Cichy Fragles

skocz do treści

List otwarty do Świętego Mikołaja

Dodane: 16 grudnia 2008, w kategorii: Prywata

Drogi Święty Mikołaju

Przez cały rok byłem bardzo grzeczny, jak zwykle zresztą. Co prawda nie przeprowadziłem żadnej staruszki przez ulicę, ale tylko dlatego, że się jakoś żadna nie napatoczyła. Co prawda też nie ustąpiłem nigdy miejsca w autobusie, ale tylko dlatego, że nigdy nie siadam, więc nie mam czego ustępować. Za to regularnie podlewałem kwiatki i inne roślinki, tak w domu jak i w pracy, założyłem bloga, wykazałem się parę razy dobrym sercem i w ogóle nikt złego słowa o mnie nie powie, a przynajmniej mam nadzieję.

Dobra, skoro formalności już za nami, to przejdźmy do rzeczy, czyli do mojej listy życzeń na te święta. Lista jak zwykle odpowiednio długa, żeby było z czego wybierać, w porządku alfabetycznym i z podziałem na kategorie, żeby się nie pogubić, no i z linkami, żeby się było łatwo zorientować w sytuacji – krótko mówiąc user friendly aż do bólu;-).


Prezydent wszystkich kaczystów

Dodane: 15 grudnia 2008, w kategorii: Absurdy, Polityka
  • Ustawa o przekształcaniu ZOZ-ów w spółki
  • Ustawa o pracownikach ZOZ-ów
  • Ustawa reformująca służbę zdrowia
  • Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji
  • Ustawa o emeryturach i rentach z FUS
  • Ustawa o ratyfikacji Konwencji ds. kontaktów z dziećmi
  • Ustawa o odrolnieniu gruntów w miastach
  • Ustawa o emeryturach pomostowych

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, są to ustawy zawetowane przez Kaczyńskiego przez ostatnie – bagatela – trzy tygodnie. Komentarz jest chyba zbyteczny…


Merlin24

Dodane: 14 grudnia 2008, w kategorii: Net

Są ludzie, którzy uczą się na cudzych błędach.

Są ludzie, którzy uczą się dopiero na własnych.

Są wreszcie ludzie, którzy w ogóle się nie uczą.

Do tych ostatnich należy chyba zaliczyć gości odpowiedzialnych za stronę Merlina, którzy po raz kolejny zamontowali w swojej wyszukiwarce ten kretyński checkbox, który ogranicza wyniki wyszukiwania do towarów dostępnych w ciągu dwudziestu czterech godzin.

Mniejsza już o wątpliwy sens samej idei (do świąt jako żywo mamy trochę więcej niż 24 godziny) i jej małą idiotoodporność (vide pamiętna awantura o „Michnikowszczyznę”, którą Merlin jakoby ukrył na złość Ziemkiewiczowi), ale prawdziwym debilizmem jest sposób realizacji – checkbox jest domyślnie zaznaczony i z uporem maniaka zaznacza się przy każdym przeładowaniu strony. Mogę od biedy zrozumieć, że rok temu nikt nie wpadł na pomysł, by zapamiętywać stan pola z ostatniego wyszukiwania – ale że nie wpadli na to i tym razem, to już jest kompromitacja.

Ciekawe, czy w przyszłym roku wreszcie o tym pomyślą. Idę o zakład, że nie.


Dzień dobroci dla świata

Dodane: 10 grudnia 2008, w kategorii: Prywata

Szczerze mówiąc, nie lubię dzieci. Nawet bardzo. Ale skoro święta idą, to niech znają bachory moje dobre serce. Po krótkim namyśle zdecydowałem się wesprzeć akcje:

A żeby dorośli nie czuli się pokrzywdzeni, to jeszcze:

  • Wikipedia, która jest w trakcie kolejnej zbiórki
  • Jogger, na którym już ponad pół roku prowadzę tego bloga i bardzo sobie chwalę

Wszystkim wymienionym sprezentowałem po sto złotych i mam nadzieję, że je dobrze wykorzystają, a nie przepiją w Sylwestra;-).


Acid sracid

Dodane: 5 grudnia 2008, w kategorii: Net

Blogerzy donoszą jeden przez drugiego, że wyszła alfa Opery 10. Jakie zmiany w porównaniu z dziewiątką? Cóż, dla większości kwestią absolutnie najważniejszą, wymienianą na pierwszym miejscu albo i już w tytule, jest zaliczenie testu Acid3. A interfejs, funkcjonalności, wydajność, obsługa tego i owego? Panie, kogo to obchodzi – ważne, że Acid pokazuje magiczne 100/100, bo przecież podstawowym zadaniem przeglądarki internetowej i głównym wyznacznikiem jej jakości jest przechodzenie wyrafinowanych testów. Przeglądanie stron to już kwestia drugorzędna.

