W dzisiejszym odcinku komiksy i o komiksach:
- Saga o potworze z bagien (Alan Moore)
- Alan Moore. Wywiady (Bill Baker)
- Niebieskie pigułki (Frederik Peeters)
- Lucyfer #8: Wilk pod drzewem
- Batman: Najlepsze opowieści
- Hard boiled (Frank Miller i Geof Darrow)
- Ślimacze opowieści #2: miłość i patologia
Saga o potworze z bagien (Alan Moore)
(Egmont)
Swamp Thing, czyli po naszemu potwór z bagien, nigdy nie należał do najpopularniejszych amerykańskich superbohaterów – może dlatego, że delikwenta żyjącego na bagnach z dala od cywilizacji trochę trudniej wplątywać w niesamowite przygody, niż herosów zamieszkujących wielkie metropolie. Szczególnie cienko seria przędła na początku lat 80-tych, DC zastanawiało się zatem nad jej likwidacją, ostatecznie jednak postanowiono dać potworowi jeszcze jedną szansę, zatrudniając nowego scenarzystę – mało jeszcze wtedy znanego, ale dobrze się zapowiadającego Alana Moore’a. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę: Moore przeprowadził rewolucję, odmieniając wizerunek serii, podnosząc jej poziom intelektualny i artystyczny, wreszcie inspirując kolegów po fachu do odważniejszego eksperymentowania, a wydawców do ściągania kolejnych scenarzystów z Europy.
Dla nieznających bohatera, krótkie wprowadzenie: zaczęło się od tego, że niejaki Alec Holland prowadził badania nad środkiem przyspieszających wzrost roślin – osiągnął pewne sukcesy, ale źli ludzie postanowili położyć rękę na jego osiągnięciach, więc podłożyli w jego laboratorium bombę, która posłała go na tamten świat, a jego ciało do bagna, wraz z chemikaliami, którymi laboratorium było wypełnione. Jakiś czas później Holland wynurzył się z bagna – znowu żywy, ale już jako potwór będący skrzyżowaniem rośliny i człowieka. Potem źli ludzie dostali za swoje, a potwór wrócił do bagna, gdzie czuł się najlepiej, ale spokoju zaznać już nie mógł, bo scenarzyści muszą z czegoś żyć.
Moore, zgodnie z zasadą, że nic tak nie ożywia akcji jak kilka trupów, zaczął swoją rewolucję od zabicia… głównego bohatera. Oczywiście nie tak całkiem na śmierć – nie oszukujmy się, w amerykańskich komiksach takiej możliwości nie ma – ale zanim zabójcy się o tym przekonają, zdążą przeprowadzić sekcję „zwłok” i dokonać paru dziwnych odkryć, które jednak nie tłumaczą najważniejszego: skoro mikstura Hollanda działała tylko na rośliny, jakim cudem zadziałała na niego i w jaki sposób przywróciła go do życia, skoro eksplozja bomby bezdyskusyjnie go zabiła? Odpowiedź na te pytania w końcu udaje się znaleźć – i jest to odpowiedź, która wywróci do góry nogami całą wiedzę o potworze z bagien, a dla niego samego będzie początkiem ciężkiego kryzysu tożsamości…
Oczywiście z czasem kryzys mija, a kolejne przygody znów trochę się zbliżają do superbohaterskich standardów – ale nie ma mowy o rutynie, a całość trzyma ponadstandardowy poziom, budząc silne skojarzenia z „Sandmanem” (dla którego była zresztą inspiracją), tym silniejsze, że spotykamy tu takie postacie jak Etrigan czy Kain i Abel. No ale właśnie, kiedy się to czyta po „Sandmanie”, trudno już o zachwyt – zbyt wiele tych samych pomysłów i motywów, przez Gaimana zresztą lepiej i szerzej rozwiniętych. Zachwytu więc nie ma, ale jest uznanie dla bardzo solidnej roboty, dającej niezły przedsmak późniejszych wybitnych dzieł Moore’a.
Ocena: 4+
Inne tego autora: Prosto z Piekła