JID: cichyfragles@jabber.wroc.pl, mail: cichy kropka fragles małpa gmail kropka com
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
Czesław Miłosz, "Piosenka o końcu świata"
Świat mojego ojca skończył się dwa tygodnie temu. Tak, trochę trwało, zanim się po tym pozbierałem i odzyskałem chęci do tak przyziemnych działań jak pisanie bloga. Ale czas najwyższy wrócić do normalnego życia. Innego końca świata nie będzie...
Kolejny rok blogowania za mną. Rok w porównaniu z poprzednim mniej aktywny - tylko 71 wpisów - ale komentarzy pod nimi zebrało się 584, czyli średnia znacznie wzrosła. Liczba odwiedzin również, więc ewidentnie robię postępy:-).
Najpopularniejsze wpisy:
Najwięcej komentarzy:
"Mały demotywator" swoje pierwsze miejsce zawdzięcza niezamierzonej popularności po katastrofie w Smoleńsku, kiedy rzesze internautów zaczęły szukać zdjęć Lecha Kaczyńskiego w Google Images. Niektórzy nie zauważyli daty publikacji i mnie objechali za naśmiewanie się z tragedii, inni nie załapali dowcipu i zupełnie serio wklejali ten demotywator na swoje blogaski w ramach żałoby...
Za najbardziej udany wpis w dotychczasowej historii bloga nieskromnie uważam "Najtrudniejsze pytania dla ateistów" - także ze względu na długą i ciekawą dyskusję, jaka się pod nim wywiązała. Mam jednak nadzieję, że w trzecim roku kariery uda mi się napisać coś jeszcze lepszego;-).
Drogi Święty Mikołaju
W tym roku nadal byłem bardzo grzeczny i oczywiście liczę, że zostanie to docenione;-). Lista sugestii tradycyjnie alfabetyczna i z podziałem na kategorie, aczkolwiek lekko niestandardowa - jako że książek narósł mi ostatnio ciężki stos, zacznijmy od filmów...
Książek do przeczytania: 6
Czasopism itp. do przeczytania: 7
Filmów do obejrzenia: 1
Gierek do zagrania: 2
Stron do zrobienia/przerobienia/wykończenia: 3
Zaplanowanych wpisów na blog do napisania: 4
Czasu na to wszystko: wiecznie za mało
Podobno od przybytku głowa nie boli. Jak kogo.
Wystrugałem sobie ostatnio bazę przeczytanych książek. Nic wielkiego, ale zabawek nigdy za dużo [tu miałem dać uśmieszek, ale że mamy dzisiaj dzień bez emotikonek, to się powstrzymałem]. Baza, jak to baza, doskonale się nadaje do celów statystycznych, a moje ego domaga się okresowego łechtania, więc się pochwalę kilkoma ciekawszymi liczbami:
Przez dwadzieścia kilka lat odkąd nauczyłem się czytać, przeczytałem przynajmniej 695 książek napisanych przez 296 osób. Przynajmniej, bo oczywiście nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich lektur z dzieciństwa, więc w rzeczywistości było tego pewnie o kilkadziesiąt tytułów więcej.
Czołowa dziesiątka (a właściwie jedenastka) najczęściej czytanych autorów:
1. Stanisław Lem - 28
2. Robert Silverberg - 23
3. Philip K. Dick - 22
4. Terry Pratchett - 18
5. Arkadij i Borys Strugaccy - 15
6-7. Michael Crichton, Stephen King - po 13
8. Andrzej Sapkowski - 11
9-11. Mario Vargas Llosa, Zbigniew Nienacki, Kurt Vonnegut - po 9
Dalej rozkład liczby książek na autora wygląda następująco:
8 * 2
7 * 6
6 * 6
5 * 8
4 * 12
3 * 18
2 * 32
1 * 176
Jak widać, różnice "majątkowe" są potężne, aczkolwiek zasada Pareto (80/20) się tu nie stosuje - czołowe 20% autorów daje "tylko" ciut ponad 57% całości. Biorąc jednak pod uwagę, że zarówno liczba autorów jak i siła czołówki stale rośnie, prędzej czy póżniej magiczne 80% pewnie się uzbiera.
Dużo ciekawsza byłaby pewnie statystyka chronologiczna, pokazująca jak z wiekiem zmieniały się moje gusta - niestety, tu znowu pamięć zawodzi. Ale cóż - skoro baza już jest, to wystarczy tylko poczekać kilkanaście lat [tu miał być kolejny uśmieszek].
Tak tak, to już rok odkąd się tu udzielam. Napisałem przez ten czas 97 wpisów (nie licząc niniejszego) i dostałem 626 komentarzy, co uważam za niczego sobie wynik - choć oczywiście mogło być lepiej i mam nadzieję, że jeszcze będzie. Za największy sukces uważam przekonanie co najmniej jednego człowieka do twórczości Lema - dowód rzeczowy wprawdzie gdzieś wyparował, ale myślę, że sam zainteresowany nie będzie się wypierał;-). A oto małe podsumowanie innych dotychczasowych sukcesów:
Najpopularniejsze wpisy:
Najwięcej komentarzy:
Wpisy "Goodbye and fuck off" i "Tak się bawi PZPN" trafiły na Wykop, ale żaden z nich nie załapał się na stronę główną. Z kolei wpis "Kółko i krzyżyk w CSS" znalazł się na StumbleUpon i przez chwilę chyba nawet był na głównej, bo zanotowałem jednodniową eksplozję wejść stamtąd - ale pewności nie mam, bo nie widziałem (w ogóle zresztą znalezienie tam linka do mnie wymagało sporego wysiłku, bo ich wyszukiwarka jest do niczego). Poza tym największą i najtrwalszą popularnością cieszy się wpis o formatowaniu CSS, który do dziś, pomimo upływu dziesięciu miesięcy od publikacji, wciąż regularnie przyciąga odwiedzających.
Drogi Święty Mikołaju
Przez cały rok byłem bardzo grzeczny, jak zwykle zresztą. Co prawda nie przeprowadziłem żadnej staruszki przez ulicę, ale tylko dlatego, że się jakoś żadna nie napatoczyła. Co prawda też nie ustąpiłem nigdy miejsca w autobusie, ale tylko dlatego, że nigdy nie siadam, więc nie mam czego ustępować. Za to regularnie podlewałem kwiatki i inne roślinki, tak w domu jak i w pracy, założyłem bloga, wykazałem się parę razy dobrym sercem i w ogóle nikt złego słowa o mnie nie powie, a przynajmniej mam nadzieję.
Dobra, skoro formalności już za nami, to przejdźmy do rzeczy, czyli do mojej listy życzeń na te święta. Lista jak zwykle odpowiednio długa, żeby było z czego wybierać, w porządku alfabetycznym i z podziałem na kategorie, żeby się nie pogubić, no i z linkami, żeby się było łatwo zorientować w sytuacji - krótko mówiąc user friendly aż do bólu;-).
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to ten wpis pojawi się na blogu równo (z dokładnością do godziny) sto dni po oficjalnym otwarciu bloga. Sto dni to może niezbyt długi okres, ale na pierwsze małe podsumowanie wystarczy.
Na początek parę liczb - przez te trzy miesiące z kawałkiem opublikowałem 37 wpisów (nie licząc niniejszego), które zostały skomentowane 217 razy, co daje nieco ponad dwa wpisy tygodniowo i prawie sześć komentarzy na wpis. Ta ostatnia statystyka jest jednak trochę myląca, bo ponad połowę komentarzy zebrały zaledwie trzy wpisy - o formatowaniu CSS, o śmierci prof. Geremka i o regulowaniu krzywizny ogórka. Dwa pierwsze z nich były zarazem dwoma jak dotąd najpopularniejszymi, z dużą przewagą nad resztą stawki.
Najmniej popularne są natomiast - co mnie trochę zasmuciło - recenzje książek. Poza dwoma wyjątkami (Historia i fantastyka oraz Modyfikowany węgiel) cała reszta okupuje niemal niepodzielnie dno tabeli. Cóż, wybitnym recenzentem na pewno nie jestem, ale też trudno uznać za przypadek, że im mniej dany tytuł ma wspólnego z fantastyką, tym niżej jego recenzja leży w statystykach. Tak czy siak, obecna formuła na pewno wymaga przemyślenia.
Generalnie rzecz biorąc, świata jak dotąd nie podbiłem - o takich wynikach mogę póki co tylko marzyć. Swoimi przez wrodzoną skromność nie będę się na razie chwalić;-).
Na koniec pytanie do Was, drodzy czytelnicy - jaka jest Wasza opinia o tym blogu? Wszelkie uwagi (niekoniecznie konstruktywne, byle szczere) bardzo mile widziane.
Na każdym blogu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy. A zacząć jest, jak wiadomo, najtrudniej. Spróbuję to zatem załatwić jak najszybciej i od razu przejść do rzeczy.
O sobie nic nie napiszę, wychodzę bowiem z założenia, że po owocach mnie poznacie.
Owoce będą bardzo rozmaite – nie zamierzam się w żaden sposób ograniczać tematycznie. Wiem, że lepiej się specjalizować, niż pisać o wszystkim, ale mam zbyt szerokie zainteresowania, żeby się skupiać na jednej tylko dziedzinie. Żeby jednak nie poprzestawać na ogólnikach – plany na najbliższe kilka postów wyglądają następująco: futbol, literatura, futbol, polityka, literatura, net, futbol, literatura, nauka, a potem się zobaczy. Oczywiście plany mogą ulec zmianie, w zależności od okoliczności;-).
Pierwszy merytoryczny post pojawi się za kilka chwil, a kolejne zamierzam dodawać w standardowym tempie jednego-dwóch na tydzień. Oczywiście praktyka może się z tymi zamierzeniami rozminąć, więc niczego nie obiecuję.
Uff, jakoś poszło. Blog niniejszym uważam za otwarty.