Cichy Fragles

skocz do treści

Opowiadania nominowane do Nagrody Zajdla 2025

Dodane: 9 lipca 2026, w kategorii: Literatura

Jak co roku o tej porze, na stronie Nagrody Zajdla pojawił się ebook z nominowanymi opowiadaniami – przyjrzyjmy się zatem, co tym razem krajowa fantastyka ma nam do zaoferowania.

Demon pod murami Jerozolimy (Paweł Domownik) – najkrótsze opowiadanie wśród nominowanych – i to jego jedyna zaleta. Pozbawione większego sensu walki cybernetycznych bogów w świecie postapo, idiotyzmy typu „sztylet z php-ową iniekcją” (zapewne do psucia cyborgom blogów na WordPressie) i brak elementarnej korekty: hinduski bóg z głową słonia to raz Ganesh, a raz Ganesha, tu i ówdzie literom brakuje ogonków i tak dalej. Nie wiem, jakim cudem to coś dostało nominację.

O autorze przeczytałem na ww. stronie, że „prowadzi w głowie złomowisko złej i dziwnej fantastyki”. Cóż, to wiele tłumaczy.


Nieregularnik książkowy

Dodane: 17 maja 2026, w kategorii: Literatura

Dawno nic o książkach nie pisałem, a ostatnio mam wyjątkowo dobrą passę czytelniczą, więc czas rzucić trochę polecajek:

Nadzieja (J. M. Coetzee) – krótki suplement do „Elizabeth Costello”, który może być nie całkiem zrozumiały bez jej znajomości, więc przy okazji jeszcze raz polecam i tamtą książkę – a o tej dość powiedzieć, że to więcej tego samego dobra.

Egipcjanin Sinuhe (Mika Waltari) – tytułowemu bohaterowi przyszło żyć w burzliwych czasach faraona Echnatona i jego rewolucji religijnej, która na pewien czas wywróciła świat Egipcjan do góry nogami – ale i bez tego nudzić by się nie mógł, bo w swym długim życiu zwiedził kawał świata, od Babilonu po Kretę, przeżywając niezliczone perypetie, tak śmieszne jak i tragiczne, by u kresu życia wszystko opisać – trudno powiedzieć, na ile zgodnie z prawdą, ale niewątpliwie wybitnie.


Stanisław Mem

Dodane: 27 marca 2026, w kategorii: Literatura

Dwudziestą (jak ten czas leci!) rocznicę śmierci Lema wypadałoby uczcić jakimś poważniejszym tekstem, ale ani pamiętanie o rocznicach nie jest moją mocną stroną, ani weny na pisanie ostatnimi czasy nie mam, więc niczego zawczasu nie przygotowałem.

Cóż, może się uda w kolejną rocznicę (oczywiście tak samo myślałem w poprzednią).

Jest to jednak dobra okazja, żeby odkłamać parę bzdurnych lemów o Memie… tfu, memów o Lemie, które krążą po sieci i uwłaczają jego pamięci.


Kwartalnik kulturalny

Dodane: 14 października 2025, w kategorii: Literatura

Przeczytane

Bóg techy (Sylwia Czubkowska) – opowieść o cyberkorpach: o tym, jak obchodzą, lub po prostu łamią prawo; jak monopolizują kolejne branże i kolejne sfery naszego życia; jak wyzyskują pracowników, kontrahentów, a w ostatecznym rozrachunku także użytkowników; jak uzależniają od siebie tych ostatnich i wychowują do życia w cyfrowym zniewoleniu; jak wyciskają z nas wszelkie możliwe dane, a swoje własne ukrywają jak tylko mogą; jak przykrywają swoje interesy szczytnymi hasłami o innowacyjności i postępie; jak inwestują gigantyczne pieniądze w lobbing, żeby pod tymi hasłami podpisywali się także politycy i ani myśleli o przeszkadzaniu im w tym wszystkim. Listę grzechów cyberkorpów można ciągnąć jeszcze długo, więc i książka krótka nie jest – i bardzo dobrze, bo to pozycja naprawdę wybitna. Mocna kandydatura na książkę roku.


