Cichy Fragles

skocz do treści

Narud sie pszebudza

Dodane: 12 listopada 2013, w kategorii: Polityka


(obrazek © by Marek Raczkowski)

Dotychczasowy bilans „marszy niepodległości”:

2009 – 14 osób zatrzymanych.

2010 – jeden ranny policjant, 33 osoby zatrzymane.

2011 – 21 rannych, spalonych 14 radiowozów i jeden wóz transmisyjny, 210 osób zatrzymanych.

2012 – 24 osoby ranne, 132 zatrzymane, rzucanie kostką brukową i wiele innych przypadków niszczenia mienia.

2013 – 12 rannych policjantów, jak dotąd 72 osoby zatrzymane, straty materialne oceniane na 120 tysięcy złotych, atak na ambasadę.

Nie da się ukryć, chłopaki systematycznie się rozwijają. Ojczyzna z pewnością będzie mieć z nich jeszcze dużo pożytku.


Science & Fiction: Grawitacja

Dodane: 3 listopada 2013, w kategorii: Nauka

Szum wokół tego filmu każe przypuszczać, że wszyscy go już widzieli, a ja byłem jednym z ostatnich – nie zamierzam więc przybliżać tu fabuły ani ostrzegać przed spoilerami. Kto (jeszcze) nie oglądał, czyta dalej na własne ryzyko – niewielkie, bo fabuła ani rozbudowana, ani też specjalnie zaskakująca, ale dla porządku informuję.

Ze wspomnianego szumu przebijają się dwie opinie: pierwsza, że film jest arcygenialny; druga, że na dodatek jest niesłychanie poprawny z naukowego punktu widzenia. Pierwszą kwestię zostawię na później, głównym tematem wpisu będzie bowiem kwestia druga. Czy rzeczywiście wszystko, co zobaczyliśmy na ekranie, mogłoby się zdarzyć w rzeczywistości? Czy „Grawitacja” to tylko fikcja, czy jednak już fantastyka?

Pytania czysto retoryczne – gdyby wszystko było rzeczywiście bez zarzutu, niniejszy wpis nigdy by przecież nie powstał, bo nie byłoby w nim o czym pisać;-).


Relacja z Targów Książki w Krakowie

Dodane: 25 października 2013, w kategorii: Literatura

Targi Książki w Krakowie

Po czym poznać, że mamy koniec października? W tym roku na szczęście nie po pogodzie, bo ta ciągle utrzymuje się na poziomie bliżej sierpnia niż października (i oby tak zostało jak najdłużej), tylko po tym, że jak co roku mamy w Krakowie największe w kraju targi książki, na których oczywiście nie mogło mnie (ani żadnego krakowskiego bibliofila) zabraknąć.

Na targi warto przynieść parę własnych książek, celem przekazania ich na potrzeby krakowskich bibliotek – za każdą oddaną dostajemy kupon rabatowy do zrealizowania na targach (niestety lista wydawnictw honorujących kupony jakby krótsza niż w poprzednich latach), a dodatkowo każdy darczyńca dostaje kod pozwalający bezpłatnie pobrać jednego e-booka z Publio.pl – aczkolwiek szkoda, że tylko jednego z trzech wybranych („Ucieczka na szczyt”, „Jesień” Wajraka i „Bim bam bom, mogę wszystko”), co w porównaniu z poprzednim rokiem stanowi znaczący regres.

W ogóle zresztą targi jakby złapały zadyszkę – po raz pierwszy, odkąd je odwiedzam, nie zauważyłem ani wzrostu liczby wydawnictw, ani poprawy oprawy (stoiska niektórych większych graczy wyglądały wręcz znacząco skromniej niż przed rokiem), ani większych promocji (Prószyński dawał 30% zniżki na wszystko, Agora porównywalnie, Znak i Rebis po 20%, ale tylko na część oferty). Nawet spotkań z autorami jakby mniej, a sale seminaryjne pozajmowane głównie jakimiś niszowymi lub branżowymi spotkaniami. Kryzys przycisnął branżę, czy tylko jednorazowa zniżka formy? Trudno orzec, zobaczymy za rok, co z tego będzie.

A może czytelnicy uciekli do internetu? Raczej nie, bo e-booki nie tylko nie zdominowały targów, ale wręcz było ich mniej niż poprzednio, podobnie jak sprzętu do ich czytania – a to już naprawdę dziwne, bo tu akurat kryzysu na pewno nie ma. Hmm…


Lapidarium mistrzów

Dodane: 16 października 2013, w kategorii: Literatura

okładka (Agora)

Demokracja to nie jest coś, co zostało nam dane raz na zawsze. Historia osądziła nie tylko tych, którzy faszyzm zaprowadzili, ale i tych, którzy do tego dopuścili swoim milczeniem i biernością.

Marek Edelman
Marzy mi się, by w sprawach publicznych nie tylko racja przeważała nad przemocą, lecz także by racja przeważała nad wrzaskiem.

Bronisław Geremek
To, co jest najpiękniejsze w demokracji, która jest najgorszą formą ustroju, ale jedynie możliwą – jak powiedziano – to baczne słuchanie mniejszości, nawet trochę wariatów.
Oni są potrzebni, żeby inni myśleli logicznie.

Zbigniew Herbert
Kilkaset milionów ludzi wciąż kreuje wynalazki, dzieła sztuki, kapitał. A parę miliardów ludzi, którzy może nie mniej się wysilają, tworzy bardzo niewiele. Cały ogromny wysiłek zużywają na to, żeby się utrzymać na powierzchni życia.

Ryszard Kapuściński
Po raz pierwszy od stuleci wyłoniła się możliwość zjednoczenia całej Europy pokojowo. Gdyby to się udało, byłoby to największe wydarzenie od czasów Karola Wielkiego. W tym procesie Polska powinna stać się pomostem między narodami Europy Zachodniej i jej wschodnimi sąsiadami – a nie znów jakimś „przedmurzem”. Jednocząca się Europa nie potrzebuje przedmurzy. Potrzebuje pomostów.

Jan Karski

Absurdalne referendum

Dodane: 10 października 2013, w kategorii: Absurdy, Polityka

Dziesięć lat temu głosowaliśmy w sprawie wejścia do UE. Przeciwnicy tego kroku rozważali bojkot referendum, żeby doprowadzić do jego nieważności z powodu zbyt niskiej frekwencji – sondaże bowiem wskazywały, że zwycięstwo opcji prounijnej będzie miażdżące, ale z frekwencją może być krucho. Szczęśliwie przeważył pogląd, że sondaże są na pewno sfałszowane i trzeba iść bronić ojczyzny przed eurozarazą – przeciwnicy UE poszli zatem do urn i wbrew swoim intencjom postawili kropkę nad „i”, pomagając przekroczyć magiczny próg 50%. Bez nich by się to nie udało, bo głos za UE oddało „tylko” 47% uprawnionych. Jakieś wnioski?

No niestety – jak to zwykle bywa, żadnych wniosków nie wyciągnięto, o czym przekonują się teraz warszawiacy:

Popieram Hankę, nie idę na referendum

Popieram, więc nie idę? Absurd, ale właśnie taka postawa ma najwięcej sensu – skoro idąc na referendum można się przyczynić do przekroczenia progu frekwencyjnego, a wynik prawie na pewno będzie dla prezydent(ki?) negatywny, to bezpieczniej zostać w domu. „Bezpieczniej” nie znaczy jednak „bezpiecznie” – jeśli samych przeciwników uzbiera się więcej niż wymagane 29%, lub/i nie wszyscy zwolennicy posłuchają apeli o niepójście, to efekt bojkotu będzie przeciwny do zamierzonego – a według sondaży kwestia przekroczenia progu jest mocno niepewna. Co w takiej sytuacji powinien zrobić zwolennik HGW? No właśnie, nie wiadomo, bo każda decyzja może się okazać przeciwskuteczna. A pozostanie w domu przynajmniej wymaga mniej zachodu…

