Jejku, ale mi się tego nazbierało – czytałem w tym roku sporo, a recenzowałem nie za wiele, no i się zrobiły spore zaległości, które trzeba będzie teraz ostrożnie dawkować, żeby nie przesadzić;-).
W dzisiejszym odcinku:
- Opowiadania (Franz Kafka)
- U mad? (Krzysztof Gonciarz)
- Żywność i demokracja (Marcin Gerwin)
- Izrael – Palestyna. Pokój czy święta wojna (Mario Vargas Llosa)
- Ojciec odchodzi (Piotr Czerski)
- Prawo Parkinsona (C. Northcote Parkinson)
Opowiadania (Franz Kafka)

Mówienie tu o książce jest lekkim nadużyciem, bo tak naprawdę to kilka opowiadań niezależnie pościąganych z netu – ale zbiór o powyższej okładce zawiera prawie wszystkie niżej wymienione teksty, więc chyba mogę sobie na to nadużycie pozwolić.
Sprawozdanie dla Akademii: przemówienie wygłaszane przez uczłowieczonego szympansa (czyżby Tytus de Zoo?), traktujące o jego losach od chwili schwytania przez myśliwych, przez podróż statkiem do Europy, pierwsze próby naśladowania ludzkich czynności, następnie solidną edukację, aż do chwili obecnej, kiedy udało mu się osiągnąć „kulturę przeciętnego Europejczyka”, polegającą na noszeniu spodni, paleniu i piciu alkoholu. Historia satyryczna, ale i dająca do myślenia na temat różnic między człowiekiem i zwierzęciem – szczególnie gdy małpa deklaruje, że nie pożąda wolności, a ze swojego obecnego położenia (żywej atrakcji turystycznej) ani się nie cieszy, ani się nim nie martwi. Czemu zatem służyły jej starania? Pytanie, na które zapewne trzeba sobie odpowiedzieć samodzielnie.
Wyrok: krótki, ale zakręcony tekst o kupcu, który poza interesami zajmuje się także korespondencją ze starym przyjacielem (przed którym nie wiedzieć czemu ukrywa różne swoje sprawy, lub o nich kłamie) oraz opieką nad ciężko chorym, ale i mocno apodyktycznym ojcem. Nic niezwykłego, dopóki ów ojciec nie zacznie twierdzić, że ów przyjaciel wcale nie istnieje, że jest tylko wytworem chorej wyobraźni syna. A potem, że wręcz przeciwnie, że on sam z nim koresponduje, ujawniając mu to, co syn przemilcza… Typowo kafkowska sytuacja, chciałoby się powiedzieć;-).
Przemiana: młody urzędnik, mający na utrzymaniu rodziców i siostrę, pewnego ranka budzi się jako wielki robak – i mimo to ze wszystkich sił stara się jednak pójść do pracy (to się nazywa pracoholizm). Wysiłek spełza jednak na niczym, a przerażona rodzina woli raczej go uwięzić w pokoju, żeby nikt się o jego koszmarnym stanie nie dowiedział (postawa „co ludzie powiedzą” doprowadzona do ostatecznej granicy). Potem jest tylko gorzej – bohater jest coraz bardziej otwarcie traktowany jak robak i sam też powoli zaczyna się stosownie do tego zachowywać, mimo wciąż ludzkiego umysłu. Najsłynniejsze opowiadanie Kafki z nóg mnie wprawdzie nie zwaliło, ale poznać warto.
Głodomór i Kolonia karna wbrew pozorom mają ze sobą sporo wspólnego – w obu tekstach mamy przedstawiciela wymierającej i coraz mniej rozumianej sztuki, który jednak pozostaje jej wierny do końca, nawet za cenę samounicestwienia, choć trudno powiedzieć, by jego sztuka faktycznie na taką wierność zasługiwała. W pierwszym opowiadaniu jest nią bowiem pokazowe wielodniowe głodowanie, a w drugim – okrutne zabijanie ludzi za pomocą stworzonej do tego celu maszyny, będącej dumą tytułowej kolonii karnej. Tak ekstremalne przykłady każą nieco przychylniej spojrzeć na „normalnych” artystów;-).
List do ojca: autobiograficzne rozliczenie z autorytarnym ojcem, którego osobowość niewątpliwie wywarła ciężkie piętno na synu. Wywód brutalnie szczery, stawia też w nowym świetle opisany wyżej „Wyrok”, a wzmianki o siostrze sugerują, by również na „Przemianę” spojrzeć z innej strony. List mógłby jednak być krótszy, wiwisekcja rodzinnych relacji ciągnąca się przez kilkadziesiąt stron robi się męcząca, a nawet monotonna, bo ileż można. Rozumiem, że autor musiał to wszystko z siebie wyrzucić, ale na użytek publiki można się było trochę ograniczyć…
Ocena: 4+