
Tradycja publikowania opowiadań nominowanych do Zajdla w formie e-booka umacnia się z roku na rok – dwa lata temu mieliśmy półlegalny zlepek PDF-ów, rok temu formatowanie było już uporządkowane, ale część opowiadań tylko we fragmentach, a teraz dostaliśmy w końcu kompletny, elegancko opracowany zbiór, do ściągnięcia z oficjalnej strony. Oby tak dalej!
Tyle o formie, a co z treścią?
( ¥ b 3 r p µ n |{ ! (Michał Cetnarowski)
Czego można się spodziewać po tak pretensjonalnym tytule? Oczywiście jeszcze bardziej pretensjonalnego tekstu – i niestety, taki też dostajemy. Napuszony, pełen nieskrywanej ekscytacji, że już wkrótce całe nasze życie będzie usieciowione, zautomatyzowane i w ogóle. Całość budzi skojarzenia z „CyberJoly Drim”, które nagrodę Zajdla swego czasu dostało – ale to było w 1999, kiedy internet dopiero zaczynał wkraczać w nasze życie, więc i ekscytację można było zrozumieć. Dziś, kiedy mamy netu pod dostatkiem (jeśli nie w nadmiarze), opisy jeszcze głębiej w nim siedzącej bohaterki nie budzą już podniecenia, tylko wzruszenie ramion: OK, pewnie za dwadzieścia lat będzie to tak wyglądać, i co z tego?
No właśnie, żeby chociaż coś z tego wynikało – ale nie, tu nawet nie ma fabuły, to praktycznie nie opowiadanie, tylko rozdęty do kilkudziesięciu stron artykuł z gazety pt. „Dzień z życia AD 2040”. A szczególnie żenujący jest ten cały 1337 5p34k – już dzisiaj niemodny, a autor wydaje się serio wierzyć, że ludzie będą go kiedyś używać w codziennych rozmowach. Śmiech na sali.
Ale gwoli sprawiedliwości, nie jest to aż takie złe, jak sugeruje powyższa tyrada – autor ma potencjał i może będą z niego ludzie.




(Centrala)
(Rebis)
(Muza)
(Krytyka Polityczna)
(Wydawnictwo WAM)
(Karakter)
(Czytelnik)