Taki jest efekt utrzymywania nonsensownego systemu, w którym wynik 28-0 oznacza odrzucenie propozycji, a wynik 28-27 (ba, nawet 15-14) oznacza jej przyjęcie. Jednak system się trzyma od lat i nawet teraz coś nie słyszę o planach jego zmiany, choć dwie możliwości same się narzucają. Pierwsza to likwidacja progu frekwencji (skoro wybory mogą być ważne nawet przy jednym oddanym głosie, to czemu z referendum jest inaczej?), druga – jeśli jednak na frekwencji nam zależy – to uzależnienie ważności wyłącznie od liczby głosów za propozycją. W obu przypadkach dylemat by zniknął, bo nie byłoby już możliwości, by głos przeciw propozycji przyczynił się do jej przyjęcia. Czemu przez tyle lat nikt się nie pofatygował, żeby któreś z tych rozwiązań wprowadzić, nie jestem w stanie pojąć.

Ważność referendum unijnego była tak naprawdę kwestią tylko symboliczną – gdyby frekwencja okazała się za niska, decyzja przeszłaby na parlament, zdominowany przez partie prounijne, więc na jedno by wyszło. Ważność referendum w Warszawie może mieć daleko idące konsekwencje tak dla stolicy, jak i dla całego kraju. Głupio by wyszło, gdyby te konsekwencje wynikły z jednego nieprzemyślanego przepisu – no ale Polak zawsze musi być mądry dopiero po szkodzie…


Wielki demotywator

Dodane: 2 października 2013, w kategorii: Absurdy, Literatura

Skoro Polacy wydają więcej na papier toaletowy niż na książki, to czy można się dziwić, że coraz większa ich liczba ma nasrane w głowie?
(źródło)

Wiem, bardzo nisko upadłem, przeklejając obrazek z Demotywatorów, ale co mi tam, wart jest tego. Dla równowagi mogę rzucić cytatem na zbliżony temat z wysokiej kultury, czyli fraszką Kochanowskiego „Na ucztę”:

Szeląg dam od wychodu, nie zjem jeno jaje;
Drożej sram, niźli jadam; złe to obyczaje.

Jak widać, pewne problemy są ponadczasowe.


Science fiction (Jacek Dukaj)

Dodane: 24 września 2013, w kategorii: Literatura

okładka (Bookrage)

0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 1 1 0 1 1, a potem już poszło
– Wyobraź sobie, że jesteś symulacją samej siebie. Ktoś porównuje rezultaty.
Caldwell ma wrażenie déjà vu. Przygryza myśl. Nie, to inne uczucie, uczucie dotyczące wyłącznie pisarzy: nie przeżył tego już kiedyś, ale już kiedyś napisał.
Na salonach różnica między „pisarzem” i „pisarzem science fiction” odpowiada różnicy między „aktorem” i „aktorem porno”.
Odpowiedziała mu kobieta bez napojów, w języku, którego Ursa nie znał; być może taki język nie istnieje, tęcza mowy rozszczepiona na barwy podstawowe.
Gdy czuje się zbyt komfortowo w realu, niezmiernie trudno urealniać mu fikcję.
Urodził się, by zostać zawodowym zabójcą – został profesorem literatury.
Gdybym był bohaterem powieści hard SF, jak mógłbym się obronić przed poznaniem?
– Nie jesteś częścią tego świata, żyjesz w innych.

Powieść SF o pisaniu powieści SF – pomysł genialny w swej prostocie, lecz bardzo trudny w realizacji. Próbować przewidzieć można wszystko (pomijając fakt, że 99% przepowiedni okazuje się pudłami), ale przewidzieć w utworze literackim przyszłą literaturę, to tyle, co zacząć ją tworzyć. A jeśli już teraz się ją zaczyna, to przepowiednia sama siebie unieważnia, bo literatura już istniejąca nie może być zarazem literaturą przyszłości. Krótko mówiąc, SF o SF to logiczna sprzeczność – jak zatem ją napisać?


I tylko czasu brak

Dodane: 19 września 2013, w kategorii: Varia

Promocje, z których grzech nie skorzystać, rzucają się na mnie ostatnio stadami. A to Origin sypnie hitami w Humble Bundle, a to BookRage odgrzebie powieści Kresa, a to na Allegro dadzą pół Świata Dysku za półdarmo, a to Krytyka Polityczna udostępni „Przewodniki niepolityczne” za całkiem darmo, a to odkryję przypadkiem, że Res Publica Nowa w e-booku kosztuje ile klient uzna za stosowne – a dzisiaj najpierw ujrzałem pełno fajnych gierek w Humble Indie Bundle, a przed chwilą zupełnie z zaskoczenia ruszył kolejny BookRage…

Wszystko fajnie, ale kiedy ja zdążę to wszystko przeczytać/zagrać? Terminy pozajmowane na rok do przodu, lekko licząc – a ile w tym czasie będzie kolejnych okazji? Przydałoby się jakieś Humble Time Bundle, z możliwością kupienia odrobiny wolnego czasu. Kupiłbym naprawdę każdą ilość.


Errare humanum est

Dodane: 14 września 2013, w kategorii: Absurdy

(nie, to nie jest komentarz do dzisiejszej awarii Joggera)

W 2008 roku część masy upadłościowej po Lehman Brothers kupił Barclays Bank. (…) Barclays chciał przejąć jedne walory, a innych nie – niektóre przecież miały wartość ujemną.

Walory ułożono, jakżeby inaczej, w excelową tabelkę. Niechcianych walorów nie kasowano, tylko nadawano im status „ukrytych”. Kiedy uzgodnione dokumenty wydrukowano, tabelka została przerobiona na plik PDF. Okazało się, że ukryte walory się w nim znalazły i razem z nim trafiły na papier, pod którym swoje podpisy złożyli szefowie Barclays. Tym samym wbrew swoim intencjom kupili 179 „toksycznych” papierów Lehman Brothers o ujemnej wartości, tracąc około 1,75 mld dol.

Cytat ze świetnego artykułu Wojciecha Orlińskiego z dzisiejszej Wyborczej – papierowej, w necie tylko zajawka, chyba że ktoś wykupił abonament (podobno tacy istnieją).

W tym samym numerze polecam także genialny wywiad z Karolem Modzelewskim – w necie niestety również tylko zajawka, reszta dla płacących, ale w kiosku taniej. Kawałek na zachętę:

– Co takiego jest w człowieku, że nie jedzie na Lazurowe Wybrzeże, tylko zostaje w celi?
– Mógłbym pieprzyć coś o wzniosłych sprawach. A tak naprawdę ta emocja jest dość prosta: „Nie dam chujom satysfakcji!”.
– Ha, ha. Tak właśnie myślałem.
– Dlatego uważam, że wkurzenie to czasem świetna emocja. Silna. Upraszcza wiele decyzji.

Zagadka probabilistyczna

Dodane: 7 września 2013, w kategorii: Nauka

Uczestnik teleturnieju dostaje do wyboru dwie koperty. W jednej jest dwa razy więcej pieniędzy niż w drugiej, ale nie wiadomo, która jest która, ani o jakie sumy chodzi. Uczestnik wybiera jedną z kopert i stwierdza, że jest w niej tysiąc złotych. Prowadzący proponuje mu wówczas zamianę kopert.

Bolek i Lolek siedzą przed telewizorem i zaczynają dyskutować, co opłaci się w takiej sytuacji zrobić.

BOLEK: W drugiej kopercie jest albo 500 złotych, albo 2000, a obie możliwości są tak samo prawdopodobne. Zamiana oznacza więc 50% szansy, że się straci 500 złotych i 50% szansy, że się zyska 1000. Statystycznie na zamianie zyskujesz 250 złotych, więc lepiej się zamienić.

LOLEK: Zamiana nic nie daje, oczekiwana wartość zawsze będzie taka sama. Wyobraź sobie, że zamiast jednego uczestnika jest ich dwóch, każdy zagląda do innej koperty i każdy przeprowadza takie samo rozumowanie – gdyby było ono prawidłowe, obaj statystycznie zyskiwaliby na zamianie po 25%, a przecież od wymiany kopert pieniędzy w nich nie przybywa.

Który z nich ma rację i dlaczego ten drugi się myli?


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »