W dzisiejszym odcinku:
- Arka (Adam Wiśniewski-Snerg)
- Motyl i czołg (Ernest Hemingway)
- Nie ma kto pisać do pułkownika (Gabriel Garcia Marquez)
- Przekładaniec (Stanisław Lem)
- All-star Superman (Grant Morrison i Frank Quitely)
- Ukojenie (Ian McEwan)
- Ostatni brzeg (Nevil Shute)
- Podcięte skrzydła (Aleksy Tołstoj)
Arka (Adam Wiśniewski-Snerg)
(Czytelnik)
Czym jest Arka? Jeśli wierzyć głównemu bohaterowi, a zarazem narratorowi – okrętem przypadkowo napotkanym podczas morskiej podróży, który niegdyś należał do jego rodziny. Jeśli wziąć pod uwagę liczne sygnały otoczenia – szpitalem psychiatrycznym, w którym bohatera osadzono. A jeśli wierzyć innym pasażerom/pacjentom – może faktycznie szpitalem, ale na statku kosmicznym w podróży międzygwiezdnej. Tylko komu tu wierzyć? O ile pierwszą opcję można spokojnie wykluczyć na rzecz drugiej, o tyle trzecią nie tak łatwo skreślić, nawet biorąc pod uwagę, że wśród bohaterów ewidentnie roi się od chorych psychicznie.
Książka z jednej strony dająca do myślenia – chociażby w kwestii, jak odróżnić rzeczywistość od urojeń, a zdrowego psychicznie od wariata (zwłaszcza gdy nie ma pewności, że samemu się nim nie jest) – zarazem jednak czyta się ją w bólach, brnąc strona po stronie z coraz większym wysiłkiem. Trudno nawet powiedzieć czemu, ale mimo ciekawego pomysłu i inteligentnej realizacji nie byłem w stanie czerpać przyjemności z lektury – zamiast tego trzeba było się zmuszać, żeby ją dokończyć. Zmusiłem się skutecznie, ale jednak…
Ocena: 4-





(Czytelnik)
(Runa)

Wyskakiwać z łóżka nie zacząłem, ale na pewno wstawanie idzie mi szybciej.
Pod koniec sezonu padła mi bateryjka w liczniku, więc dokładnego dystansu nie jestem pewny, ale na oko wyszło 3000-3200 km.
Wiosną Gugiel trochę mi przykręcił kurek i odkręcał go z powrotem przez dobre kilka miesięcy, skutkiem czego miałem nawet mniej odwiedzin niż w poprzednim roku. Pierwszy taki przypadek w historii bloga, no ale kiedyś musiało to w końcu nastąpić.
(Bookini)
