Pisząc o tej książce trudno uniknąć porównań z „Tako rzecze Lem” – szczególnie, że już pierwsze jej zdanie zaczyna się od słów „Stanisław Lem twierdzi”. A że rozmowy Beresia z Lemem darzę uwielbieniem, czcią i kultem, oznacza to zawieszenie poprzeczki na najwyższym możliwym pułapie. Czy możliwym do przeskoczenia, to kwestia dyskusyjna.
Już z zewnątrz widać, że o równym starciu nie ma mowy – mała i niezbyt gruba „Historia i fantastyka” nie wygląda zbyt okazale obok opasłej księgi, jaką jest „Tako rzecze…”, różnica objętości jest kilkakrotna, trudno więc liczyć na równie długie i głębokie dyskusje na temat życia, wszechświata i całej reszty. I faktycznie takich dyskusji tu za wiele nie ma. Niemal cała rozmowa kręci się wokół dwóch tytułowych tematów, przy czym „historia” to głównie Husyci, a „fantastyka” to głównie Wiedźmin. Rolę spójnika pełnią wspomnienia Sapkowskiego (począwszy od wypraw z dziadkiem na grzyby, przez karierę w handlu zagranicznym, skończywszy na sukcesach pisarskich i bojach z niekompetentnymi dziennikarzami)… i na tym w zasadzie się kończy.




(SuperNOWA)
(Agora)
(vis-a-vis/Etiuda)