Cichy Fragles

skocz do treści

Makarą

Dodane: 10 sierpnia 2012, w kategorii: Absurdy

Najlepszym chyba wyznacznikiem mistrzostwa w kaleczeniu pisowni jest napisanie jakiegoś słowa w taki sposób, żeby człowiek bardziej cywilizowany potrzebował chwili namysłu, żeby je zrozumieć. Według tego kryterium tytułowe słówko zasługuje co najmniej na jakiś medal olimpijski, bo dopiero po kilku sekundach stuporu zdołałem wyłapać z kontekstu, co to takiego.

A potem się zacząłem zastanawiać, jak ten „makarą” wyglądałby odmieniany przez przypadki, ale w obawie o zdrowie psychiczne natychmiast przestałem. Ludzka pomysłowość bywa czasem straszna.


Upadek (Jared Diamond)

Dodane: 5 sierpnia 2012, w kategorii: Literatura, Nauka

okładka (Prószyński i S-ka)

Dlaczego upadają imperia, wiadomo – masę książek o tym napisano. Jared Diamond postanowił się zatem zająć problemem mniej znanym, choć nie mniej ważnym: dlaczego upadają odizolowane społeczności, wprawdzie niebędące potęgami, ale i pozbawione zewnętrznych zagrożeń? Dlaczego upadła cywilizacja Wyspy Wielkanocnej, państwo Majów czy kolonia Wikingów na Grenlandii? W każdym społeczeństwie mogą oczywiście wystąpić konflikty wewnętrzne czy błędna polityka gospodarcza, ale tymi zjawiskami można wytłumaczyć tylko przejściowe trudności, mijające wraz z ustaniem ich przyczyn – autor zajmuje się natomiast przypadkami głębokiej i trwałej cywilizacyjnej zapaści lub wręcz (jak w przypadku wspomnianych Wikingów) wymarcia całej populacji. Jak dochodzi do tego typu katastrof?

Odpowiedź, choć rozbudowana, daje się streścić bardzo krótko: nadmierna eksploatacja środowiska naturalnego połączona z niezdolnością do odpowiednio szybkiej reakcji na jego pogarszający się stan. Wyspa Wielkanocna to najbardziej znany symbol ludzkiej bezmyślności w czerpaniu z ziemskich zasobów tak jakby miało ich nigdy nie zabraknąć – ląd dawniej żyzny, bogaty w zwierzynę i gęsto zalesiony, w wyniku beztroskich poczynań mieszkańców uległ z czasem niemal całkowitemu wyjałowieniu, wyginęły prawie wszystkie gatunki tamtejszych zwierząt, a na całej wyspie nie ocalało ani jedno drzewo. Naturalną reakcją na ten przypadek jest oburzenie i zdziwienie: jak można było postępować tak krótkowzrocznie? Czy naprawdę nikt z tysięcy ludzi zamieszkujących wyspę nie rozumiał, do czego doprowadzi wycinanie lasów w szybszym tempie, niż były one w stanie się regenerować?

Cóż, dość spojrzeć na dzisiejszą sytuację w tej materii, żeby odpowiedzieć, że owszem, mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej najwyraźniej mogli tego nie rozumieć, skoro nie rozumie tego kilkaset lat później cywilizacja dużo bardziej rozwinięta. Ktoś mógłby odpowiedzieć, że nam jednak zniknięcie lasów na całym świecie jeszcze w bliskiej perspektywie nie grozi, a mimo to sadzimy nowe i wykazujemy jakieś starania, żeby ich wycinkę spowolnić, podczas gdy wspomniani wyspiarze wycięli swoje drzewa zupełnie dosłownie do ostatniego. Czyżby do samego końca nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji?


A co na to dziecko Frankensteina?

Dodane: 28 lipca 2012, w kategorii: Polityka
Zapominamy, że polskie dzieci z in vitro są coraz większe, niektóre mogłyby już mieć własne dzieci. I śledzę tę debatę pełną bzdur i wyzwisk, tego wrzasku, że zło, że mordercy…
No coś ty, nie wzrusza cię, kiedy minister Gowin zwierza się, że słyszy płacz również twoich zamrożonych braci i sióstr?
Bardzo mnie wzrusza. Tak samo jak arcybiskup Hoser wzywający do modlitwy za grzechy in vitro i za mnie, morderczynię własnego rodzeństwa…
(…)
Niby to jest taka taktyka, że krytykuje się samą metodę, a nie jej owoce. Ale to nie jest tak, że jak rzucasz dookoła zarzutami o zabijanie, że jak wrzeszczysz o cywilizacji śmierci, o dzieciach Frankensteina, to nie stygmatyzujesz dzieci z in vitro. My to wszystko słyszymy, czytamy, ten cały ściek nie leci w próżnię.
(…)
Serio, ci księża, cały ten Episkopat z biskupem Hoserem na czele – oni powinni nie spać po nocach. Jak mogą tak ludzi piętnować? Jak im nie wstyd?
W wyższym celu to robią.
W jakim wyższym celu?
No, po to, żeby zapobiec Holocaustowi nienarodzonych.
(głębokie westchnienie)

Fragment rozmowy z pierwszym polskim dzieckiem z in vitro, opublikowanej w dzisiejszych „Wysokich obcasach”. Nic dodać, nic ująć.


Denver – dwa scenariusze

Dodane: 20 lipca 2012, w kategorii: Varia

Sytuacja wyjściowa:

Do tragedii doszło w lokalnym centrum handlowym w dzielnicy Aurora na przedmieściach Denver w stanie Kolorado około północy. Mniej więcej 15-20 minut po rozpoczęciu premierowego nocnego pokazu najnowszego filmu o przygodach Batmana ubrany w kamizelkę kuloodporną i maskę gazową mężczyzna wyszedł przed ekran kina i otworzył ogień do widzów w sali nr 9.

W stanie Kolorado prawo do posiadania broni jest bardzo liberalne, a na sali było – jak można wnosić z newsów – co najmniej kilkadziesiąt osób, w dużej części zapewne pełnoletnich, które mogły mieć przy sobie broń. Jak zatem powinien wyglądać dalszy rozwój wydarzeń?

Scenariusz #1 – według zwolenników powszechnego dostępu do broni:

Zamachowiec zastrzelił dwie osoby, po czym zginął posiekany kulami przez uzbrojonych widzów.

Scenariusz #2 – według lewackich wrogów wolności:

Co najmniej 14 osób zginęło, około 50 zostało rannych. Policja aresztowała domniemanego zamachowca.

Który scenariusz został zrealizowany w rzeczywistości? No, zgadnijcie.


Jak Amazon dba o klientów

Dodane: 15 lipca 2012, w kategorii: Varia

Wyjątek z maila od Amazonu:

We’re writing to let you know we processed your refund of $10.98 for your Order
(…)
Reason for refund: Export fee reduced

Tłumaczenie dla nieznających języków obcych: w związku z obniżką cła na czytniki Amazon zwrócił mi jego równowartość za zeszłoroczny zakup. Tak po prostu, z własnej nieprzymuszonej woli. Przez chwilkę aż się zacząłem zastanawiać czy to nie jakaś ściema, ale zaraz wyguglałem, że Amazon faktycznie tak robi – choć skąd się tak naprawdę biorą te zwroty i ich wysokość, pozostaje zagadką. Tak czy siak, Amazonowi należy się uznanie – przekonałem się naocznie, że opowieści o niesłychanie przyjaznym podejściu tej firmy do klientów to nie bajki. Oby tak dalej i oby reszta świata brała z nich przykład:-).


Oszustwo (Philip Roth)

Dodane: 8 lipca 2012, w kategorii: Literatura

okładka (Czytelnik)

– Dziwnie się czuję, widząc cię znowu.
– Ale czułabyś się dziwniej, gdybyś się ze mną nie widziała, prawda?
– A może byś tak zrobiła mężowi przysługę i przeżyła orgazm?
– Powiedziałam mu prawdę. Zawsze mówię prawdę. W ten sposób nikt mnie nie przyłapie na kłamstwie.
– Dostałaś mój list?
– Tak. Był cudowny. Podarłam go. Pomyślałam sobie, że nic lepszego nie mogę z nim zrobić.
– Śmie pan porównywać się z Szekspirem?
– Ja tylko…
– Jeszcze chwila, a zacznie pan porównywać się z Margaret Atwood i Alice Walker!
– Z jakich sadystycznych zdrad czerpał pan najwięcej rozkoszy: ze zdrad przyjaciół, których żony uwodził pan tak bezwzględnie, czy nieznajomych, których żony uwodził pan tak bezwzględnie?

I po Euro

Dodane: 3 lipca 2012, w kategorii: Futbol

Najważniejsze wydarzenie sportowe roku za nami, więc oczywistą koleją rzeczy czas na podsumowanie – zwłaszcza, że podczas turnieju mocno się w blogowaniu opuściłem. Miało być wręcz przeciwnie – zamierzałem, tak jak poprzednio, komentować rozwój wydarzeń co parę dni, ale jakoś zabrakło weny, ochoty i przekonania. Cóż, może to i lepiej – skoro i tak był to przez miesiąc temat numer jeden, to po co dodatkowo zamęczać czytelników/czytelniczki, których akurat futbol nie interesuje.

Ad rem – przede wszystkim wypada zapytać: co z tą katastrofą? Rozliczni czarnowidze już przed mistrzostwami (ba, niektórzy już w 2007, gdy je nam przyznano) odtrąbili nieuniknioną kompromitację naszego kraju, bo nic się nie uda skończyć na czas, kibice nie zdołają dotrzeć na mecze naszymi drogami, stadiony się zawalą, do tego burdel organizacyjny i stada kiboli, słowem koniec świata pół roku przed terminem. A tymczasem nic z tych rzeczy – poza paroma nieukończonymi na czas drogami i jednym wyskokiem kibolskiego bydła wszystko poszło doskonale, jesteśmy chwaleni ze wszystkich stron za atmosferę i organizację, można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że odnieśliśmy największy sukces wizerunkowy w naszej historii. Może czas w końcu zweryfikować nasz obraz Polski jako beznadziejnego kraju, w którym wszystko jest zawsze źle i poza narzekaniem nic nie wychodzi.

Niestety, jedno całkowicie nie wyszło – występ naszej reprezentacji. Spodziewałem się (jak chyba większość kibiców), że z Grecją i Rosją zremisujemy, a mecz o wszystko z Czechami wygramy i w ten sposób wywalczymy upragniony awans do ćwierćfinału. Przed dwa mecze scenariusz się sprawdzał, niestety w trzecim wszystko wzięło w łeb. Żeby to chociaż była porażka po heroicznym boju do krwi ostatniej – ale nie, zamiast tego obejrzeliśmy nudny pokaz niemocy i bezsilności wobec niespecjalnie przecież potężnego przeciwnika. I po raz kolejny można śmiało powiedzieć, że byliśmy najsłabszą drużyną mistrzostw – na papierze niby gorzej wypadli Holendrzy i Irlandczycy, ale nie mam wątpliwości, że gdybyśmy się z nimi zamienili grupami, też byśmy skończyli bez punktu. Przykre, ale nasz futbol leży i kwiczy, a widoków na poprawę ciągle brak…


Logikomiks: W poszukiwaniu prawdy

Dodane: 21 czerwca 2012, w kategorii: Literatura, Nauka

okładka (W.A.B.)

Jeśli wydawnictwo W.A.B. wydaje komiks, to wiedz, że coś się dzieje. A wydanie, skoro już przy tym jesteśmy, bardzo efektowne – solidna cegła (prawie 400 stron) w miękkiej, ale bardzo solidnej szorstko-gładkiej okładce, aż się prosi o zakup choćby tylko celem dumnego postawienia na półce. Ja oczywiście bym się do takiego celu nie zniżył, ale nie musiałem, bo i zawartość już na pierwszy rzut oka zapowiadała się obiecująco: historia życia i działalności naukowej jednego z najwybitniejszych uczonych w historii, Bertranda Russella, oraz postępów logiki i matematyki w jego czasach – a były to również czasy Cantora, Hilberta czy Gödla – nie wymaga rekomendacji, jeśli kogoś interesują nauki ścisłe.

A jeśli nie interesują, to od razu uspokajam, że w całym tomie nie znajdziemy bodaj żadnego wzoru, a do zrozumienia opowieści w zupełności wystarczy podstawowa wiedza matematyczna – główne problemy, z którymi zmagał się Russell, są przedstawione w sposób zrozumiały dla laika. I nic dziwnego, bo z czwórki autorów – rysownicy Alecos Papadatos i Anne di Donna, scenarzyści Apostolos Doxiadis i Christos Papadimitriou – tylko ten ostatni zna się na matematyce, więc podczas tworzenia komiksu musiał robić za eksperta. Wiemy o tym, bo historia procesu twórczego również jest tu pokazana – fabuła przeplata się z przerywnikami, w których autorzy dyskutują między sobą o logice czy filozofii, lub po prostu spacerują szukając natchnienia.

Potrzebowali go sporo, bo temat sobie wybrali niełatwy, a poruszane problemy z najwyższej półki. Czy też, jak kto woli, z najniższej – Russell poszukiwał bowiem podstaw, na których można by oprzeć od nowa całą matematykę. O istniejącej uważał, że stabilnych podstaw nie posiada, fundamentalnym pojęciom brakuje należytej precyzji, a niektóre są wręcz definiowane same przez siebie, tworząc błędne koło. Czy jednak istnieją jakieś ostateczne podstawy, których oczywistości nie można już nic zarzucić, nie sposób ich podważyć i nie wymagają już żadnych dalszych definicji?


Pół Euro za nami…

Dodane: 16 czerwca 2012, w kategorii: Futbol

…a mi tu na blogu pustka zieje. Chyba powinienem był tydzień temu wywiesić karteczkę „Nieczynne z powodu Euro”, zamiast sobie wmawiać, że na pewno trochę czasu na wyskrobanie czegoś się znajdzie. No ale w końcu weekend jest, więc można odetchnąć, a że akurat druga kolejka się skończyła, to i okazję do pierwszego podsumowania mamy.

Przede wszystkim, są to mistrzostwa wyjątkowo obfitujące w gole – padło ich już 46, co daje średnią prawie 2.9 na mecz. Jeśli takie tempo się utrzyma, będzie to najbardziej ofensywny turniej od 1976. Warto dodać, że ten grad bramek rozkłada się dość równomiernie – nie było żadnego bezbramkowego remisu, tylko dwa razy skończyło się na 1-0, z drugiej strony nie było też orgii z więcej niż pięcioma golami. Oprócz tego tylko czterokrotnie zdarzyło się, żeby któraś z drużyn zeszła z boiska z czystym kontem. Słowem, strzelanina na całego – oby tak dalej!

Polska wreszcie nie gra o honor, tylko o awans – i wierzę, że go wywalczy, ale pewności mieć nie można, bo to chyba najbardziej nieprzewidywalna drużyna turnieju, ciągle przeplatająca wzloty i upadki. Z Grecją dominacja do przerwy i dramat po przerwie, z Rosją najpierw modlitwa o 0-0, potem narastająca przewaga, ale ze strzałami na wiwat zamiast zimnej krwi, która mogłaby nam dać zwycięstwo. Per saldo na razie wychodzimy na remis, ale dziś nam to już do szczęścia nie wystarczy. Widać rękę Smudy – Lech Poznań pod jego rządami tak samo popadał ze skrajności w skrajność w Pucharze UEFA, po szalonych meczach głównie remisując. Ale na koniec wreszcie udało mu się wygrać ostatni mecz w grupie i awansować, więc może i tym razem będzie podobnie.


28 * Tetris

Dodane: 6 czerwca 2012, w kategorii: Varia

Dwadzieścia osiem lat temu, szóstego czerwca 1984, światło dzienne ujrzała jedna z najlepszych gier komputerowych w historii, a już na pewno najpopularniejsza – nie sposób znaleźć szanującego się gracza, który by w nią chociaż raz nie zagrał. Nic dziwnego, bo zasady banalnie proste, a rozgrywka, wymagająca zarówno zręczności jak i inteligencji, wciąga bardziej niż chodzenie po bagnach – do tego stopnia, że neurolodzy stworzyli pojęcie Tetris effect na określenie aktywności pochłaniającej umysł do tego stopnia, że nie sposób się od niej oderwać w myślach czy nawet snach…

Trudno uwierzyć, ale autor tej genialnej gry – Aleksiej Pażytnow – przez długie lata nic na niej nie zarobił. Ba, gdy miliony ludzi na całym świecie uzależniało się od układania klocków, on klepał biedę, dosłownie przymierając głodem. Swoje dzieło stworzył bowiem w ZSRR, gdzie pojęcie własności intelektualnej nie istniało, a pomysł zarabiania na takim wstrętnym burżuazyjnym wynalazku jak gra komputerowa – cóż, trudno było o gorszą herezję. Los Pażytnowa zmienił się po – jakże by inaczej – emigracji do USA. Dopiero tam, po założeniu firmy i wygraniu kilku procesów o prawa do Tetrisa, wreszcie zaczął godziwie zarabiać. O jakieś dziesięć lat za późno i pewnie parę zer za mało, ale jednak.

Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy: z okazji dwudziestych ósmych urodzin Tetrisa zebrałem tutaj dwadzieścia osiem najciekawszych, najoryginalniejszych, lub przynajmniej najdziwniejszych jego przeróbek. Niektóre o wartości tylko anegdotycznej, ale większość jak najbardziej grywalna i godna polecenia – szczególnie tym, którzy oryginał masakrują już od niechcenia z zamkniętymi oczami.


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »