W dzisiejszym odcinku literatura (popularno-)naukowa:
- Porady seksualne dr Tatiany (Olivia Judson)
- Podziemni bogowie (Umberto Eco)
- Wejście na orbitę / Okamgnienie (Stanisław Lem)
- Czy jest tam kto? (Frank Drake i Dava Sobel)
Porady seksualne dr Tatiany (Olivia Judson)
Masowe orgie, kazirodztwo, wymienianie się nasieniem, kopulacja przez nozdrza, zjadanie genitaliów i płodów, seks w łonie matki… dobra, starczy tych słów kluczowych;-). Wymienione praktyki to tylko czubek góry lodowej – dr Tatiana dostaje listy z prośbami o poradę w najbardziej dziwacznych sprawach związanych z prokreacją („niechcący połknęłam swojego faceta przed stosunkiem, co mam teraz zrobić?”), a odpowiadając na nie, często sypie jeszcze kolejnymi przykładami, żeby pocieszyć swoich korespondentów, że inne gatunki mają gorzej.
„Inne gatunki”, bo pani doktor nie zajmuje się ludźmi, tylko wszelkimi innymi formami życia. Najczęściej są to oczywiście owady, które nie mają żadnych zahamowań i pod względem ilości (nie mówiąc o „jakości”) perwersji seksualnych biją na głowę nawet Japończyków (wyobraża ktoś sobie, że stosunek patyczaków może trwać nawet trzy miesiące bez przerwy?), ale przedstawicieli reszty królestwa zwierząt też nie brakuje: nawet poczciwe ssaki potrafią zaskakiwać, np. u hien również samice mają fallusy, a lwy potrafią kopulować nawet kilkadziesiąt razy dziennie – i niech ktoś teraz spróbuje wątpić, że lew jest królem zwierząt;-).
Ciekawym przypadkiem, któremu autorka poświęca cały osobny rozdział, są wrotki z grupy Bdelloidea, które, choć rozmnażały się płciowo, w drodze ewolucji pozbyły się samców i przeszły na dzieworództwo. Feministki z gatunku homo sapiens mogłyby im buty czyścić, gdyby wrotki nosiły buty;-). Na drugim biegunie mamy śluzowce, których różne gatunki rozwinęły od kilkunastu do nawet kilkuset płci – stworzenie harmonijnego związku byłoby w tej sytuacji nie lada wyzwaniem, na szczęście jednak do spłodzenia potomstwa wystarczy zwykle udział przedstawicieli „zaledwie” trzech-czterech różnych płci.
Przykłady tego typu kuriozów można by wyliczać długo i namiętnie, jako że bogactwo przyrody wydaje się w tej kwestii (kluczowej przecież dla przetrwania gatunku) niewyczerpane, a autorka, od lat pisząca felietony naukowe dla „The Economist”, zna się na rzeczy doskonale. Szkoda tylko, że książka stanowi (z wyjątkiem ostatniego rozdziału) proste złożenie tychże felietonów w zbiór – powtórzeń wprawdzie nie jest wiele, jednak trochę się czuje, że książka nie powstawała od początku jako spójna całość. A że odpowiedzi na fikcyjne listy opierają się z grubsza na jednym schemacie, z czasem robi się to monotonne. Sytuację ratowałby ostatni rozdział, gdyby nie przerost formy nad treścią – oprawa dyskusji o wspomnianych Bdelloidach wydaje się momentami ważniejsza niż sama dyskusja. Owszem, odrobina komizmu nigdy nie zaszkodzi, ale przerabianie nauki na farsę to już lekka przesada.
I jeszcze jedno: książka ma niby 370 stron, ale dobre sto zajmuje indeks, bibliografia i przypisy, więc de facto dostajemy tej lektury prawie o jedną trzecią mniej, niż się spodziewamy. Niegłupi sposób na łatwe zwiększenie grubości i ceny…
Ocena: 4




(
(Prószyński i S-ka)
(Prószyński i S-ka)
(W.A.B.)
(Agora)
(Czytelnik)