Cichy Fragles

skocz do treści

Prawie jak wybory

Dodane: 8 maja 2015, w kategorii: Polityka


Pod względem poziomu kampanii wybory prezydenckie zajmują u nas bezdyskusyjne ostatnie miejsce. Co prawda eurowybory mocno walczą, by tę kolejność zmienić, ale tam kampania przynajmniej częściowo obraca się wokół tego, czym europosłowie się zajmują – natomiast przed wyborami prezydenckimi dyskutuje się o wszystkim, tylko nie o tym, co faktycznie mieści się w uprawnieniach prezydenta.

Fakt, że inaczej nie bardzo byłoby o czym rozmawiać – prezydent nie może ani obniżyć podatków, ani cofnąć reformy emerytalnej, ani zmienić ordynacji wyborczej, ani tym bardziej konstytucji, ani zreformować armii, ani wprowadzić euro… Krótko mówiąc, nie może zrobić praktycznie żadnej z tych rzeczy, które kandydaci nam kłamliwie obiecują. Wszystko to leży w gestii rządu i parlamentu, a prezydent może co najwyżej to i owo zawetować – na tym jego władza zasadniczo się kończy. Ale gdyby to uczciwie przyznać, kampania stałaby się strasznie nudna, więc wszyscy zgodnie udają, że tego nie wiedzą (niektórzy zresztą chyba nawet nie muszą udawać) i ochoczo dyskutują o czym tylko przyjdzie im do głowy – skutecznie tworząc wrażenie, że wybieramy dyktatora, a nie urzędnika.

A ciemny lud tak lubi tę grę pozorów, że frekwencja w wyborach prezydenckich jest generalnie większa niż w parlamentarnych, co można śmiało uznać za największy absurd naszej demokracji. Niestety, na jego naprawę się nie zanosi – choć to oczywiste, że prezydent o tak niewielkich uprawnieniach powinien być wybierany przez parlament, to nie mniej oczywiste jest, że nikt nie się odważy zaproponować takiej zmiany, bo to przecież byłby zamach na demokrację, odbieranie głosu społeczeństwu i tak dalej. Patologia raz lekkomyślnie wprowadzona będzie się zatem trzymać wieki, choćby jej bezsens nie wiem jak walił po oczach.

Ale cóż – niektórzy muszą żyć z dużo większymi absurdami. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej…


Histoeria

Dodane: 25 kwietnia 2015, w kategorii: Absurdy, Polityka

Najważniejsze problemy Polski: przejazd grupki rosyjskich motocyklistów, niezręczne sformułowanie w przemówieniu szefa FBI, określenie „Nazi Poland” na karcie w jakiejś amerykańskiej grze. Wokół tych tematów toczy się ostatnio istna debata narodowa, czy zakazać, czy napiętnować, czy żądać odszkodowań, no i oczywiście czy to bardziej wina Tuska, czy Michnika. I jak zwykle w takich przypadkach, nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, czy naprawdę jest się czym przejmować.


Jest jeszcze w Polsce prawo i sprawiedliwość:-)

Dodane: 30 marca 2015, w kategorii: Polityka

W moim subiektywnym rankingu największych świństw kaczystów afera gruntowa nie zmieściłaby się nawet na podium – ale bez wątpienia jest jak dotąd największym, jakie doczekało się zasłużonej kary. Jakże miły początek tygodnia.

Łyżką dziegciu w beczce miodu jest tylko informacja, że prokurator chciał dla Kamińskiego symbolicznego wyroku w zawiasach – co można uznać za jeszcze jedno potwierdzenie mojej opinii o polskiej prokuraturze. Na szczęście są jeszcze sądy w Warszawie.


Kozy Putina

Dodane: 20 marca 2015, w kategorii: Polityka

Każdy chyba zna stary żydowski dowcip o Mośku, który przyszedł wyżalić się rabinowi, że ma strasznie ciasny dom i nie może w nim wytrzymać z całą rodziną. Rabin kazał mu wziąć do domu kozę na dwa tygodnie, a potem oddać. Mosiek zrobił jak nakazano, przemęczył się z kozą, a jak już się jej z wielką ulgą pozbył, wkrótce przyszedł do rabina z podziękowaniami: rabbi, ten mój dom to teraz jest po prostu pałac!

W relacjach Rosji z UE obserwujemy właśnie podobne zjawisko: rok temu Europa tak się oburzyła z powodu kozy na Krymie, że już po kilku miesiącach nałożyła sankcje na jej właściciela – a właściciel, zgodnie z rabinacką mądrością, wysłał drugą do Donbasu i pozwolił jej hasać do woli, potem zaczął straszyć dorzuceniem kolejnych… I jak już ciężko było wytrzymać, zgodził się ją uspokoić, a Europa poczuła z tego powodu taką ulgę, że gotowa jest mu już odpuścić sankcje. Stanowisko Merkel, że sankcje można zdjąć dopiero gdy koza pozostanie jakiś czas grzeczna, zaczęło wręcz uchodzić za przykład stanowczości; pogląd, że kozy trzeba się pozbyć, zakrawa już na skrajny radykalizm, a do tej z Krymu wszyscy tak się zdążyli przyzwyczaić, że nawet jej nie zauważają. Jakże tu nie docenić mądrości rabina?

I jakże tu się nie zastanawiać, gdzie i kiedy Putin wypuści kolejną kozę?


