Cichy Fragles

skocz do treści

Myśli niepowiązane

Dodane: 12 października 2019, w kategorii: Varia

Paradoks ciszy wyborczej: z jednej strony jest to wynalazek dyskusyjny już na poziomie idei (bo jak by nie patrzeć, stanowi ona poważne ograniczenie wolności słowa), wątpliwy także w praktyce (masę agitacji można bezkarnie przemycić w treściach formalnie neutralnych, co media chętnie stosują), a w dobie Facebooka już mocno fikcyjny (niby nie wolno publikować sondaży, ale wszystkie natychmiast wyciekają, przebrane za ceny warzyw na bazarku czy co tam akurat kto wymyśli) – zarazem jednak ciągle pożyteczny, bo dający nam tuż przed wyborczą kulminacją ten unikalny dzień świętego spokoju od polityków, pozwalający odetchnąć i uspokoić emocje, które często są przecież złym doradcą. Toteż, świadom całej kuriozalności tego przepisu, niezmiennie pozostaję zwolennikiem jego utrzymania.



PiSdsumowanie

Dodane: 9 października 2019, w kategorii: Polityka

Kolejne wybory za pasem, więc i kolejne podsumowanie czas poczynić. Podobnie jak poprzednio, będzie ono subiektywne, ale możliwie rzetelne, co nie znaczy, że kompletne – i również podobnie jak poprzednio, najpierw będą plusy, a potem minusy, żeby nikt mnie nie oskarżał jak poprzednio, że manipuluję kolejnością. Czy są jakieś pytania?

OK, skoro pytań nie ma, to przejdźmy szybko do rzeczy, żeby cisza wyborcza nas tu nie zastała:



Węgry: anatomia państwa mafijnego (Balint Magyar)

Dodane: 18 września 2019, w kategorii: Literatura, Polityka

Jeśli dojdzie do uszkodzenia systemu norm, w dobrze funkcjonującej demokracji liberalnej mechanizmy rozdziału władz i kontroli instytucjonalnej są w stanie – z lepszym bądź gorszym skutkiem – dokonać naprawy. Dzięki temu pojawiające się dewiacje nie osiągają rozmiarów krytycznych zagrażających stabilności całego systemu.

Kiedy jednak dewiacje norm liberalnej demokracji występują masowo, a w dodatku zyskują rangę celów i wartości, do których dąży władza, stają się cechami dominującymi i konstytuują nowy system.

Co tak naprawdę miał na myśli Jarosław Kaczyński, obiecując swego czasu „Budapeszt w Warszawie”? W jakim stopniu udało mu się tę obietnicę zrealizować podczas czterech lat rządów? Aby móc rzetelnie odpowiedzieć na te pytania, trzeba się najpierw zainteresować, jak właściwie wygląda Budapeszt w Budapeszcie – do czego książka Balinta Magyara nadaje się znakomicie.



O niczym, czyli o (prawie) wszystkim

Dodane: 13 sierpnia 2019, w kategorii: Nauka

Mało ostatnio piszę i wypadałoby się poprawić – ale co zrobić, kiedy brak weny i pustka w głowie?

Hmm, pustka? No właśnie, to jest myśl: napiszmy coś o pustce, czyli o próżni.

W codziennym życiu niewiele mamy do czynienia z próżnią: dla większości z nas jedynym zauważalnym przejawem jej istnienia jest charakterystyczne pyknięcie przy otwieraniu hermetycznie zamkniętego słoika czy butelki. Żyjemy otoczeni materią tak ściśle, że przez wieki filozofowie i uczeni wątpili, czy natura w ogóle dopuszcza możliwość zaistnienia próżni. Dopiero w 1643 dyskusja na ten temat została rozstrzygnięta przez Torricellego, który sztucznie wytworzył próżnię w szklanym naczyniu.

Nasze otoczenie to jednak wyjątek – wszechświat składa się praktycznie wyłącznie z próżni, przy czym określenie „praktycznie wyłącznie” to nadal bardzo daleko idący eufemizm. Materia, jaką znamy, jest zjawiskiem niewyobrażalnie wręcz rzadkim. Jak bardzo?



Opowiadania nominowane do Nagrody Zajdla 2018

Dodane: 17 lipca 2019, w kategorii: Literatura

Jak co roku o tej porze, zbliża się moment rozdania Zajdli, a w związku z tym na ich stronie tradycyjnie znajdziemy darmowego e-booka z nominowanymi opowiadaniami – a ja, również tradycyjnie i również za darmo, wystrugałem ich recenzje.


Dzikie stworzenia (Krystyna Chodorowska)

Kobieta, która potrafi zmieniać się w fokę; rybacy, którzy nie lubią fok, bo te przeszkadzają im w połowach, a same są pod ochroną; tajemnicza zbrodnia; podejrzane wydarzenia na morzu w nocy… Co z tego wszystkiego może wyniknąć? Cóż, nietrudno się domyślić.

W tym przypadku wynikło z tego solidne opowiadanie, któremu ciężko cokolwiek zarzucić – z wyjątkiem tego, że na solidności poprzestaje, nie przejawiając najmniejszych ambicji ku czemukolwiek więcej. Od początku do końca wszystko idzie tu starannie utartymi torami, tyleż poprawnie co przewidywalnie, bez wyskoków i bez potknięć (może oprócz zakończenia: czemu nikt się nie zainteresował, co właściwie bohaterka robiła nago w lodowatym morzu?), do gładkiego przeczytania i równie gładkiego zapomnienia.



Dlaczego programiści robią tyle błędów

Dodane: 27 czerwca 2019, w kategorii: Varia

Nie ma chyba zawodu, którego przedstawiciele popełnialiby więcej błędów niż programiści. No, może oprócz futurologów i ekspertów politycznych, ale oni nie ponoszą konsekwencji swoich błędów – opinia publiczna zwykle zapomina o prognozach, zanim się zdążą okazać błędne, więc można się bezkarnie mylić notorycznie. Programiści tak dobrze nie mają – błędy muszą systematycznie poprawiać, a poprawki te kosztują przy przeciętnym projekcie około jednej trzeciej czasu pracy. Czemu jest tak źle, skoro programowaniem – w przeciwieństwie do polityki – nie zajmują się przecież byle kretyni?

Cóż, pokażmy na przykładzie, jak to tajemnicze programowanie wygląda.



Książki nominowane do nagrody ArtRage 2019

Dodane: 12 czerwca 2019, w kategorii: Literatura

Druga edycja nagrody literackiej ArtRage ma się ku końcowi, więc czas najwyższy zrecenzować nominowane tytuły.

Podobnie jak rok temu, ułożyłem je w kolejności od najsłabszej książki do najlepszej, aczkolwiek podobnie jak rok temu, należy tę kolejność traktować z lekkim przymrużeniem oka, ponieważ im bardziej odmienne od siebie książki, tym trudniej zmierzyć je jedną miarą.

Wszystko jasne? No to jedziemy:



Jedenaście lat bloga

Dodane: 29 maja 2019, w kategorii: Prywata

Znowu rok minął – to się ostatnio robi podejrzanie częste. Ale minął całkiem nieźle: 20 wpisów i 150 komentarzy (7.5 na wpis) to nieznaczny, ale jednak postęp w porównaniu z poprzednim rokiem. Czy oznacza to odwrócenie negatywnego trendu, czy tylko chwilową poprawę, oczywiście czas pokaże.

Jakościowo jednak postępu nie stwierdziłem, a nawet jakby przeciwnie – notek godnych wyróżnienia zebrało się zaskakująco niewiele:

W związku z powyższym, w dwunastym roku blogowania planuję położyć większy nacisk na jakość (zapewne kosztem ilości – coś za coś). A żeby tę jakość było komu doceniać, planuję także zwiększyć aktywność na Facebooku – nie wiem, czy coś sensownego z tego wyniknie, ale jak to zwykle mawiam: jest tylko jeden sposób, żeby to sprawdzić.

Tradycyjnie jestem otwarty na wszelkie życzenia, zażalenia i wolne wnioski – okazja raz na rok, więc nie wahajcie się korzystać.


Zjednoczona Porażka

Dodane: 27 maja 2019, w kategorii: Polityka

Przez trzy i pół roku nie wierzyłem w możliwość drugiej kadencji rządów PiS – no bo przecież samodzielnej większości bez kolejnego nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności nie wycisną, a koalicję mogą zrobić co najwyżej z Kukizem, o ile wejdzie. Dziś już niestety nie tylko wierzę, ale nawet jestem głęboko przekonany, że jeśli nie stanie się jakiś cud, to PiS ma drugą kadencję w kieszeni.

Potwierdziło się to, o czym pisałem w poprzedniej notce – jednoczenie opozycji było strategicznym błędem, i to jeszcze większym, niż się wydawało. Partie, które w 2015 zebrały prawie 45% głosów (podczas gdy PiS tylko 37%), tym razem przegrały stosunkiem głosów 38:45 – pomimo specyfiki eurowyborów (w których PiS zawsze dotąd zbierał mniej głosów niż w parlamentarnych), pomimo wszystkich pisowskich afer, pomimo bomby w postaci filmu Sekielskiego, uderzającego w PiS rykoszetem… Skoro mimo wszystko PiS to wygrał, i to z najlepszym wynikiem, jaki jakakolwiek partia osiągnęła w jakichkolwiek ogólnopolskich wyborach po 1989 (poprzedni rekord, 44%, uzyskała dziesięć lat temu Platforma, też w eurowyborach), to w wyborach parlamentarnych należy się spodziewać wszystkiego najgorszego.



Kampania na ostrzu tęczy

Dodane: 9 maja 2019, w kategorii: Polityka, Przemyślenia


(zdjęcie via gazeta.pl)

Na temat plakatu z tęczową Maryją powiedziano, napisano i narysowano już wszystko, więc swoich trzech groszy dokładać chyba nie muszę. Co bowiem sądzę o cenzurze religijnej, już parokrotnie pisałem (ostatnio tutaj, żeby daleko nie szukać), a niniejszy jej przypadek jest jeszcze jaskrawszy i bardziej przegięty od poprzednich, więc co tu dużo mówić – cieszę się, że talibowie strzelili sobie tak pięknego samobója i niecierpliwie czekam na proces, który powinien być jeszcze bardziej pocieszny.

Na marginesie całej awantury chciałbym natomiast zwrócić uwagę na coraz wyraźniej się rysującą strategię PiS-u na te wybory: najpierw awantura o edukację seksualną, potem o LGBT, sztukę, Kościół, teraz o religię z LGBT w tle – mamy więc konsekwentne podgrzewanie tych akurat tematów, które dzielą Koalicję Europejską. Strategia bardzo logiczna: już starożytni Rzymianie wiedzieli, że wywoływanie podziałów wśród wrogów to podstawa, a kwestie obyczajowo-światopoglądowe nadają się do tego idealnie – o ile partie tworzące KE mają mniej lub bardziej zbliżone poglądy w sprawach UE czy gospodarki, o tyle stosunkiem do KK czy LGBT różnią się diametralnie i nie ma mowy, żeby się dogadały. Aż się prosi zatem o wbijanie tam klina.

Tymczasem opozycja dobrej odpowiedzi na to nie ma – skoro wspólnego stanowiska nie da się uzgodnić, a sprzeczności między poszczególnymi frakcjami to woda na młyn partii rządzącej, jedyną bezpieczną opcją pozostaje unikanie jednoznacznych deklaracji – co z kolei oznacza oddawanie pola w kampanii PiS-owi, a do tego umacnia wizerunek bezpłciowej, rozmemłanej opozycji, w kontraście z wyrazistym i zdecydowanym PiS-em. Jakby nie kombinować, Kaczyński jest do przodu.



« Starsze wpisy