Nie żebym miał cokolwiek przeciw Acidowi czy standardom W3C. Wręcz przeciwnie, doskonale rozumiem potrzebę standaryzacji – jak chyba każdy, kto musiał „poprawiać” prawidłowo napisaną stronę, żeby się nie rozsypywała w IE. Drażni mnie natomiast ludzka skłonność do popadania w skrajności i przerabiania wszystkiego na fetysze (vide wszechobecne znaczki „XHTML valid”, tak jakby to był jakiś znak jakości albo deklaracja światopoglądowa). Może to i fajnie, że Opera przechodzi Acid3, ale dla 99% webdeveloperów (że nie wspomnę o 99.999% użytkowników) nie wynika z tego praktycznie nic. Szczęśliwie nie żyjemy już w czasach, kiedy każda przeglądarka interpretowała kod po swojemu i przejście Acid2 faktycznie coś mówiło o jakości silnika – dziś wszystkie przeglądarki (z IEdnym wyjątkIEm) radzą sobie z renderowaniem stron tak dobrze, że layout trzymający się kupy w FF na pewno będzie się też idealnie lub prawie idealnie trzymać w Operze (i vice versa). Przejście Acid3 może więc i coś mówi o zgodności ze standardami, ale głównie na poziomie szczegółów, którymi generalnie nie ma się co podniecać.

Żeby nie być gołosłownym – w swojej dotychczasowej karierze wystrugałem tak z trzydzieści sajtów, pracując pod FF1.5 (wynik w Acid3: 40/100) i na koniec sprawdzając wygląd w Operze 8 (60/100), z czasem oczywiście przeszedłem na FF2 (53/100) i Operę 9 (85/100), a dodatkowo doszło jeszcze Safari 3 (75/100). Przypadków, kiedy skończony pod FF layout wymagał jakichś poprawek pod innymi przeglądarkami (IE oczywiście nie liczę), pamiętam 4-5, z czego bodaj jeden wymagał jakichś przeróbek zajmujących więcej niż pięć minut. Skoro 45 punktów różnicy tak mało znaczy, to i te dodatkowe 15 zdobyte przez nową Operę trudno uznać za jakąś sensację. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy to rzeczywiście efekt perfekcjonizmu programistów Opery, czy tylko poprawienia paru drobiazgów w kodzie pod kątem przechodzenia testu.


Instytut Propagowania Nekromancji

Dodane: 29 listopada 2008, w kategorii: Absurdy, Polityka

IPN nie może ostatnio dojść do ładu z trupami – ledwo opadł kurz po szopce ekshumacyjnej, a tu kolejna nekroafera – esbek prowadzący agenta Bolka, który to esbek według „historyków” z IPN-u miał od kilku lat nie żyć, jednak żyje. A w dodatku zaprzecza tezom głoszonym przez IPN na temat swoich kontaktów z Wałęsą.

Mógłbym tu dodać jakiś zgryźliwy komentarz na temat rzetelności badań naukowych, ale nawet mi się nie chce. Dla ludzi rozumnych komentarz jest zbyteczny, a pozostali i tak nie przestaną wierzyć IPN-owcom. Odnotowuję więc tylko fakt, bo jakoś na ten temat dziwnie cicho w sieci.


Przeczytane we wrześniu

Dodane: 25 listopada 2008, w kategorii: Literatura

Wiem, końcówka listopada to trochę późno jak na pisanie o wrześniu. Takie są skutki lenistwa i wiecznego odkładania wszystkiego na jutro. No ale, jak zwykł mawiać mój dawny nauczyciel matematyki – cóż to jest wobec wieczności…

Lucyfer (Neil Gaiman)

Lucyfer | Neil Gaiman (Egmont)

Jak wiemy z „Sandmana” (a jak ktoś nie wie, to niech się czym prędzej bierze do jego lektury), Lucyfer opuścił Piekło i zamieszkał w Los Angeles, odcinając się od swojego wcześniejszego życia. Jednak gdy przybywa do niego anioł z misją zleconą przez Niebo, Lucyfer dostrzega w tym szansę na powrót do dawnej potęgi i podejmuje się zadania, wyznaczając oczywiście wysoką cenę. Tak się zaczyna kolejny cykl Gaimana, osadzony w tym samym świecie i utrzymany w tej samej konwencji co „Sandman”. Czy równie dobry? Dwa tomy to oczywiście za mało, by to oceniać, ale początek jest więcej niż obiecujący – podobnie jak w „Sandmanie” mamy tu efektowną żonglerkę stylami, mitologiami i archetypami, fabuła stoi na wysokim poziomie, rysownicy zmieniają się z każdą historią, ale żaden nie schodzi poniżej przyzwoitego poziomu… I tak dalej;-).

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym się czegoś nie czepił. A konkretnie głównego bohatera. Wiem, nie sposób mu odmówić osobowości, a jego cynizm, instrumentalne traktowanie wszystkich wokół i ironiczne poczucie humoru doskonale pasuje do popkulturowego wyobrażenia Lucyfera – ale brakuje mi tu jednego szczegółu. Autor niby pamięta, że Lucyfer jest wcieleniem zła – ale po jego działaniach jakoś tego nie widać. Ba, w porównaniu z nieokrzesanymi i porywczymi aniołami nasz diabeł wydaje się całkiem sympatycznym intelektualistą, który generalnie muchy by nie skrzywdził, gdyby mu nie zalazła za skórę – choć fakt, że i z miodu by jej nie wyciągnął, gdyby tam ugrzęzła (chyba żeby uznał, że mu się to opłaci). Ot, taki sobie obojętny egoista – aż dziw, że ktoś taki mógł być władcą piekieł.

Cóż, może nie jestem obiektywny, bo od dawna czekam na komiks z bohaterem negatywnym w pełnym tego słowa znaczeniu (pozytywni już mi bokiem wychodzą), a ten tytuł nadawał się do tego idealnie i szkoda mi zmarnowanej szansy. Choć może w kolejnych tomach będzie lepiej – pożyjemy, zobaczymy. Ja w każdym razie zobaczę na pewno. Co prawda wątpię, żeby ta seria dorównała „Sandmanowi”, ale też nie jest to tylko odcinanie kuponów od sukcesu.

Ocena: 5


Lemowa kolekcja – przewodnik (6-10)

Dodane: 18 listopada 2008, w kategorii: Literatura

« Tomy 1-5


6. Doskonała próżnia

Zbiór recenzji nieistniejących książek, zaczynający się jednak recenzją książki istniejącej, a mianowicie… „Doskonałej próżni”. Nie, to nie pomyłka – książka zaczyna się recenzją samej siebie, napisaną przez samego autora, który samego siebie cytuje, samemu sobie wytyka niedociągnięcia i z samym sobą się sprzecza. Czy trzeba tu jeszcze jakiejś rekomendacji?

Jeśli tak, dodajmy, że w przeprowadzonym kilka lat temu plebiscycie wśród czytelników na najlepszy utwór Lema w pierwszej dziesiątce znalazły się aż cztery teksty z „Doskonałej próżni”. Największą popularność uzyskała recenzja „Sexplosion” – powieści SF, w której doszło do rozpylenia na całym świecie środka niszczącego całkowicie popęd seksualny. Doprowadziło to do ogólnoświatowej zapaści gospodarczej, konieczne stało się zmuszanie ludzi do płodzenia potomstwa, a w miejsce dotychczas zajmowane przez seks wkroczyła gastronomia – jedzenie obwarowano licznymi nakazami i zakazami, rolę pornografii pełnią zdjęcia ludzi nieprzyzwoicie się obżerających, działanie układu trawiennego stało się tematem tabu i zniknęło z lekcji biologii…

Nie można również pominąć recenzji „Being Inc.” – książki opisującej firmę zajmującą się kształtowaniem ludzkich losów na zamówienie. Kto chce przeżyć przygodę, uratować komuś życie, zabłysnąć w towarzystwie – tytułowa firma mu to zaaranżuje tak doskonale, że sam nie będzie wiedział, co było efektem przypadku, a co z góry zaplanowano. Problemy się zaczynają, gdy usługi te zyskują na popularności i pojawia się konkurencja, a klienci składają zamówienia wzajemnie ze sobą sprzeczne i coraz trudniejsze w realizacji. Warto wymienić także „Gruppenführer Louis XIV” opisującą byłego esesmana, który w południowoamerykańskiej puszczy buduje dwór królewski by realizować w nim swoje urojenia – uważa się on bowiem za wcielenie Ludwika XIV i stara się wiernie (w swoim mniemaniu) odtworzyć jego czasy – a że pojęcie o tych czasach ma niewielkie, efekt jest groteskowy ponad wszelkie wyobrażenie.

Mógłbym tak wymieniać dalej („Non serviam” ze świetną dysputą filozoficzną między mieszkańcami wirtualnego świata, „Nowa kosmogonia” przedstawiająca Wszechświat jako grę…), ale jeśli ww. przykłady kogoś jeszcze nie zachęciły, to i dalsze już chyba nie pomogą.

Ocena: 5+


Janusz Christa nie żyje

Dodane: 16 listopada 2008, w kategorii: Varia

Jak donosi Wrak (i chyba tylko on, bo na żadnym portalu wzmianki nie znalazłem), Janusz Christa wczoraj zmarł…

– Niech co krwawy Hegemon?
– Niech mu ziemia lekką będzie!


Znowu Utylizują Szmal

Dodane: 14 listopada 2008, w kategorii: Absurdy

Absurd roku – ZUS chce kupić 130 000 dyskietek. Nie, to nie pomyłka. Sto trzydzieści tysięcy dyskietek 3.5 cala. Tak kosmiczny debilizm w zasadzie nie wymaga komentarza, a na dokładkę mamy jeszcze tłumaczenie rzecznika ZUS-u, że komputery w tej instytucji… w większości nie mają dostępu do sieci. A gdyby ktoś nie wiedział, na informatyzację ZUS-u wydaliśmy do tej pory dwa miliardy złotych. Dość kasy, by kupić milion przyzwoitych laptopów z siecią bezprzewodową i innymi bajerami – ale jak widać, jeszcze nie dość, żeby instytucja obracająca miliardami złotych wyszła z epoki komputera łupanego.

Zaiste, sprawność urzędników w wyrzucaniu naszych pieniędzy w błoto nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »