Cichy Fragles

skocz do treści

Centralne Biuro Antykonstytucyjne

Dodane: 23 czerwca 2009, w kategorii: Polityka

No i mamy kolejne potwierdzenie, że partia z prawem w nazwie nie umie pisać zgodnych z prawem ustaw. Żadna to nowość i żadna niespodzianka, ale ile z tego złośliwej satysfakcji dla takich wykształciuchów jak ja:-).


W infopustyni i w infopuszczy

Dodane: 19 czerwca 2009, w kategorii: Net, Przemyślenia
Chciałem kiedyś wspomóc się internetem w mojej pracy. Wpisałem w wyszukiwarkę słowo „utopia” i dostałem informację „znaleziono trzy miliony stron”. Byłoby największą utopią w moim życiu, gdybym próbował się przez to wszystko przekopać…

Zygmunt Bauman
– Co jest trudnością dla człowieka, który chce dziś poznać z lektur świat, zdobyć o nim wiedzę, zrozumieć go?
– Nadmiar. Morze książek, czasopism, taśm, stron internetu, a wszystko pełne wszelkich teorii, nazw, danych. Nadmiar.

Ryszard Kapuściński
Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

Stanisław Lem

Wyczytałem gdzieś kiedyś, że w dwudziestym wieku ludzkość wyprodukowała więcej informacji niż w całej swojej wcześniejszej historii, od wynalezienia pisma aż do roku 1900 – a w dwudziestym pierwszym wieku, choć trwa on dopiero kilka lat, wyprodukowaliśmy jej już więcej, niż przez cały wiek dwudziesty. Ponieważ wyczytałem to parę lat temu, mogę chyba spokojnie uznać, że w takim razie w obecnym stuleciu zdążyło już powstać więcej informacji niż od zarania dziejów aż po rok 2000. Nic zatem dziwnego, że – jak wyczytałem gdzie indziej i kiedy indziej – współczesny człowiek często „przetwarza” więcej wiadomości w ciągu jednego dnia, niż jego przodek sprzed kilku wieków dostawał przez całe życie.

Wydawałoby się – nic, tylko się cieszyć. Więcej produkujemy, więcej dostajemy, a postęp jest niemalże hiperboliczny. Czego chcieć więcej? No niestety, aż tak różowo nie jest. W puszczy wprawdzie zniknęły problemy, które nam doskwierały na pustyni, ale w zamian, jak to zwykle w życiu bywa, pojawiły się nowe.

Przede wszystkim, ilość nie przeszła w jakość. Może i stoimy po kolana w klejnotach, ale miażdżąca większość tej masy to bezwartościowe świecidełka, które tylko przeszkadzają w znajdywaniu diamentów. Nie chodzi mi nawet o informacyjny szum o Dodzie czy Paris Hilton, bo tego typu durnoty łatwo odsiać, czasem najwyżej drażnią. Prawdziwą zmorą jest szum innego rodzaju – tony kłamstw i bredni na wszystkie tematy, serwowanych nam ze wszystkich stron coraz bardziej bezczelnie i bezkarnie.


Dokąd płynie Wisła?

Dodane: 12 czerwca 2009, w kategorii: Futbol

Jesień nie była zbyt udana – ledwo czwarte miejsce na półmetku i trzy punkty straty do lidera to nie był wynik na miarę oczekiwań. Wiosna zapowiadała się zatem ciężko, ale wiślakom nie brakowało optymizmu. Gdy jednak Wisła już w pierwszym wiosennym meczu straciła punkty (remis z Polonią Bytom), optymistów trochę ubyło. Gdy wkrótce potem drużynę opuścił Cleber, sprzedany nagle do Tereka Grozny, optymistów ubyło jeszcze trochę. Gdy Wisła straciła kolejne punkty w Bełchatowie, a w dodatku Paweł Brożek doznał ciężkiej kontuzji, o optymizm było już naprawdę trudno, szczególnie wobec zbliżających się spotkań z Cracovią i Lechem. Gdy wreszcie w derbach Krakowa beznadziejnie grająca Wisła przegrywała do przerwy 0-1, nawet najwięksi fanatycy musieli spojrzeć prawdzie w oczy: już tylko cud mógłby uratować mistrzostwo.

I cud się zdarzył!

Nie wiadomo, co trener Skorża powiedział zawodnikom w przerwie (z całą pewnością nie było to nic cenzuralnego), ale efekt był piorunujący – na drugą połowę drużyna wyszła odmieniona i rozjechała Cracovię, strzelając jej cztery bramki. A że w tej samej kolejce Lech tylko zremisował z dołującą Arką, perspektywa wyjazdu do Poznania nagle przestała brzmieć jak wyrok. I faktycznie, w Poznaniu nie tylko nie było egzekucji, ale nawet niewiele zabrakło do wygranej. Wiślacy kręcili nosami, że remis raczej ich oddalił od obrony tytułu, niż przybliżył – jednak wiary w sukces zdecydowanie przybyło. I słusznie, bo Lech coraz częściej gubił punkty, a Wisła w kolejnych spotkaniach systematycznie wygrywała, wyprzedzając w tabeli kolejnych rywali i wreszcie zrównując się punktami z prowadzącą Legią.

A wtedy Wisła znowu się potknęła, remisując z Piastem Gliwice – i okazało się, że teraz tylko komplet punktów w czterech ostatnich spotkaniach gwarantuje mistrzostwo (albo wpadki rywali, ale te wydawały się średnio prawdopodobne). Na początek Legia – i ogromne nerwy, bo wprawdzie udało się dość szybko zdobyć bramkę, ale im dłużej trwał mecz, tym bardziej Legia nacierała, a groźne sytuacje podbramkowe się mnożyły. Szczęśliwie Legioniści pudłowali na potęgę i Wisła jakoś utrzymała to prowadzenie, choć w końcówce niejeden kibic otarł się o atak serca. Ulga po ostatnim gwizdku była w Krakowie ogromna – najcięższa przeszkoda wzięta, jeszcze tylko przejechać się po paru średniakach i tytuł mistrza obroniony… Czy na pewno?


Pytanie do niegłosujących blogerów

Dodane: 8 czerwca 2009, w kategorii: Polityka

Jak to jest, że nie macie czasu lub/i ochoty, by poświęcić kwadrans na pójście do punktu wyborczego i oddanie głosu, a macie – najwyraźniej – aż w nadmiarze czasu i ochoty na struganie sążnistych tekstów, w których swoje olewactwo próbujecie uzasadnić?


20 lat temu skończył się w Polsce komunizm

Dodane: 4 czerwca 2009, w kategorii: Polityka

Przymierzałem się do tego wpisu z różnych stron, ale ciągle jakoś koślawo wychodziło, więc stwierdziłem, że nie ma co się rozpisywać. Wystarczy krótko przypomnieć, że dwadzieścia lat temu odnieśliśmy jeden z największych sukcesów w naszej historii. Tym, którzy tego dokonali – wieczna cześć i chwała. Tym, którzy ten sukces deprecjonują – cóż, niech historia litościwie o nich zapomni.


Blog ma rok

Dodane: 29 maja 2009, w kategorii: Prywata

Tak tak, to już rok odkąd się tu udzielam. Napisałem przez ten czas 97 wpisów (nie licząc niniejszego) i dostałem 626 komentarzy, co uważam za niczego sobie wynik – choć oczywiście mogło być lepiej i mam nadzieję, że jeszcze będzie. Za największy sukces uważam przekonanie co najmniej jednego człowieka do twórczości Lema – dowód rzeczowy wprawdzie gdzieś wyparował, ale myślę, że sam zainteresowany nie będzie się wypierał;-). A oto małe podsumowanie innych dotychczasowych sukcesów:

Najpopularniejsze wpisy:

  1. Kółko i krzyżyk w CSS
  2. Formatowanie CSS – zagadka
  3. Sprytne komentowanie
  4. O słuchaniu muzyki w autobusie
  5. Goodbye and fuck off
  6. Tak się bawi, tak się bawi PZPN!
  7. Zero honoru, zero rozumu
  8. Po co mi Linux
  9. Poczta po sąsiedzku
  10. Prof Bronisław Geremek nie żyje

Najwięcej komentarzy:

  1. Formatowanie CSS – zagadka (56)
  2. Zero honoru, zero rozumu (34)
  3. Instytut Propagowania Nekromancji (32)
  4. Koniec z regulowaniem krzywizny ogórka (29)
  5. Polska Rzeczpospolita Kościelna (28)
  6. Prof Bronisław Geremek nie żyje (26)
  7. O słuchaniu muzyki w autobusie (25)
  8. Ziemkiewicz sięgnął bruku (23)
  9. Acid sracid (17)
  10. Uznanie w Watykanie (17)

Wpisy „Goodbye and fuck off” i „Tak się bawi PZPN” trafiły na Wykop, ale żaden z nich nie załapał się na stronę główną. Z kolei wpis „Kółko i krzyżyk w CSS” znalazł się na StumbleUpon i przez chwilę chyba nawet był na głównej, bo zanotowałem jednodniową eksplozję wejść stamtąd – ale pewności nie mam, bo nie widziałem (w ogóle zresztą znalezienie tam linka do mnie wymagało sporego wysiłku, bo ich wyszukiwarka jest do niczego). Poza tym największą i najtrwalszą popularnością cieszy się wpis o formatowaniu CSS, który do dziś, pomimo upływu dziesięciu miesięcy od publikacji, wciąż regularnie przyciąga odwiedzających.


Jak poprawić Europarlament?

Dodane: 23 maja 2009, w kategorii: Polityka, Przemyślenia

Wybory za pasem, a kampania jeszcze bardziej niemrawa niż pięć lat temu. O jej poziomie merytorycznym szkoda w ogóle mówić – jedno wielkie dziadostwo. Nic dziwnego, że frekwencja też się zapowiada jeszcze mniejsza, choć już poprzednio była rekordowo niska. Określenie „wybory drugiej kategorii” samo się nasuwa…

W tym miejscu wypadałoby umieścić litanię narzekań na słabość Europarlamentu, krótkowzroczność wyborców i ignorancję polityków, ale nie mam ochoty powtarzać po raz sto pierwszy tego, co już zostało powiedziane sto razy. Tym bardziej, że w tych kwestiach i tak nic się praktycznie nie da zrobić – wzrost znaczenia EP tak czy siak musi postępować małymi krokami i żadna siła tego znacząco nie przyspieszy; podobnie wyborcy i politycy są jacy są i nie zmienią się z dnia na dzień. A poza tym jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą mało kto porusza – i to na nią chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę.

Mianowicie: O co tak naprawdę chodzi w tych wyborach? Jakie ma znaczenie, na kogo zagłosujemy? Czy istnieje jakakolwiek różnica np. między głosem na PO i głosem na PSL, skoro jedni i drudzy należą do tej samej frakcji w Europarlamencie? Czy ma jakiekolwiek znaczenie (poza psychologicznym), która partia te wybory wygra?

Tu właśnie leży pies pogrzebany – w krajowych wyborach stawka jest jasna (kto wygrywa, ten rządzi), natomiast w eurowyborach tej stawki nie widać – wygrana partii XYZ praktycznie nic jej nie daje i w żaden zauważalny sposób nie wpływa na cokolwiek, a w dodatku podziały partyjne w wyborach nie pokrywają się z podziałami w parlamencie. Wobec tego przeciętny wyborca nie ma tak naprawdę żadnego powodu (poza osobistymi sympatiami), by głosować na tych czy tamtych – i tak nie zrobi to żadnej widocznej różnicy.


Tak się bawi, tak się bawi PZPN!

Dodane: 14 maja 2009, w kategorii: Absurdy, Futbol

1999 – utworzenie Pucharu Ligi, wprowadzenie dwumeczu w finale Pucharu Polski
2000 – wprowadzenie baraży o utrzymanie w ekstraklasie
2001 – wprowadzenie podziału ekstraklasy na grupy
2002 – rezygnacja z podziału ekstraklasy na grupy, likwidacja Pucharu Ligi
2003 – zmniejszenie ekstraklasy z 16 do 14 drużyn
2004 – wprowadzenie rundy grupowej w Pucharze Polski
2005 – powiększenie ekstraklasy z 14 do 16 drużyn, rezygnacja z rundy grupowej w Pucharze Polski
2006 – rezygnacja z dwumeczu w finale Pucharu Polski
2007 – utworzenie Pucharu Ekstraklasy (ups, to akurat nie dzieło PZPN)
2008 – zmiana nazewnictwa (I Liga -> Ekstraklasa, II Liga -> I Liga, III Liga -> II Liga itd.)
2009 – rezygnacja z baraży o utrzymanie w ekstraklasie

I niech mi ktoś powie, że działacze PZPN nic nie robią dla polskiej piłki.


Ległaaa, legła Warszawaaa…

Dodane: 10 maja 2009, w kategorii: Futbol

W meczu o (prawie) mistrzostwo Wisła wygrała z Legią 1:0 po golu Marcelo i po raz pierwszy od nie wiem ilu miesięcy samodzielnie prowadzi w tabeli! Jeśli tylko nie będzie potknięcia w trzech ostatnich kolejkach, obrona tytułu stanie się faktem:-D.

Ale fakt, że mecz mógł być mniej dramatyczny. Kibice wokół mnie wypalili w nerwach tyle papierosów, że do tej pory nimi „pachnę”. Fuj;-P.


Niemoc

Dodane: 7 maja 2009, w kategorii: Varia

Podobnie jak reszta świata, też wpadłem w kryzys (tyle że twórczy, nie gospodarczy), ale nie chcę, żeby blog leżał odłogiem, więc dzisiaj pójdę na łatwiznę i wzorem Przekroju napiszę o tym, o czym w tym tygodniu nie będę pisać.

A zatem nie będę pisać:

  • o kretyńskiej histerii wokół „pakietu telekomunikacyjnego” – bo ten temat doskonale już podsumował Konrad Niklewicz i nie ma tu już chyba nic do dodania, a ja już raz pisałem o „samodzielnie myślących” internautach i nie mam ochoty się powtarzać.
  • o poparciu Kaczyńskiego dla Platformy – bo tu już naprawdę nic dodać, nic ująć – niektórzy to po prostu mają „talent”.
  • o wczorajszym meczu Chelsea-Barcelona – bo przecież nie od dziś wiadomo, że w futbolu nie ma sprawiedliwości, co uczciwie przyznaję, choć kibicowałem Katalończykom. Warto może tylko odnotować odstępstwo od reguły – zwykle drużyny z Półwyspu Iberyjskiego pięknie grają i niezasłużenie przegrywają, a tu po raz pierwszy odkąd pamiętam, było odwrotnie.
  • ani o kolekcji książek Michnika, którą jutro zaczyna Wyborcza – bo jako człek z natury łagodny nie chcę prowokować michnikożerców, szczególnie gdy nie mam siły z nimi walczyć;-).

A o czym będę pisać? Szczerze mówiąc, chwilowo nie wiem. Niemoc mnie ogarnęła i nie popuszcza. Na szczęście weekend już niedaleko, więc może uda się odzyskać trochę energii życiowej.

Choć fakt, że tydzień temu też tak myślałem.


« Starsze wpisy Nowsze wpisy »