Kwartalnik kulturalny

Dodane: 8 lipca 2025, w kategorii: Literatura

Przeczytane

Góra pod morzem (Ray Nayler) – powieść SF opisująca kontakt z obcą inteligencją – tym razem to jednak nie kosmici, tylko ośmiornice, które rozwinęły protojęzyk komunikowany za pomocą „wyświetlania” symboli na ciele i nauczyły się używać narzędzi. Pomysł zacny, lekcje z kognitywistyki i teorii umysłu ośmiornic odrobione, problem tylko w tym, że książka poświęca temu za mało miejsca – zanim odrobimy worldbuilding, niecne knowania wielkiego biznesu i polityczne przepychanki, zdążymy się znaleźć niebezpiecznie blisko zakończenia, a kontakt z ośmiornicami na dobrą sprawę nie następuje – bohaterowie ledwo zaczynają je obserwować i w sumie guzik się dowiadują. Jako pierwszy tom byłoby to więcej niż obiecujące, jako samodzielna całość pozostaje „tylko” dobre.


Kwartalnik kulturalny

Dodane: 8 kwietnia 2025, w kategorii: Literatura

(bo w sumie czemu miałby być tylko literacki)

Przeczytane:

Skarby Ziemi (Ed Conway) – piasek, sól, żelazo, miedź, ropa i lit – od tych sześciu surowców zależy los naszej cywilizacji, w stopniu dużo większym niż się zdaje, a książka to kopalnia wiedzy o kopalniach i dalszych etapach „życia” tych substancji, jak również o problemach, jakie nam generują.

Rozdroże kruków (Andrzej Sapkowski) – nie będę oryginalny, stwierdzając, że jest to lepsze niż „Sezon burz”, ale nie dorównuje sadze – autor nadal dowozi, ale trochę już powtarzalnie i przewidywalnie, nawet Geralt jako nieokrzesany młodzieniec nie wnosi za wiele nowej energii.

Mleczarz (Anna Burns) – opowieść o nacjonalistycznym obłędzie, jaki opętał Irlandię Północną w czasach „kłopotów” – nielekka w lekturze, bo autorka kocha analizować wszystko bez umiaru, z piętrowymi dygresjami, niczym Javier Marias – jako fan tego ostatniego, nie mogłem się nie zachwycić.


Kwartalnik literacki

Dodane: 9 stycznia 2025, w kategorii: Literatura

Wybrane lektury z ostatniego kwartału śp. roku 2024:

Marysieńka Sobieska (Tadeusz Boy-Żeleński) – oparta głównie na korespondencji biografia, momentami bardziej Sobieskiego niż Marysieńki, oboje jednak ukazująca w ciekawym świetle – autor nie pomija wydarzeń historycznych, koncentruje się jednak na tym, czym historycy mniej się interesują, czyli burzliwych relacjach między bohaterami, nie pozostających bez wpływu na historię.

Zielony dom (Mario Vargas Llosa) – z jednej strony jak zwykle bogata kreacja z gromadą bohaterów i wątków, z drugiej strony trudna do ogarnięcia narracja, nawet jak na tego autora strasznie nieliniowa i chaotyczna, więc czytało mi się to ciężko.


Kwartalnik literacki

Dodane: 8 października 2024, w kategorii: Literatura

Czyli co tam ciekawego w ostatnich paru miesiącach przeczytałem.

Fantastycznie: Upadek Hyperiona (Dan Simmons) – kontynuacja „Hyperiona”, którego tu chwaliłem poprzednio – nie tak wybitna, z paroma raczej zbędnymi wątkami pobocznymi i z takim sobie zakończeniem, ale nadal znakomita.

Biograficznie: Papcio Chmiel udomowiony (Monique Chmielewska-Lehman, Artur Chmielewski) – Papcio w oczach swoich dzieci prezentuje się nieco inaczej niż we własnych komiksach, ale nie mniej interesująco.

Socjologicznie: Mitologia współczesna (Marcin Napiórkowski) – pozostawiła mnie z mieszanymi uczuciami, bo po świetnych początkowych rozdziałach o zakrętkach i legendach miejskich, następuje zadyszka i już tak ciekawie nie jest, a czyta się coraz ciężej – mimo wszystko jednak warto.

Klasycznie: Golem (Gustav Meyrink) – trochę Kafki, trochę Singera, trochę Dostojewskiego – w sumie dziwna mieszanka i nawet nie udaję, że zrozumiałem, co autor miał na myśli, ale i tak polecam.

Krótko i konkretnie: Meta w Mjanmie (Erin Kissane) – zbiór artykułów o tym, jak tolerancja Facebooka wobec fejków i mowy nienawiści przyczyniła się do ludobójstwa – i jak po kilku latach dalej nie zanosi się tu na żadne realne zmiany.

Rozczarowująco:
Lem w PRL-u (Stanisław Lem, Wojciech Orliński) – o ile komentarze Orlińskiego do listów Lema można tylko chwalić, o tyle same listy zawodzą – z rzadkimi wyjątkami są to bowiem wnioski do urzędów, ustalanie warunków umów i inne tego typu nudy.
Porzucone królestwo (Feliks W. Kres) – piąty tom cyklu szererskiego powstał chyba tylko po to, żeby ubić kilka niepotrzebnych już postaci, bo praktycznie niczego więcej nie wnosi.


Zajdel 2023

Dodane: 17 września 2024, w kategorii: Literatura

Czytanie opowiadań nominowanych do Zajdla systematycznie dostarcza mi podobnych wrażeń, jak nasza reprezentacja piłkarska: niby człowiek wiedział, a jednak się łudził.

I w obu przypadkach nawet nie jest to jakaś efektowna katastrofa, z której można by się było przynajmniej pośmiać (wisielczy humor to nadal humor) i poznęcać, tylko smętna przeciętność, która głównie nudzi i zniechęca.

Sabotaż funkcji celu (Michał Cholewa) – humorystyczna historia o absurdach pracy na uczelni – nienajgorsza, ale zbyt wiele humoresek o biurokracji już czytałem, żeby się ubawić kolejną.

Świerszcze w soli (Agnieszka Hałas) – drama z udziałem mitycznych bóstw – też nienajgorsza, ale też zbyt wiele tego typu historii czytałem, żeby się zainteresować.

Siedem wrót ki-gal (Kamila Regel) – sumeryjski mit o Ereszkigal podążającej do świata umarłych, jako metafora misji sondy kosmicznej (albo odwrotnie) – pomysł, z którego mogłoby coś być, gdyby tekst się nie skończył, zanim się porządnie zaczął.

Było warto (Istvan Vizvary) – przebudzenie z Matriksa prowadzące do afirmacji realnego życia, co uważam za nonsens (skoro VR jest nieodróżnialna od rzeczywistości, a świat postapo oferuje bohaterce wyłącznie rychłą śmierć głodową, to w czym ta rzeczywistość jest właściwie lepsza?), ale też mogłoby coś z tego być, gdyby tekst się nie skończył, zanim.

Tak więc dwa opowiadania boleśnie wtórne i do zapomnienia w pięć minut po przeczytaniu, a dwa pozostałe wyglądają jak wprawki, a nie pełnoprawne utwory. Kto wygra? Zapewne „Sabotaż funkcji celu”, ale powodem do dumy to zwycięstwo nie będzie.


Pominięta teoria solarystyki

Dodane: 27 sierpnia 2024, w kategorii: Literatura

Zajrzałem ostatnio do „Astronautów” i znalazłem tam taki fragment, opisujący raport kosmitów z obserwacji Ziemi:

Nieznanym istotom udało się pomimo wielkiej chyżości i wysokości, na jakiej odbywał się lot pocisku, dostrzec planowe zagospodarowanie naszej planety: fabryki, domy, drogi, a nawet ludzi na polach i ulicach. Niepojęte było jednak to, że w ogólnym opisie dostrzeżonych zjawisk traktowały ludzi jako coś najmniej ważnego i zdawały się nie przypisywać im roli budowniczych i konstruktorów cywilizacji ziemskiej. „Raport” nazywał ludzi „długimi kroplami” (jak wynikało z objaśnienia, chodziło o „ciągliwą, miękką substancję”, z której zbudowane są nasze ciała) i uważał ich za cząstki jakiejś większej, jednorodnej masy, od której tylko chwilowo wyosobnili się w postaci owych „kropel”. Masa taka musiała być dla autorów „raportu” czymś powszechnym i dobrze znanym, ponieważ wyrażali przypuszczenie, że ludzie utworzeni są z podobnej substancji, co… (tu następowało słowo nieprzetłumaczone, bo nieistniejące w żadnym ziemskim języku). W dalszej części „raportu” opisane były miasta, domy mieszkalne oraz rozmaite urządzenia, jak na przykład sieci kolejowe, dworce, porty, z tak dużą dokładnością, że czytających ogarniał mimowolny podziw dla precyzji instrumentów obserwacyjnych, jakimi musieli się posługiwać podróżni statku międzyplanetarnego. I tutaj jednak, u podstawy opisu, leżało to samo całkowite i niepojęte odwrócenie pojęć: autorzy „raportu” usilnie poszukiwali twórców ziemskiej cywilizacji technicznej, nawet nie domyślając się ich w ludziach. To, że dostrzegali przy tym ludzi, nie ulegało wątpliwości, bo kilka zdań dalej napomykali: „w polu widzenia pełznie sporo długich kropel”.

No i pomyślałem sobie: a może podobny błąd popełniają ludzie w „Solaris”?


« Starsze wpisy