Cichy Fragles

skocz do treści

Przeczytane w 2013 – podsumowanie

Dodane: 27 lutego 2014, w kategorii: Literatura

Koniec lutego – rychło w czas się wziąłem za podsumowywanie zeszłego roku. Cóż, nie bez powodu moim totemem jest ślimak.

Ale w 2013 bynajmniej się nie ślimaczyłem – uzbierały się aż 53 przeczytane ksiązki (z czego 18 na czytniku) i 9 komiksów, czyli ilościowo najlepszy rok od może nawet dekady. Jakościowo niestety bynajmniej – patrząc po tytułach, niewiele mogę wskazać hitów, natomiast sporo rozczarowań, jak również pozycji nijakich, o których niby niewiele złego można powiedzieć, ale i niewiele dobrego. Albo wzrosły mi wymagania, albo mniej uważnie wybierałem lektury. A wybierać miałem z czego, zwłaszcza na czytniku – oficjalnie e-booki ani myślą tanieć, ale z jednej strony pojawił się BookRage, a z drugiej promocje (i to ze zniżkami nierzadko przekraczającymi 50%) tak się zaczęły mnożyć, że w efekcie również pod względem liczby kupionych książek był to z pewnością rekordowy rok.

Gdyby ktoś ciągle się zastanawiał nad zakupem czytnika, raz jeszcze namawiam i rekomenduję – kupowanie papierowych książek nigdy nie było tak proste i tanie, a zakupy nigdy nie zajmowały tak niewiele miejsca na półkach (co szczególnie cenne, gdy w mieszkaniu brakuje już miejsca na kolejne szafy). Jak sobie pomyślę, ile ja już tego mam i ile by to zajmowało na papierze… Ostatnio aż mnie dopadły wyrzuty sumienia przy kupowaniu papierowej cegły, że przyczyniam się do wycinki drzew – no ale wersji elektronicznej nie było, więc poczułem się usprawiedliwiony.

OK, starczy tych wynurzeń, czas przejść do konkretów, czyli co warto wyróżnić – okładki linkują do recenzji, żeby łatwo było trafić;-).


Książka roku

Stąd do wieczności i z powrotem

Na ten tytuł bezdyskusyjnie zasługuje „Stąd do wieczności i z powrotem” – jedyna w zeszłym roku książka, którą oceniłem na 5+, z pewnością zasłużenie. Dla miłośników – co tam miłośników, dla interesujących się choć odrobinę fizyką, pozycja obowiązkowa.


Beletrystyka

Science fiction Dyskoteka w krematorium Rok potopu

Tu tak jakoś wyszło, że sama fantastyka na podium, choć w różnych odmianach: Dukaj to oczywiście hard SF, Dawid Kain (odkrycie roku, skoro już jesteśmy przy wyróżnieniach) tworzy ryjące beret horrory, a Margaret Atwood mieści się gdzieś na pograniczu fantastyki i mainstreamu – ale „Rok potopu” to zdecydowanie fantastyka.


Popularno-naukowe

Stąd do wieczności i z powrotem Liczenie baranów Zatruta studnia

Pierwsze miejsce siłą rzeczy oczywiste, dwa kolejne – na podium trochę jednak z braku silniejszej konkurencji…


Komiksy

Habibi V for Vendetta Zaduszki

Tu dla odmiany numer jeden trudno wskazać, bo „Habibi” i „V for Vendetta” to dzieła zbyt odmienne pod każdym względem, żeby je sensownie porównywać – oba zasługują na równorzędne pierwsze miejsce. Na trzecim natomiast wybór banalnie prosty – „Zaduszki” tyleż ustępują czołowej dwójce, co dystansują resztę stawki.


Dla równowagi wypadałoby też wypunktować rozczarowania, zwłaszcza że było ich sporo – ale czy robienie negatywnych rankingów ma sens? Na porażki lepiej spuścić zasłonę milczenia, niż je dodatkowo eksponować.

To rzekłszy, wreszcie mogę uznać ten rok za ostatecznie zamknięty i pogrzebany. Niech mu ziemia lekką będzie, a bieżący oby był lepszy. Niekoniecznie nawet ilościowo.


Spis treści


Podobne wpisy