Cichy Fragles

skocz do treści

Państwo prawa

Dodane: 8 marca 2011, w kategorii: Absurdy

Jak długo może trwać areszt tymczasowy? Na przykład siedemnaście miesięcy. Sam nawet nie wiem, co mnie w tej sprawie najbardziej wkurza.

Czy to, że jak zwykle nie było żadnego „przepraszam”, a osobom za to odpowiedzialnym bez wątpienia włos z głowy nie spadnie…

Czy to, że gość po półtorarocznym koszmarze, układając życie na nowo, będzie się musiał jeszcze latami (w najlepszym razie miesiącami) procesować, żeby dostać jakieś zadośćuczynienie…

Czy to, że takie przypadki zdarzają się nagminnie, a rekordowy „tymczasowy” areszt trwał – uwaga – siedem lat i dziewięć miesięcy…

Czy może wreszcie to, że sprawa – nie pierwsza i z pewnością nie ostatnia – nie wywołała większej reakcji, ale gdyby bohaterowi artykułu zamknęli stronę, to wszelkie Wykopy i Onety drżałyby w posadach od oburzenia internautów krzyczących wniebogłosy, że żyjemy w państwie totalitarnym.

A z innej beczki, ale też w temacie prawa: jak się po PiS-owsku nazywa przekręt na 150 tysięcy złotych? „Bardzo drobne przestępstwo”. Bez komentarza.


Komisja Majątkowa

Dodane: 2 marca 2011, w kategorii: Absurdy, Polityka

Art-B, FOZZ, afera żelatynowa, Rywin, mafia paliwowa – wszystkie te afery (i wiele innych) bledną przy największym przekręcie w historii Trzeciej Rzeczypospolitej, jakim była (od wczoraj można już szczęśliwie używać czasu przeszłego) Komisja Majątkowa. Przez bite dwadzieścia lat w demokratycznym ponoć kraju, z obowiązującym ponoć rozdziałem Kościoła od państwa, działała komisja, która:

  • w połowie składała się z ludzi wyznaczonych przez Kościół (ale opłacanych przez państwo)
  • wydawała wyroki bez jakiejkolwiek możliwości odwołania
  • decyzje podejmowała niejawnie
  • nie mogła ponosić za nie żadnej odpowiedzialności prawnej
  • w żaden sposób nie weryfikowała wycen dokonywanych przez parafie
  • …nawet gdy były one ewidentnie zaniżone o rząd wielkości…
  • …a nawet swoje własne przeliczniki ustalała szalenie korzystnie dla Kościoła
  • nie uznawała żadnych terminów przedawnienia, zajmowała się nawet mieniem zabranym przez… cara po powstaniu styczniowym
  • prawdopodobnie (bo ścisłych wyliczeń brak) oddała Kościołowi mienie warte nawet kilkakrotnie więcej niż mienie zagrabione przez komunistów

…a Kościół po tym całym megaprzekręcie (oficjalnie szacowanym na 5 mld złotych, w rzeczywistości pewnie dużo więcej) ciągle jeszcze może ubiegać się o zwrot pozostałego majątku w sądach. Nóż się w kieszeni otwiera z impetem.

Miałem o tym wszystkim napisać wczoraj, ale jakoś nie zdążyłem. I w sumie dobrze, bo dzisiaj pojawiła się taka oto puenta:

– Nie jesteśmy zadowoleni z działalności i wyników prac Komisji Majątkowej, to nie był instrument doskonały – powiedział z kolei mec. Krzysztof Wąsowski, współprzewodniczący Komisji ze strony kościelnej. – Ze strony kościelnej mogę powiedzieć, że jesteśmy niezadowoleni z efektów prac Komisji Majątkowej. Komisja nie zaspokoiła roszczeń majątkowych Kościoła w sprawie dóbr, które stracił – powiedział Wąsowski.

Po dwudziestu latach bezczelnego dojenia państwa zgłaszać pretensje, że nie udało się wydoić jeszcze więcej – doprawdy, to już jakiś wyższy poziom bezczelności. I to w wykonaniu delikwenta, który według prokuratury nawet te ww. horrendalne uprawnienia przekroczył, żeby jeszcze trochę kasy ukręcić na boku. Zaiste, „czarna mafia” to naprawdę łagodne określenie na takie przypadki.


Lokalne media informacyjne

Dodane: 9 lutego 2011, w kategorii: Absurdy, Net

Przeklikałem się przez fafnaście serwisów informacyjnych od CNN i BBC, przez New York Times czy Le Monde, po The Economist – wszystkie bez wyjątku konsekwentnie donoszą o wydarzeniach w Egipcie na stronie głównej, zwykle na samym początku.

Przeklikałem się przez fafnaście polskich portali, stron gazet i telewizji – Egipt na froncie już tylko na Interii, a TVN24 i Rzeczpospolita łaskawie wspominają o nim gdzieś tam daleko na dole strony.

Ale co ja się czepiam – przecież polscy turyści, najważniejsze osoby dramatu, już w większości powracali do kraju, więc czym tu się interesować?


Media a rzeczywistość

Dodane: 21 stycznia 2011, w kategorii: Absurdy

Od paru dni wszyscy wyjątkowo się o mnie troszczą, a w szczególności każą mi uważać na szalikowców. Przyczyna to oczywiście poniedziałkowy mord na „Człowieku” (skądinąd cóż za inwencja w doborze ksywki), mieszkam bowiem o rzut beretem od miejsca, gdzie do tego doszło.

Mieszkam tu jednak od dobrych dziesięciu lat – i nigdy, literalnie nigdy nie spotkałem się z żadnymi bezmózgimi kibolami ani innym tego typu bydłem. Owszem, prowadzę raczej domowy tryb życia, nie imprezuję ani nie spaceruję nocami po osiedlu, ale przez parę lat regularnie chodziłem do baru oglądać mecze Wisły, co w bastionie Cracovii (jakim ponoć jest Kurdwanów) powinno mnie na jakieś nieprzyjemności narazić. Nic z tych rzeczy – mecze oglądało się całkowicie bezpiecznie (nawet derby!), a chociaż krzyki kibiców słyszało z pół osiedla, nigdy nie natknąłem się przy wyjściu na żaden komitet powitalny. W drodze powrotnej (10 minut piechotą przez osiedle, nierzadko po zmroku) też nigdy nie musiałem drżeć o swój los. Cisza i spokój.

A co o mojej okolicy piszą w ostatnich dniach gazety i portale? Strach się bać – wojny gangów, narkotyki, pobicia, stada kiboli na każdym rogu, dzieci boją się wracać ze szkoły – normalnie strefa wojny. A w dzisiejszej lokalnej Wyborczej czytam zgryźliwy komentarz pod adresem prezydenta Majchrowskiego, zakończony ironiczną prośbą, „by pojechał na Kurdwanów i osobiście powiedział tamtejszym mieszkańcom, że w mieście jest bezpiecznie” – tak jakby to była wyprawa na miarę zwiedzania Bagdadu czy Kabulu.

Cóż, ja póki co w kamizelce kuloodpornej nie chodzę i nie zamierzam zacząć, a dziennikarzy – doceniając ich troskę o moje bezpieczeństwo – prosiłbym jednak o odrobinę umiaru w koloryzowaniu szarej rzeczywistości.


A psik!

Dodane: 2 grudnia 2010, w kategorii: Absurdy, Futbol

Ja rozumiem, że w zimie różne przypadłości ludzi atakują, ale żeby Katar?!? No naprawdę, bez jaj. Panowie z FIFA, proszę Was – nie wątpię, że szejkowie smarowali najgrubiej, ale są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. Jeśli nie futbol, to chociaż Wasza reputacja.


Road rage

Dodane: 13 listopada 2010, w kategorii: Absurdy
  • Wyprzedzanie autobusu i osobówki na trzeciego, bez kierunkowskazu, na pograniczu podwójnej ciągłej.
  • Wyprzedzanie ciężarówki z przyczepą, jadącej prawie 80 km/h, na ciągłej.
  • Wyskok z podporządkowanej bez widoczności, z prędkością ponad 50 km/h.
  • Skręt w podporządkowaną w lewo, bez kierunkowskazu, tuż przed nadjeżdżającymi z przeciwka samochodami.
  • Wyprzedzanie dwóch samochodów tuż przed skrzyżowaniem i zakrętem, znowu bez kierunkowskazu.

Wszystko to i jeszcze więcej zaobserwowane dzisiaj przez niecałe półtorej godziny za kółkiem. Ludzie, do cholery, jak chcecie się zabić, to macie żyletki i środki nasenne, naprawdę nie musicie do tego używać aż samochodów!


Jak ma na nazwisko syn Wróbla?

Dodane: 17 października 2010, w kategorii: Absurdy

Oczywiście W. jak Wróbel. Nie żebym cokolwiek sugerował.

OK, przepis zakazujący publikacji pełnych danych podejrzanego uważam za jak najbardziej słuszny – bądź co bądź nie każdy podejrzany jest winny, a uniewinnienie przez sąd i tak nie zmyje podejrzenia do końca, bo ludzie mają taką wredną naturę, że bardziej pamiętają, że Iksiński był oskarżony, niż to, że oskarżenia okazały się niesłuszne. Przekonaliśmy się o tym dobitnie choćby za czasów ministra Zero, dla którego najważniejsze było oskarżanie, a prawdziwością zarzutów już się nie interesował – bo i po co, skoro cel propagandowy i bez wyroku był osiągany.

Diabeł jednak jak zwykle tkwi w szczegółach – przepis nie zakazuje publikowania innych informacji pozwalających na jednoznaczną identyfikację, więc gdy podejrzana jest jakaś znana osoba (lub, jak w tym przypadku, ktoś z rodziny znanej osoby), media zaczynają nam serwować zagadki rodem z Audio-Tele: „Jarosław W., syn Lecha Wałęsy”, „Maciej J., mąż Aleksandry Jakubowskiej”, „Wojciech F., złoty medalista z Sapporo”, „Jarosław K., prezes PiS” czy „Jerzy E. Junior, syn Jerzego Engela”. Sytuacja wyjątkowo nonsensowna, bo trzeba ciężkiego upośledzenia umysłowego, żeby nie być w stanie rozszyfrować tych inicjałów, ale dopisać jakże oczywistych brakujących literek nie wolno. Szczytem absurdu była informacja w którejś telewizji: „Jarosław Kaczyński nie zgodził się na publikację swoich danych osobowych, więc możemy powiedzieć tylko, że w sprawie takiej i takiej przesłuchiwany był dzisiaj Jarosław K.” – o którym to Jarosławie w dalszej części newsa mówiono raz z inicjałem, a raz z pełnym nazwiskiem…

Wypadałoby coś z tym w końcu zrobić, bo może to i drobiazg, ale tolerowanie m.in. takich właśnie drobiazgów sprawia, że nasze prawo jest jakie jest. Nawet szalenie nieprecyzyjny przepis zakazujący podawania „informacji pozwalających na jednoznaczną identyfikację” byłby jakimś krokiem do przodu. Co prawda już widzę oczyma wyobraźni media piszące o „Grzegorzu W., członku rodziny Eugeniusza Wróbla”, (skądinąd nie rozumiem, po co jeszcze ukrywać jego tożsamość, skoro już się przyznał do winy?), ale krok po kroku może kiedyś dojdziemy do normalności.

(A skoro już mowa o absurdach prawnych – komisja „Przyjazne państwo” jeszcze istnieje? Dawno nic o niej nie słyszałem.)


Teoria względności

Dodane: 12 października 2010, w kategorii: Absurdy

18 ofiar wypadku drogowego w Polsce = bezdyskusyjna wiadomość dnia.

42 ofiary wypadku drogowego na Ukrainie = wzmianka na jednym z portali.

Na co dzień żadne poważne medium nie zaprzeczy, że ludzie są równi, ale co i rusz się okazuje, że jednak wszystko jest względne…


Masa krytyczna

Dodane: 27 września 2010, w kategorii: Absurdy

50 osób zabitych na polskich drogach w czasie weekendu = jedna wzmianka w radiu.

13 osób zabitych w jednym wypadku = pierwsze strony wszystkich gazet, temat dnia w mediach, relacje na żywo, nadzwyczajne wydania serwisów informacyjnych, premier jedzie przytulić ocalałych…

Analogia z pierwiastkami promieniotwórczymi sama się narzuca. Pozostaje tylko czekać na kolejne wypadki z dwunastoma, jedenastoma itd. ofiarami, żeby się dowiedzieć, od jakiej liczby zaczyna się reakcja łańcuchowa.


Spamstwo

Dodane: 20 sierpnia 2010, w kategorii: Absurdy

– Halo?
– Dzień dobry, czy mogę rozmawiać z panem X?
– Nie jestem zainteresowany żadną waszą ofertą i proszę usunąć mój numer z bazy.
– To niestety niemożliwe.
– Zatem proszę o wasze dane, żebym mógł was podać do sądu.
– To również niemożliwe.
– …

Kiedyś to przynajmniej obiecywali skasowanie albo ściemniali, że nie mają bazy, tylko biorą numery z książki telefonicznej – a teraz to już się dziadom nawet nie chce dbać o pozory. I nawet nie ma jak pogonić tej hołoty, niech ich szlag jasny trafi.


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »