W dzisiejszym odcinku:
- Rzeźnia numer pięć (Kurt Vonnegut)
- Dziwne anioły (Kathe Koja)
- Kobieta i mężczyźni (Manuela Gretkowska)
- Láska nebeská (Mariusz Szczygieł)
- Rage (Stephen King)
Rzeźnia numer pięć (Kurt Vonnegut)
Tak się jakoś złożyło, że najsłynniejszą powieść Vonneguta przeczytałem dopiero jako dziesiątą jego książkę – co nie wyszło jej na dobre, bo autor wykorzystywał różne motywy wielokrotnie i znając je z innych utworów („Śniadanie mistrzów”, „Rysio snajper” czy „Sinobrody”), ma się wrażenie wtórności, choć „Rzeźnia numer pięć” powstała przed nimi. Uroku jej to jednak nie odbiera.
Główny bohater – Billy Pilgrim, po części alter ego autora – to amerykański żołnierz, który do wojaczki zupełnie się nie nadawał, ale miał pecha osiągnąć wiek poborowy w czasie drugiej wojny światowej, kiedy armia wobec wysokich potrzeb nie była zbyt wybredna. Trafił więc na front – i już pierwsza bitwa skończyła się dla niego wylądowaniem w niemieckim obozie jenieckim, skąd następnie został przewieziony do Drezna, tuż przed słynnym zbombardowaniem miasta przez aliantów. Powieść zwykło się przedstawiać jako książkę właśnie o zbombardowaniu Drezna, w rzeczywistości jednak o Dreźnie jest tu niewiele, a samego bombardowania autor nawet nie opisuje – z umieszczonej pod ziemią tytułowej rzeźni nic nie widać i niewiele słychać, dopiero po jej opuszczeniu bohaterowie zobaczą skutki nalotu.
Autor, który sam przeżył bombardowanie Drezna, wyraźnie się powstrzymuje od komentarzy, dążąc raczej do tego, by same się one cisnęły na usta czytelnikom. Cała historia utrzymana jest w lekkim, niemal drwiącym tonie, tragiczne wydarzenia narrator raz po raz komentuje słowami „zdarza się”, nie brakuje również elementów komicznych (jak angielscy jeńcy, którzy dzięki paczkom od Czerwonego Krzyża opływają w dostatek, bo z powodu błędu w druku dostają ich 10 razy więcej niż powinni), a nawet jawnego absurdu: bohater twierdzi, że kilka lat po wojnie został porwany przez kosmitów, od których się dowiedział, że upływ czasu (jak również wolna wola) to tylko złudzenie – w rzeczywistości wszystkie chwile od początku do końca istnienia Wszechświata istnieją jednocześnie przez całą wieczność.
Nie brak sygnałów wskazujących, że wywody Billy’ego (który oprócz tego twierdzi, że potrafi podróżować po całym swoim życiu i przeżywać wielokrotnie dowolne jego momenty, ale nie może nic już zmienić) to objawy schizofrenii, jednak sama idea prowadzi nas do przesłania od autora: nie da się wymazać wyrządzonego zła ani go cofnąć, a jego ciężar i konsekwencje pozostają z nami na zawsze. Niby banał, ale przekazany w bardzo oryginalny i sugestywny sposób, zmuszający do jego przemyślenia na serio. Podobnie zresztą można podsumować całą powieść: żartobliwa, utrzymana w tonie absurdalno-sielankowym, a jednak pod tą fasadą niosąca śmiertelnie poważne treści…
Ocena: 5-
Inne tego autora: Rysio snajper




(Albatros)
(Świat Książki)
(
(Egmont)
(PIW)
(Prószyński i S-ka)
(Solaris)
(Wydawnictwo Czarne)