Zasadniczo wielkim fanem horrorów nie jestem, ale tak jakoś wyszło (głównie dzięki pierwszej edycji Bookrage), że trafiła mi się ostatnio cała ich seria – na zbiorczą notkę jak znalazł;-).
Opowiadania (Stefan Grabiński)
(Bookrage)
Tworzący w początkach XX wieku Grabiński to klasyk polskiej opowieści grozy, a trzy zbiory z Bookrage dają niezły przegląd jego twórczości – w sumie aż 60 utworów. „Demon ruchu” to teksty o pociągach (kto by pomyślał, na ile sposobów można je wykorzystać w horrorze) i pożarach, dwa pozostałe zbiory nie mają żadnego klucza tematycznego – teksty z „Osady dymów” wydają się bardziej koncentrować na psychice bohaterów, a w „Sadzie umarłych” znajdziemy szczególnie dużo magii i śmierci, ale czy takie właśnie były kryteria doboru, raczej wątpię – zbyt dużo wyjątków od reguły.
Jak to zwykle bywa z klasyką, podstawowe pytanie brzmi: czy teksty się nie zestarzały? Cóż, ich wiek widać zarówno po stylu pisania (rozwlekła XIX-wieczna narracja, pełna rozbudowanych opisów, czego dziś w literaturze popularnej już się nie spotyka), jak i po treści – pełno tu modnego sto lat temu okultyzmu, pełno parapsychologii i innych teorii, które wówczas aspirowały do miana nauki – tak więc ogólnie czuć, że jesteśmy w czasach Żeromskiego czy Reymonta, momentami zalatuje trochę anachronizmem, ale dramatu nie ma. Rewelacji niestety też, ale z innych przyczyn.
Dominują tu bowiem krótkie formy, bez rozbudowanej fabuły, opierające się na pojedynczym pomyśle. Fakt, że tych pomysłów autorowi nie brakowało, mamy tu wiele niesztampowych rozwiązań i motywów: a to cienie w oknie odtwarzają zbrodnię sprzed lat, a to odbicie pokoju w lustrze nie do końca odpowiada oryginałowi, a to miejsca katastrof kolejowych układają się na mapie w czytelny wzór… Zwykle jednak nic poza tym pomysłem w pamięci nie zostaje, bo fabuła sprowadza się do jego przedstawienia. Z pozytywnych wyjątków mógłbym wymienić „Pożarowisko” (gdzie początkowa determinacja w walce z ciemnymi siłami niepostrzeżenie, drogą małych kroków, topnieje, by w końcu zmienić się w swoje przeciwieństwo) oraz „Salamandrę” – minipowieść, której bohater na zmianę ulega wdziękom czarownicy i mobilizuje się do walki z nią, a że w walce towarzyszy mu potężny mag, autor może trochę rozwinąć skrzydła.
Ten drugi przykład każe podejrzewać, że lepiej sięgnąć po inne powieści Grabińskiego, zamiast opowiadań, w których niestety rozmieniał się na drobne…
Ocena: 4-




(Muza)
(Kultura Gniewu)
(Vertigo)
(Kurpisz)
(Timof i cisi wspólnicy)
(Znak)
(W.A.B.)
(Wolne Lektury)