Cichy Fragles

skocz do treści

Przeczytane w 2013 #5

Dodane: 20 lutego 2014, w kategorii: Literatura

W dzisiejszym odcinku:

  • W co wierzy ten, kto nie wierzy? (Umberto Eco i Carlo Maria Martini)
  • Lucyfer #9: Przełom
  • W pościeli (Ian McEwan)
  • Upadek człowieka publicznego (Richard Sennett)
  • Czego chcą krytycy globalizacji
  • Asteriks u piktów
  • Kaprysik (Mariusz Szczygieł)
  • Testament (John Grisham)

W co wierzy ten, kto nie wierzy? (Umberto Eco i Carlo Maria Martini)

okładka (Wydawnictwo WAM)

Zapis dyskusji, jaką dwaj intelektualiści (ateista i biskup, nie muszę chyba precyzować, który jest który) przeprowadzili na łamach czasopisma „liberal” w latach 1995-96. Dyskusja trwała dobry rok i obejmowała takie kwestie jak źródła etyki, aborcja czy równość płci, można by się więc spodziewać ostrych sporów, ale bynajmniej – obaj polemiści aż do przesady podkreślają swój szacunek dla interlokutora i jego poglądów, a własne artykułują tak subtelnie i ostrożnie, zawczasu unikając jakichkolwiek zadrażnień, że czytelnik przyzwyczajony do polskich standardów debaty publicznej gotów zwątpić, czy oni tak na serio. Ot, różnice kulturowe.

Problem w tym, że przy tych wszystkich wzajemnych uprzejmościach chwilami brakuje miejsca na meritum – rozmówcy unikają przekształcenia się dyskusji w kłótnię, ale za cenę jej ugładzenia (żeby nie powiedzieć zbanalizowania) i poprzestania w konkluzji na tradycyjnym „agree to disagree”. Oczywiście z kłótni też by pewnie nie wynikło nic więcej, bo i jakie porozumienie można osiągnąć w kwestiach światopoglądowych wobec tak poważnej różnicy stanowisk – ale przynajmniej coś by się działo, a tak pozostaje lekki zawód i poczucie, że zamiast gry o stawkę zobaczyliśmy mecz towarzyski, zakończony zadowalającym obie strony bezbramkowym remisem.

Ocena: 4

Inne Umberto Eco: Imię róży, Podziemni bogowie


Lucyfer #9: Przełom

okładka (Egmont)

Pozostajemy w klimatach okołoreligijnych, ale już w zupełnie innym sensie i konwencji. Dziewiąty tom serii, wbrew tytułowi, przełomu w Wielkiej Rozgrywce O Wszystko jeszcze nie przynosi, ale już bardzo poważnie go zapowiada – dzieci Lilith ruszają do ataku na Srebrne Miasto, w Piekle dochodzi do kolejnego przewrotu, Jill Presto rodzi dziecko Basanosów, Ellaine Belloc zmaga się z trudami rządzenia własnym wszechświatem (myślałby kto, że tworzenie wszechświatów to taka prosta sprawa), a Lucyfer… no, gdzieś tam się przewija w tle, ale trudno go zauważyć. Może nie chce mu się już uczestniczyć w tej telenoweli, w jaką zmieniła się obiecująca niegdyś seria. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnym tomie zapowiadany przełom faktycznie wreszcie nastąpi.

Ocena: 3+

Poprzednie tomy: #1-2, #3, #4, #5-6, #7, #8


W pościeli (Ian McEwan)

okładka (Albatros)

„Zbiór siedmiu ocierających się o makabrę opowiadań, studium psychozy w najróżniejszych formach” – czytamy na okładce. Liczba się zgadza, za studium psychozy można od biedy uznać ze dwa opowiadania, ale gdzie wydawca dopatrzył się tej makabry, nie mam bladego pojęcia. W podręczniku marketingu pewnie. Tu psychozy i makabry nie ma, jest za to niezła literatura – co prawda, jak to zwykle w przypadku takich zbiorków bywa, w zbyt krótkich formach, żeby naprawdę zabłysnąć. Bez wątpienia najlepszym tekstem jest „Rozkoszne konanie” – historia faceta, który zakochał się na zabój w… manekinie. Miłością płomienną, zdolną góry przenosić, ale i zaborczą – jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało w tej sytuacji. Ale jeszcze bardziej absurdalnie się zrobi, gdy ich „związek” zacznie przeżywać kryzys.

Niecodzienny i niesymetryczny związek opisują również „Refleksje oswojonej małpy”, z oczywistych przyczyn budzące skojarzenia ze „Sprawozdaniem dla Akademii” Kafki, natomiast namiastkę obiecanego studium psychozy możemy znaleźć w „Psychopolis”, gdzie autor przedstawia całą galerię odchyleń od normy – nawet interesującą, choć szkoda, że nie opatrzył tego jakąś zauważalną fabułą. Pozostałe cztery opowiadania – do zapomnienia. Sam już ich nie pamiętam.

Ocena: 4

Inne tego autora: Amsterdam, Ukojenie


Upadek człowieka publicznego (Richard Sennett)

okładka (Muza)

Historia przestrzeni publicznej, jej powstania, przemian i relacji ze sferą prywatną na przestrzeni wieków – począwszy od roli ubioru, przez konwencje towarzyskie i społeczne, aż po sferę uczuciową. Brzmi groźnie? I słusznie, bo lektura nie dla mięczaków – temat sam w sobie nielekki, podobnie jak książka (600 stron z okładem), a styl autora ciężki potwornie – aż sam sobie się dziwię, że mimo wszystko zmogłem. OK, nie był to stracony czas, autorowi z pewnością nie można odmówić inteligencji, erudycji i szerokiej wiedzy historycznej – jednak po zakończeniu lektury poczułem zdecydowanie bardziej ulgę niż satysfakcję.

Ocena: 4-


Czego chcą krytycy globalizacji

okładka (WAM)

Książka o organizacji ATTAC napisana przez trójkę dziennikarzy (Christiane Grefe, Mathias Greffrath i Harald Schumann), którzy najwyraźniej nie mogli się zdecydować, czy pisać esej, reportaż czy agitkę – w efekcie mamy tu wszystkiego po trochu, co daje średnio strawną mieszankę. Paradoksalnie, najlepiej wypada pierwsza część, w której o ATTAC-u nie ma prawie nic, za to dużo o patologiach światowego systemu gospodarczego, pozornie nastawionego tylko na wolny handel i otwartość, w istocie dbającego przede wszystkim o interesy najbogatszych.

Protekcjonizm na ten przykład jest zbrodnią wołającą o pomstę do nieba, gdy stosują go biedne kraje Afryki czy Azji, ale nie stanowi poważnego problemu w wykonaniu USA czy UE, nawet gdy dotują one swoich rolników kosmicznymi pieniędzmi. Wymuszanie na biednych krajach prorynkowych reform pod groźbą odcięcia dostępu do kredytów, to chętnie stosowana przez Bank Światowy praktyka, ale liberalizacji politycznej BŚ wymuszać ani myśli, bo to by już przecież była niewybaczalna ingerencja w wewnętrzne sprawy suwerennych państw. W kwestiach gospodarczych zresztą też zabiega się o równanie do zachodnich standardów tylko pod względem swobody biznesu i kapitału, natomiast pod względem praw pracowników, BHP czy ochrony środowiska już niespecjalnie. Tego typu przykładów znajdziemy tu dużo więcej.

Niestety, dalsza część książki wypada już dużo słabiej, lekko przynudzając, a momentami wyglądając jak reklamówka ATTAC-u, przedstawianego całkowicie bezkrytycznie, momentami prawie jak jedyne zbawienie dla świata. I całe dobre wrażenie przepada…

Ocena: 4-


Asteriks u piktów

okładka (Egmont)

„Asteriks” nie miał ostatnio dobrej passy, delikatnie mówiąc: „Latraviata” była jednym z najsłabszych tomów serii, „Kiedy niebo spada na głowę” wyznaczyło nowy poziom dna, a „Złota księga” jeszcze to dno przebiła. W tej sytuacji Uderzo udał się w końcu na zasłużoną emeryturę, a pałeczkę przejęli młodzi, zdolni i ambitni Jean-Yves Ferri (scenariusz) i Didier Conrad (rysunek). Zmiana ryzykowna, ale z pewnością konieczna dla uratowania Galów przed wymarciem. Czy jednak nowi autorzy udźwigną ciężar odpowiedzialności i tak dalej?

Pierwszy stworzony przez nich tom pozwala powiedzieć, że Conrad z pewnością – trzeba naprawdę dobrego oka, żeby zauważyć zmianę rysownika, co zasługuje na uznanie tym bardziej, że styl Uderzo był przecież bardzo charakterystyczny. Ferri natomiast pozostaje znakiem zapytania – scenariusz niewątpliwie dużo lepszy od ostatnich „Asteriksów”, w dużej mierze udało się zachować typowy dla serii humor (vide chociażby imiona Piktów: Mac Aronh, Mac Rofagh, Mac Kuinh czy Mac Mini), ale do najlepszych tomów serii jeszcze sporo brakuje. Fabuła nie dość, że prosta jak budowa cepa, to mogłaby się rozegrać gdziekolwiek, bo Piktowie zostali zaledwie naszkicowani – gdzie tu porównanie z „Asteriksem u Brytów”, czy „Asteriksem na Korsyce”, w których aż się roiło od wyśmiewanych stereotypów i drobnych smaczków…

Ale ogólnie w porządku, fatalna passa została przerwana, więc ciągle jest nadzieja, że może kiedyś doczekamy się wreszcie „Asteriksa u Polan”;-).

Ocena: 4


Kaprysik (Mariusz Szczygieł)

okładka (Agora)

Pięć reportaży o kobietach. O kobiecie, która przez dziesiątki lat relacjonowała swoje życie w drobiazgowym do granic absurdu pamiętniku, numerując nawet obejrzane programy telewizyjne. O kobiecie, która od lat regularnie odwiedza fotografa, robiąc sobie zdjęcia w coraz to nowych kreacjach i stylizacjach. O znalezionej w kawiarni tajemniczej kartce z listą kobiet i o dziennikarskim śledztwie mającym na celu ustalenie, czemu ta lista miała służyć. O kobiecie, której mąż zafundował dowód miłości w postaci pomnika jeszcze za życia. Wreszcie o kobiecie, która śpiewała w Tercecie Egzotycznym. Wyżyny sztuki reportażu to może nie są, niemniej lektura lekka, łatwa i przyjemna.

Ocena: 4+

Inne tego autora: Gottland, Láska nebeská


Testament (John Grisham)

okładka (Amber)

Miliarder zapisuje w testamencie cały swój majątek nieślubnej córce, o której istnieniu nikt nie wiedział i która jest misjonarką gdzieś w amazońskiej dżungli, z dala od cywilizacji. Ponieważ zmarły miał kilka żon i z każdą jak najbardziej ślubne dzieci, a cała ta gromadka bardzo się cieszyła na spodziewaną fortunę, szykuje się ostra batalia o obalenie testamentu, podczas gdy jeden z prawników będzie brnąć przez dzikie ostępy w poszukiwaniu dziedziczki. Zaraz, tylko jeden? I to alkoholik, którego specjalnie w tym celu wyciągnęli z kliniki? Zmuszony podróżować przez dżunglę marną motorówką z dwoma tubylcami, nawet – jak się okaże – niezaszczepiony przeciw tamtejszym chorobom? Korporacja warta 11 miliardów dolarów naprawdę nie mogła się bardziej wysilić?

OK, jak się przymknie oko na wiarygodność tej historii, to czyta się ją dobrze, aczkolwiek idzie ona w dość niespodziewanym kierunku – Grisham, specjalista od thrillerów prawniczych, tym razem niewiele uwagi poświęca procesowi (dziwnie krótkiemu i prostemu, jak na tak wysoką stawkę), koncentrując się na perypetiach wspomnianego prawnika, którego wprawdzie spotykają w dżungli wszystkie nieprzyjemności, jakie tylko mogą go tam spotkać, ale za to przeżywa po tym wszystkim duchowy przełom i odnowienie, po powrocie z wyprawy zaczyna składać swoje życie do kupy i tak dalej. Płytkie jak Harlequin i równie przewidywalne, ale dużo lepiej napisane, więc – jeszcze raz podkreślmy – czyta się dobrze.

Ocena: 4

 

Podobne wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Formatowanie tekstu:
W zależności od wybranego formatu możesz używać podstawowych tagów HTML (np. <a>, <i>, <b>, <blockquote>) lub ich odpowiedników w Markdown.