Dokąd deportować

Dodane: 4 marca 2015, w kategorii: Absurdy, Polityka

W opublikowanym u nas przed tygodniem artykule stwierdził, że trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie problemu zagrożenia żydowskiego dla Europy niż deportację Żydów. (…) Pomysł jest śmiały i kuszący. W praktyce jednak byłby niesłychanie skomplikowany w realizacji. Nawet gdyby udało nam się uciszyć głosy protestu naiwnych wyznawców praw człowieka
Abstrahując już od konieczności użycia przemocy, aby taki plan zrealizować, trzeba najpierw jakoś wyselekcjonować osoby, które się będzie deportowało. Czy samo kryterium wyznania jest wystarczające? A może należałoby usunąć z Europy także zeświecczonych Żydów? Co z tymi, którzy się ochrzcili, czy można im zaufać?
Dziś Żydów jest w Polsce niewielu. Niektórzy szacują ich liczebność na kilkuset, inni na parę tysięcy. Często podkreśla się, że są zasymilowani, spolszczeni, że to tak naprawdę Polacy pochodzenia żydowskiego. Być może. Ale warto pamiętać, że przez wieki uparcie trwali przy swojej wierze i to ona jest głównym wyznacznikiem ich tożsamości. Jeśli od końcówki XIV do początku XX wieku, żyjąc wśród chrześcijan, nie nawrócili się, nie wyrzekli się judaizmu, to może jest się czym niepokoić.
Nie twierdzę, rzecz jasna, że trzeba z tego powodu bić na alarm i spisywać listy proskrypcyjne. Ale ostrożność nie zaszkodzi. Mam nadzieję, że polskimi wyznawcami judaizmu opiekują się troskliwie odpowiednie polskie służby. Bo to jednak zupełnie inna cywilizacja.

Der Stürmer? Lata 30-te XX wieku? Bynajmniej. Rzeczpospolita, rok 2015. Z taką różnicą, że w tekście mowa jest nie o Żydach oczywiście, tylko o Tatarach. Inne różnice jednak trudno znaleźć.


Wot paradoks

Dodane: 18 lutego 2015, w kategorii: Absurdy, Polityka

Wszyscy doskonale wiedzą, że tzw. „wojna na Ukrainie” to agresja Rosji na Ukrainę.

Wszyscy doskonale wiedzą, że tzw. „separatyści” to rosyjskie wojsko z przystawkami.

Wszyscy doskonale wiedzą, że tzw. „rozejmy” nie są warte papieru, na którym się je spisuje.

Wszyscy doskonale wiedzą, że Putin non stop kłamie w żywe oczy, a wszelkie umowy olewa.

Wszyscy doskonale wiedzą, że tylko siłą (może niekoniecznie militarną) można go zmusić do odpuszczenia.

Wszyscy doskonale wiedzą, że im dłużej to trwa, tym trudniej (i drożej) będzie to zakończyć.

I jednocześnie wszyscy z uporem maniaka tak się zachowują, jakby było inaczej.


Risercz Korwinowski

Dodane: 30 grudnia 2014, w kategorii: Polityka

Wierzysz we wszystko, co mówi JKM? Jesteś taki samodzielnie myślący...

Jak powszechnie wiadomo, Janusz Korwin-Mikke to skończony geniusz, który wszystko wie i na wszystkim się zna, a w dyskusjach nie tyle wygrywa, co masakruje przeciwników (zwłaszcza lewaków). Aż wstyd przyznać, że przez lata blogowania nigdy się tym geniuszem bliżej nie zająłem – a zatem czas to nadrobić. Przyjrzyjmy się, co ciekawego Krul ma do powiedzenia w felietonie opublikowanym we wczorajszej Angorze (tekst niestety niedostępny w sieci) i jak to się ma do rzeczywistości:



Po Kompromitacji Wyborczej

Dodane: 23 listopada 2014, w kategorii: Absurdy, Polityka

Dlaczego PKW w ogóle zamawiała nowy program do obsługi liczenia głosów? O ile mi wiadomo, przez ostatnie cztery lata żadnych fundamentalnych zmian w prawie wyborczym nie było, więc czy nie można było użyć starego programu, ewentualnie wprowadzając poprawki?

Dlaczego przetarg na ten program rozpisano na trzy miesiące przed wyborami? Nikt nie pamiętał, ile zajęło pisanie poprzedniego? Nikt nie znał terminu wyborów?

Dlaczego nie było żadnego planu awaryjnego i wszystko wyglądało tak, jakby nikomu w PKW nawet się nie śniło, że system może zawieść, nawet mimo mocnych sygnałów, że tak będzie?


Obietnice Tuska i ich realizacja w drugiej kadencji

Dodane: 9 września 2014, w kategorii: Polityka

Najczęściej używane słowa w exposé

Kadencja się jeszcze wprawdzie nie skończyła, ale Tusk złożył już dymisję, więc uznałem, że to dobry moment na podsumowanie realizacji jego obietnic – nie będę przecież rozliczał Kopacz z obietnic jej poprzednika, którymi niekoniecznie musi się czuć związana. Nie ma też zresztą co liczyć, że nowy rząd w ostatnim roku kadencji przeprowadzi jakiekolwiek znaczące reformy. Zobaczmy zatem, jak tym razem Tusk się wywiązał z zapowiedzi wygłoszonych w exposé.


Tusku, nie musiałeś….

Dodane: 30 sierpnia 2014, w kategorii: Polityka

…ale i tak gratulacje:-).


(Stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej nie daje tak wielkich uprawnień, żeby określenie „prezydent Europy” traktować serio, więc do końca miałem nadzieję raczej na stanowisko przedstawiciela do spraw zagranicznych dla Sikorskiego, co w obecnej sytuacji bardziej by się nam przydało – polityka to jednak sztuka kompromisów i osiągania tego co możliwe, a przepchnięcie Sikorskiego chyba możliwe nie było, więc czepiać się nie będę.)


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »