Kolejny rok czytelniczy upłynął, podobnie jak poprzedni, bardzo udanie: 58 przeczytanych książek (w tym 26 na czytniku) i 17 komiksów to najlepszy wynik od nawet nie pamiętam, jak dawna – oby tak dalej. Dodatkowo praktycznie zakończyłem nadrabianie zaległości – o ile jeszcze parę lat temu miałem momentami ponad dwadzieścia nieprzeczytanych książek na półkach (i sporo samokontroli potrzebowałem, żeby tej liczby jeszcze nie powiększyć), a przed rokiem bodajże osiem, to w chwili obecnej już tylko dwie.
I pewnie z setkę na czytniku, ale ojtam ojtam. Zresztą ta liczba też systematycznie spada, odkąd uodporniłem się na promocje i przyjąłem zasadę, że albo na serio zamierzam dany tytuł przeczytać w najbliższym czasie, albo nie biorę nawet za darmo, chyba że się trafi jakaś naprawdę wyjątkowa okazja. Podobnie z grami. Burżuj jestem, stać mnie.
Natomiast z recenzjami nadal posucha – znowu przez cały rok wycisnąłem z siebie tylko jedną. Wstyd i hańba, ale co zrobić, skoro chęć i wena jakoś odeszła i nie chce wrócić. Nawet do niniejszego podsumowania zbierałem się i zbierałem, zanim udało mi się ruszyć z miejsca – co widać po dacie publikacji.
Ale dość marudzenia, przejdźmy do rzeczy – czyli co szczególnie godnego uwagi miałem okazję przeczytać. Kolejność chronologiczna, czytaj przypadkowa.