chociaż wie, czego chce, nie może tego mieć. Całą naszą energię zużywamy na zdobywanie tego, co chcemy mieć, i większość ludzi nigdy nie kwestionuje podstawowej przesłanki tej aktywności, tego mianowicie, że wie, czego naprawdę chce. Ludzie nie zastanawiają się, czy cele, ku którym zmierzają, są tym, czego sami pragną.

(...)

Człowiek współczesny żyje w złudzeniu, iż wie, czego chce, gdy w istocie chce jedynie tego, czego się odeń wymaga. Aby zaakceptować tę prawdę, trzeba sobie uprzytomnić, że wiedzieć, czego się istotnie chce, nie jest - jak myśli większość ludzi - rzeczą łatwą, lecz jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed każdą istotą ludzką. Jest to problem, który gorączkowo usiłujemy ominąć, przyjmując gotowe cele - za własne.

Erich Fromm, "Ucieczka od wolności"

Cytat pod rozwagę zwłaszcza podczas nadchodzących Świąt Konsumpcjonizmu (dawniej Bożego Narodzenia).


Amazon Kindle - pierwsze wrażenia

Dodane 07 grudnia 2011 w kategorii Literatura,Varia.

No, może nie tak całkiem pierwsze, bo używam tej zabawki już prawie dwa tygodnie. Zacznijmy jednak od początku.

Wrażenie numer zero - kurde, jaka drożyzna! Model, który wybrałem (Kindle Keyboard 3G) kosztował niby nie tak dużo - 189 dolarów, czyli 600 złotych z kawałkiem - ale przy finalizacji zakupu okazało się, że koszty wysyłki, cła i podatki podnoszą cenę w sumie prawie o 80$, a potem jeszcze bank ją przeliczył po kursie o 20 groszy wyższym niż oficjalny (nie da się ukryć, Pawlak miał sporo racji z tymi spreadami), co koniec końców dało ponad 900 złotych. Grr. Ale co tam, kupuję, coś mi się od życia należy.

Wrażenie numer jeden - jejku, jakie to malutkie! Z jednej strony fajnie, bo czytnik lekki i poręczny, porównywalny z książką formatu prawie że kieszonkowego, można go schować byle gdzie - z drugiej strony ekran mógłby być jednak trochę większy, bo nawet przy najmniejszej czcionce mieści się na nim jakieś 1500-2000 znaków, czyli mniej więcej trzy akapity niniejszego wpisu. Trochę mało, przy szybkim czytaniu przerzuca się strony praktycznie co chwila. Nie żeby było to specjalnie kłopotliwe (odświeżenie ekranu zajmuje ułamek sekundy, na dobrą sprawę mniej niż przewrócenie strony w papierowej książce), ale lekki niedosyt pozostaje.

Dalsze wrażenia - jak wiadomo, e-papier nie świeci, więc czytnik w lekturze praktycznie nie ustępuje tradycyjnej książce - ekran wydaje się wręcz ciemniejszy niż np. papier w nowej gazecie, ale może to tylko moja autosugestia;-). Tak czy siak z ekranem monitora nie ma porównania, czyta się prawie równie dobrze jak ze zwykłego papieru, a wygoda użytkowania pod wieloma względami zdecydowanie papier przewyższa - dość wspomnieć wyszukiwanie słów w tekście, pojemność dysku pozwalającą zmieścić naprawdę solidną bibliotekę (trzy gigabajty, gdy rozmiar książki rzadko osiąga choćby pięć mega, to istny bezmiar - moje trzy szafy książek nie zapełniłyby pewnie nawet połowy) czy możliwość kupowania książek w sieci. No i nie trzeba używać zakładek ani pamiętać, gdzie się przerwało lekturę - odkłada się czytnik i tyle, nawet wyłączać nie trzeba. Pełen luksus.



Gone to Erathia

Dodane 15 sierpnia 2011 w kategorii Varia.

Piątek: yes yes yes, długi weekend! Od czego by tu zacząć? Hmm, mam parę wpisów do wykończenia, trzeba się za nie wreszcie wziąć. Ale to lepiej jutro, a na razie... może by tak w Heroes-ów?

Poniedziałek: dobra, ile można grać w Heroes-ów, weźmy się za coś bardziej konstruktywnego w końcu... Zaraz, gdzie się podział mój długi weekend?

No nic, może następnym razem pójdzie bardziej konstruktywnie;-).


Historyczny sukces działaczy

Dodane 11 lipca 2011 w kategorii Varia.

Polska na podium Ligi Światowej! Po raz pierwszy od fafnastu lat! Kolejny cud nad Wisłą! Kurek polskim Messim! I tak dalej. Zachwytom nad osiągnięciem naszych siatkarzy nie ma końca, a mnie z każdym kolejnym newsem na ten temat ogarnia coraz większy niesmak. Powiedzmy sobie bowiem otwarcie: sukces to może i był, ale - pomijając już sprzyjające nam szczęście i Bułgarów - osiągnięty w sposób mało chwalebny.

Dla niezorientowanych w temacie: światowa siatkówka od lat pogrąża się w zepsuciu, reguły nią rządzące są coraz bardziej niejasne i coraz bardziej uzależnione od widzimisię działaczy, a jednym z efektów tego stanu rzeczy jest - nazwijmy rzecz po imieniu - fałszowanie losowań. Nawet, a właściwie przede wszystkim, na największych imprezach. Dość wspomnieć igrzyska w Pekinie, gdzie działacze i trenerzy na długo przed losowaniem ćwierćfinałów wiedzieli, na jakich rywali wpadną, czy MŚ we Włoszech, gdzie gospodarze przypadkiem mieli drogę do finału usłaną najsłabszymi możliwymi przeciwnikami - plan pokrzyżowała im tylko Brazylia, która celowo przegrała ostatni mecz w grupie, żeby wpaść na nich w kolejnej rundzie i spuścić im łomot za te machlojki.

A tegoroczny finał Ligi Światowej odbywał się w Polsce - i nawet najbardziej niezorientowani już się pewnie domyślają, że i nasi działacze "organizacyjnie" zrobili co w ich mocy, żebyśmy odnieśli sukces. Nie dbali nawet o pozory uczciwości - do jednej grupy trafiły cztery najwyżej notowane drużyny, a do drugiej Polska wraz z trójką najsłabszych. Ot, przypadek, poszczęściło nam się. A dzięki temu szczęściu do wdrapania się na trzecie miejsce wystarczyły nam wygrane z Argentyną (dwukrotnie) i Bułgarią. I na tym nasze supergwiazdy poprzestały - z Włochami było 0:3, z Rosją 1:3, o Brazylii w eliminacjach nawet nie wspominam. Realnie zasłużyliśmy więc na szóste, góra piąte miejsce - na osiem drużyn. Ale na papierze mamy trzecie i to się liczy, a cel uświęca środki...

To jedna z przyczyn, dla której wolę futbol - FIFA jest wprawdzie skorumpowana, ale widać to tylko przy wyznaczaniu gospodarzy turniejów, natomiast ich przebieg pozostaje uczciwy (pomijając MŚ 2002, kiedy sędziowie na pewno nie przez przypadek sprzyjali Korei Południowej) i jeśli Polska odniesie jakiś sukces na Euro 2012, to przynajmniej będziemy wiedzieć, że to zasługa wyłącznie piłkarzy i trenerów, a nie sprytnych działaczy. Czego i siatkarzom serdecznie życzę.


Duke Nukum forever

Dodane 16 czerwca 2011 w kategorii Varia.

Przeszedłem to już kilka razy, ale przechodzę po raz kolejny, bo gierka zdecydowanie na to zasługuje. Fakt, grafika i oprawa dźwiękowa mogłaby być lepsza, ale nie czepiajmy się - trochę lat minęło, technologia poszła do przodu i w ogóle. Kuleje też trochę AI wrogów, często sprawiających wrażenie, że nasza obecność niespecjalnie ich obchodzi. Za to ich mnogość i różnorodność zachowań robi wrażenie - mamy potworki łażące po ścianach, wredne latające robociki z laserami, skaczące po platformach roboty bojowe, wielkie fioletowe króliki (hę?), a nawet helikoptery atakujące nas z wysoka i efektownie eksplodujące po zestrzeleniu.

Interakcja z otoczeniem niestety zawodzi - możemy rozwalać skrzynki z bonusami (jak również, co ciekawe, same bonusy) oraz kamery, które przyprawiają o paranoję ciągłym śledzeniem naszych ruchów (nawet gdy jesteśmy poza ich polem widzenia - ot, drobna niedoróbka programistyczna), z rzadka jeszcze się trafi ściana do do przebicia, ale na tym w zasadzie koniec. Pochwalić można natomiast fizykę - latające przeszkadzajki po rozwaleniu nie spadają pionowo, tylko po wyraźnej paraboli, a eksplozje dynamitu wywołują idącą po gruncie charakterystyczną falę uderzeniową.

Sam Duke również daje radę - wprawdzie nie potrafi kucać (czyżby sztywny kręgosłup moralny?), co czasem drażni, kiedy nie można przejść przez szczelinę sięgającą nam do pasa, ale wywija efektowne salta, a na niektórych levelach może uzyskać dodatkowe zdolności dzięki znalezionemu sprzętowi (np. chodzenie po suficie z pomocą szczypiec). Szkoda tylko, że nie jest tak gadatliwy jak w innych częściach - w przerywnikach czasem rzuci jakimś chojrackim tekstem, ale w czasie gry zero komentarzy, żadnego "It's time to kick ass and chew bubble gum" nie usłyszymy. Niestety, to zdecydowanie nie ten charyzmatyczny macho, którego gracze pokochali w DN3D.



Odkładanie

Dodane 22 maja 2011 w kategorii Varia.
(...) odkładanie nie będzie mądre. Kiedy byłem młody, myślałem: a, nie zrobię tego dzisiaj, tylko pojutrze, a może za rok albo kiedyś... Mnóstwo owych „pojutrz” i „zaroków” odciążało „dziś”, zwiewności mu nadawało. Teraz myślę, że jak coś się chce zrobić, to trzeba robić. Nie odkładając...

Zygmunt Bauman

Święte słowa i chyba faktycznie powinienem się w końcu zacząć do nich stosować. Co prawda wiekiem znacznie Baumanowi ustępuję, ale nie ma co czekać. Zatem zaczynam... pojutrze;-).


...i po świętach

Dodane 03 maja 2011 w kategorii Varia.

Prawo Cichego: niezależnie od tego ile trwa urlop, zawsze jest on o połowę za krótki.

Tak było i tym razem. Buu:-(.


Pożegnanie z królem

Dodane 26 marca 2011 w kategorii Varia.

O wybitności Małysza napisano już wszystko, z użyciem wszelkich możliwych komplementów, a listę jego sukcesów zna chyba na pamięć każde polskie dziecko. Nie będę się zatem silić na oryginalność, tylko powiem krótko: Adam Małysz wielkim skoczkiem był. I moim największym sportowym idolem. Wielka szkoda, że dzisiejszy skok był już ostatnim w jego jakże cudownej karierze.


Chlip, chlip, chlip.


Cytat tygodnia

Dodane 26 lutego 2011 w kategorii Varia.
Nie jestem aż takim dyktatorem, żeby zamykać Facebook. Ja tylko wsadzę do więzienia każdego, kto się na Facebooku zaloguje.

Muammar Kaddafi

Biorąc pod uwagę żródło, trochę wątpię w autentyczność tego cytatu, ale nie zmienia to faktu, że dowcip udał się autorowi wybornie. A przy okazji znakomicie puentuje mój niegdysiejszy wpis o cenzurze internetu i dyskusję pod nim, więc tym bardziej warto się nim podzielić;-).


Światowy Dzień Kota

Dodane 17 lutego 2011 w kategorii Varia.

Pan Bóg, jak wiadomo, tworzył świat bodajże przez tydzień, a potem spojrzał na swoje dzieło i powiedział: "Ooooo, kurwa!". A później dodał: "A, mam jeszcze chwilę, teraz zrobię coś naprawdę ładnego. Coś mnie godnego, coś zaprawdę w boskim wymiarze. Coś takiego, co jest autentyczną kwintesencją piękna i nie ma wad". I zrobił kota.

Andrzej Sapkowski, "Historia i fantastyka"

Nic dodać, nic ująć. Z okazji dzisiejszego święta życzmy więc wszystkim kotom świata wszystkiego najlepszego. Alikowi też, a co tam;-).


bysleksja

Dodane 27 stycznia 2011 w kategorii Varia.
PiS będzie miał własne odchody 10 kwietnia.

Wieści takiej treści mignęły mi na jakimś pasku informacyjnym. Mignęły tylko raz, więc nie mam pewności, czy mi się to nie przywidziało, ale co tam - tak mnie ta literówka rozbawiła, że grzechem by było się nie podzielić;-).

Także ku przestrodze: spellchecker nie wyłapie wszystkiego...


O roku uff...

Dodane 31 grudnia 2010 w kategorii Varia.

Na świecie:

  • zimowe igrzyska w Vancouver
  • trzęsienie ziemi na Haiti
  • erupcja wulkanu na Islandii
  • gigantyczny wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej
  • grecka tragedia w Strefie Euro
  • powódź w Pakistanie
  • Mistrzostwa Świata w RPA
  • prowokacje militarne Korei Północnej
  • awantura o WikiLeaks

W Polsce:

  • katastrofa pod Smoleńskiem
  • powódź
  • wybory prezydenckie
  • wojna o krzyż
  • morderstwo w biurze poselskim PiS w Łodzi
  • wybory samorządowe
  • zamęt w PKP

Jeśli to porównać np. z dość nudnym rokiem 2009, to działo się, że hej - ale zdecydowanie nie jest to powód do zadowolenia, bo działo się głównie negatywnie. W nowym roku wypada więc sobie życzyć nudy - szczególnie w polskiej polityce, bo tu już naprawdę trudno oczekiwać czegoś więcej.

No i więcej wolnego czasu, bo tego to mi w tym roku mocno brakowało, a pewnie nie jestem w tej kwestii wyjątkiem.

Oczekiwania niezbyt wygórowane, ale jak znam życie, to i tak się nie spełnią...